W czerwcu bieżącego roku cena czarnego złota sięgała 115 dol. za baryłkę, jednak zmniejszający się popyt globalny i wracające do normy możliwości produkcyjne Libii przyczyniły się w ostatnich miesiącach do znacznego spadku ceny ropy naftowej.
Irański minister ds. ropy Bijan Zanganeh zaapelował do pozostałych członków OPEC
- Biorąc pod uwagę spadkowy trend, kraje OPEC powinny ograniczyć produkcję, aby uniknąć dalszej destabilizacji cen ropy naftowej - stwierdził.
Okazuje się jednak, że pozostali członkowie organizacji, w szczególności Arabia Saudyjska, której gospodarka jest znacznie mniej uzależniona od cen ropy na świecie niż irańska, zachowują spokój.
Nieoficjalnie wiadomo, że w celu pokrycia niedoborów podaży globalnej, wywołanych spadkiem dziennej produkcji w Libii o ponad 70 proc. (z 925 tys. do zaledwie 200 tys.), część krajów członkowskich, głównie Arabia Saudyjska zwiększyły własne wydobycie. Pomimo, że libijska produkcja wraca do normy, kraje OPEC - wbrew swoim deklaracjom - niechętnie ograniczają dodatkowy eksport.
Nawet po uwzględnieniu faktu, że sama Arabia Saudyjska ograniczyła w sierpniu dzienną produkcję o prawie 400 tys. baryłek, globalna produkcja surowca utrzymuję się na poziomie 9,69 mln baryłek dziennie, czyli prawie 300 tys. więcej niż w lipcu.
Dalszy spadek cen ropy może wywołać napięcia pomiędzy Iranem, a mniej wrażliwymi na wahania cen ropy naftowej gospodarkami rejonu Zatoki Perskiej.
- Na razie nie mamy powodów do niepokoju - wbrew irańskiemu apelowi komentują przedstawiciele innych krajów OPEC.