Z rynku znika 500 stacji benzynowych

Ruszyły zmasowane kontrole Urzędu Dozoru Technicznego. Mają wyłapać stacje widma.

Publikacja: 03.04.2014 03:06

Z rynku znika 500 stacji benzynowych

Foto: Bloomberg

Od 1 stycznia z rynku powinno wypaść nawet 500 placówek zajmujących się detaliczną sprzedażą paliw – szacuje Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN). To efekt przepisów obligujących do modernizacji zbiorników. Teoretycznie placówki, które do końca minionego roku nie przeprowadziły remontów dostosowujących zbiorniki do zaostrzonych wymogów środowiskowych, nie mogą dalej prowadzić sprzedaży. Ale to tylko teoria. Z informacji „Rz" wynika, że wciąż wielu operatorów, którzy nie spełnili wymogów, nadal prowadzi handel paliwami.

Inspekcje dozoru technicznego

– Mamy sygnały, że faktycznie są takie przypadki. Na bieżąco je weryfikujemy. Prowadzone są już pierwsze postępowania wyjaśniające – ujawnia nam osoba związana z Urzędem Regulacji Energetyki, który wydaje stacjom koncesje i nadzoruje ten rynek. Jak wyjaśnia, informacje o stacjach, które nie powinny funkcjonować od początku tego roku, ale nadal prowadzą działalność, docierają głównie od konkurentów lub po prostu od „życzliwych" sąsiadów.

Teraz stacjami widmami na poważnie mają się zająć państwowe instytucje. Jak ustaliliśmy, stan zbiorników ma być monitorowany przy okazji rutynowych kontroli prowadzonych m.in. przez straż pożarną czy Inspekcję Handlową. Ruszyły też zmasowane inspekcje Urzędu Dozoru Technicznego.

– Część stacji świadomie nie prowadziła modernizacji, mając na celu sprzedaż paliwa tak długo jak się da, bez konieczności ponoszenia wysokich nakładów na zbiorniki – mówi Marek Pietrzak, prezes Stowarzyszenia Niezależnych Operatorów Stacji Paliw. Wykorzystywały to, że inne stacje inwestowały w modernizację, przez co były w stanie sprzedawać paliwa taniej od konkurentów. Takie praktyki powinny się były skończyć 1 stycznia. – Nie ma wątpliwości, że operatorzy wielu placówek będą handlować dalej do momentu pierwszej kontroli – twierdzą w POPiHN.

Co dziesiąty nie zdążył

Agnieszka Głośniewska, rzecznik URE, ostrzega, że na przedsiębiorców, którzy prowadzą obrót paliwami ciekłymi z wykorzystaniem zbiorników niespełniających przepisów, URE może nałożyć karę pieniężną i cofnąć koncesję.

Na razie nie wiadomo, jaka jest skala problemu. UDT dysponuje listą stacji, które nie zdołały wejść w nowy rok ze zmodernizowanymi zbiornikami. Teraz musi zbadać, czy faktycznie zaprzestały działalności. Jak zapewnia Natalia Rostkowska, rzecznik UDT, w ramach dodatkowych czynności, poza planowymi inspekcjami, urzędnicy prowadzą badania zbiorników, które w ewidencji UDT figurują jako niezmodernizowane. – Zakończenie badań zaplanowano na koniec maja. Dane z przeprowadzanych kontroli spływają w odstępach miesięcznych. W czerwcu będziemy posiadać pełną informację w tej sprawie – tłumaczy Rostkowska.

Z analiz UDT wynika, że od początku tego roku z użytkowania wycofanych powinno zostać 15 proc. zbiorników, a kosztownych modernizacji (dostosowanie zbiornika do zaostrzonych norm to wydatek rzędu 100 tys. zł) nie zrobiło 11 proc. stacji w Polsce, czyli ok. 700 placówek. To liczba odpowiadająca np. łącznej liczbie stacji w sieciach BP i Łukoil. Jednak w praktyce obiektów, które z tego powodu muszą zniknąć z rynku, jest mniej. Operatorzy niektórych placówek nie zmodernizowali tylko części stacyjnych zbiorników, a więc nadal mogą prowadzić sprzedaż paliw z tych dostosowanych do nowych norm. Według POPiHN takich obiektów jest jednak 30–60 proc. Pozostałe kwalifikują się do zamknięcia.

Koncerny też zamykają

Zdecydowana większość stacji, które nie spełniły wymogów, to placówki należące do operatorów niezależnych. Eksperci tłumaczą, że to głównie małe i przestarzałe obiekty, zlokalizowane na wsiach i w okolicach mniejszych miejscowości, z dala od głównych arterii komunikacyjnych. Ale problem dotknął też dużych koncernów. Statoil zamknął cztery stacje. Z Orlenu wypadło ich ponad 70.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora

m.duszczyk@rp.pl

Oszustom grożą kary finansowe i sprawy sądowe

Jeżeli zbiornik nie spełnia wymagań rozporządzenia ws. warunków technicznych, Urząd Dozoru Technicznego wydaje decyzję o wstrzymaniu jego eksploatacji. Jeżeli pomimo prawomocnej decyzji sprzedaż paliwa z tego zbiornika jest nadal prowadzona, dozór techniczny zawiadamia właściwe organy państwowe, w tym Urząd Regulacji Energetyki i prokuraturę. Prezes URE może ograniczyć zakres udzielonej firmie koncesji lub wręcz ją cofnąć. To jedna z najdotkliwszych sankcji, jakimi dysponuje regulator. Prowadzenie działalności związanej z obrotem paliwami bez koncesji jest zakazane. URE może też nakładać kary pieniężne na operatorów stacji niewypełniających obowiązków wynikających z przyznanej licencji. Kary mogą sięgnąć nawet kilkuset tysięcy złotych. Z kolei prokuratura może skierować sprawę do sądu.

Od 1 stycznia z rynku powinno wypaść nawet 500 placówek zajmujących się detaliczną sprzedażą paliw – szacuje Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN). To efekt przepisów obligujących do modernizacji zbiorników. Teoretycznie placówki, które do końca minionego roku nie przeprowadziły remontów dostosowujących zbiorniki do zaostrzonych wymogów środowiskowych, nie mogą dalej prowadzić sprzedaży. Ale to tylko teoria. Z informacji „Rz" wynika, że wciąż wielu operatorów, którzy nie spełnili wymogów, nadal prowadzi handel paliwami.

Pozostało 89% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy