Ważą się losy Elektrowni Puławy

Cztery konsorcja chcą budować blok gazowy w Puławach. Jednak projekt wart 3 mld zł może trafić ?do zamrażarki.

Publikacja: 04.02.2014 14:31

Ważą się losy Elektrowni Puławy

Foto: Bloomberg

W tym roku Polska Grupa Energetyczna i Zakłady Azotowe Puławy przeprowadzą kolejne analizy, które pomogą im zdecydować czy rozpocząć wspólnie budowę opalanej gazem Elektrowni Puławy. Podobne badania były robione już dwukrotnie, ale do dziś strony nie podjęły ostatecznej decyzji.

Elektrownia ma powstać na terenie puławskiej fabryki nawozów, która będzie głównym odbiorcą produkowanej energii. Wstępne oferty w przetargu na budowę bloku złożyły cztery konsorcja, ale zabrakło w nich  firm z polskim kapitałem. O kontrakt walczą francuski Alstom Power, General Electric International wraz z hiszpańską Iberdrolą, spółki zależne niemieckiego Siemensa oraz kanadyjski SNC-Lavalin. Z udziału w przetargu zrezygnowało natomiast konsorcjum z udziałem Mostostalu Warszawa.

Pierwotne szacunki zakładały, że budowa bloku gazowo – parowego o mocy 800–900 MW pochłonie około 3 mld zł netto i według naszych nieoficjalnych informacji złożone oferty nie odbiegają znacząco od tej kwoty.

– Wykonawca budowy zostanie wybrany do końca roku. Według harmonogramu prace rozpoczną się w 2015 r. i potrwają 36 miesięcy - informuje Marek Sieprawski, rzecznik spółki Elektrownia Puławy.

Nowa siłownia ruszy więc najwcześniej w 2018 r. Na razie jednak bardziej prawdopodobne jest, że projekt trafi do zamrażarki. – Jego opłacalność jest mocno wątpliwa jeśli weźmiemy pod uwagę obecne ceny energii i gazu. Nie wiadomo też, jak będzie kształtować się wsparcie dla kogeneracji (jednoczesne wytwarzanie prądu i ciepła – przyp. red.) po 2018 r. a bez tego typu dotacji inwestycja w ogóle nie ma ekonomicznego sensu - twierdzi Krystian Brymora z DM BDM. Również w ocenie Pawła Puchalskiego, analityka DM BZW BK, przy obecnych regulacjach ryzyko związane z opłacalnością inwestycji jest bardzo duże.

PGE przyznaje, że realizację projektu w Puławach uzależnia  od ostatecznego kształtu systemu wsparcia dla kogeneracji. Problem w tym, że wątpliwe jest jego ustalenie jeszcze w tym roku. Obecny system obowiązuje do 2018 r. i został uchwalony przez Sejm niecałe dwa tygodnie temu - rok po wygaśnięciu poprzednich przepisów.

Puławska inwestycja jest wymieniana przez resort skarbu jako jedna z tych, których uruchomienie ma uchronić Polskę przed niedoborem prądu. Na liście tej znajdują się też nowe bloki w Stalowej Woli, Kozienicach, Włocławku, Opolu, Jaworznie i Turowie. – Jeśli wszystkie te inwestycje zostaną zrealizowane, nie ma niebezpieczeństwa niedoboru mocy w Polsce – zapewniał niedawno w Sejmie Zdzisław Gawlik, wiceminister skarbu.

—Barbara Oksińska

W tym roku Polska Grupa Energetyczna i Zakłady Azotowe Puławy przeprowadzą kolejne analizy, które pomogą im zdecydować czy rozpocząć wspólnie budowę opalanej gazem Elektrowni Puławy. Podobne badania były robione już dwukrotnie, ale do dziś strony nie podjęły ostatecznej decyzji.

Elektrownia ma powstać na terenie puławskiej fabryki nawozów, która będzie głównym odbiorcą produkowanej energii. Wstępne oferty w przetargu na budowę bloku złożyły cztery konsorcja, ale zabrakło w nich  firm z polskim kapitałem. O kontrakt walczą francuski Alstom Power, General Electric International wraz z hiszpańską Iberdrolą, spółki zależne niemieckiego Siemensa oraz kanadyjski SNC-Lavalin. Z udziału w przetargu zrezygnowało natomiast konsorcjum z udziałem Mostostalu Warszawa.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Energetyka
Rosyjski szantaż w Famurze. Chcą odkupić udziały warte 70 mln zł za 1 tys. euro