Polski rząd przygotowuje podstawy prawne dla funkcjonowania pierwszej w naszym kraju elektrowni jądrowej. Jutro pod obrady Rady Ministrów trafią cztery projekty rozporządzeń, które mają na celu wdrożenie unijnych standardów w zakresie bezpieczeństwa jądrowego do polskiego prawa.
Projekty przygotowało Ministerstwo Środowiska. Proponowane przepisy wskazują m.in., jakie czynniki muszą być brane pod uwagę przy ocenie terenu przeznaczonego pod lokalizację elektrowni, i określają podstawowe wymagania ochrony przed promieniowaniem, które muszą być uwzględnione już na etapie projektowania obiektu. Wzięto przy tym pod uwagę wnioski wynikające z awarii w japońskiej elektrowni Fukushima, a także z zagrożenia powodziowego amerykańskiej siłowni Fort Calhoun.
Zgodnie z założeniami resortu środowiska projekt polskiej elektrowni powinien zapewnić odporność obiektu na wstrząsy sejsmiczne oraz na zagrożenia powodziowe, a także niezawodność zasilania elektrycznego i zewnętrznych systemów służących do chłodzenia reaktora.
– Przyjęcie odpowiednich rozporządzeń jest niezbędne, aby wdrożyć w naszym kraju unijne przepisy. Ważne jest więc, aby prace nad projektem i wdrażanie regulacji prawnych szły równolegle. Unikniemy wtedy sytuacji, że inwestycja zostanie wstrzymana z uwagi na brak jakiegoś przepisu – zaznacza Robert Zajdler, ekspert ds. energetyki w Instytucie Sobieskiego.
Realizacją inwestycji zajmuje się Polska Grupa Energetyczna. W swojej wieloletniej strategii spółka zaznaczyła, że chce uczestniczyć w budowie dwóch takich siłowni w Polsce. Pierwsza elektrownia, składająca się z dwóch albo trzech bloków energetycznych, powinna osiągnąć pełną moc 3000 MW w 2025 roku. Jej koszt szacuje się na 35 – 55 mld zł. Pierwsza energia z atomu popłynie jednak wcześniej – wraz z uruchomieniem pierwszego bloku około roku 2020. Kolejna siłownia, o podobnej mocy, ruszy w 2029 r. Od roku 2035 PGE chce wytwarzać już 36 proc. energii elektrycznej z paliwa jądrowego. Według polityki energetycznej państwa do 2030 roku atom ma zapewnić 15,7 proc. elektryczności w Polsce.
Plany są ambitne, ale spółka do tej pory nie ogłosiła jeszcze zapowiadanego od dawna przetargu na dostawcę technologii do pierwszej elektrowni, w tym reaktora jądrowego. Start w nim zadeklarowały już francuska Areva oraz GE Hitachi Nuclear Energy. Myśli o tym także amerykański koncern Westinghouse.
– W zależności od poziomu zaawansowania technologicznego danego kraju ok. 50 – 70 proc. wartości elektrowni atomowej może pochodzić od lokalnych dostawców – oceniał prezes koncernu Westinghouse na Europę Yves Brachet. – Jesteśmy przekonani, że polskie przedsiębiorstwa mogą odgrywać istotną rolę w naszym europejskim łańcuchu dostaw – dodał w rozmowie z PAP wiceprezes Westinghouse na Europę Michael Kirst.
PGE szuka na razie wykonawcy badań lokalizacyjnych i środowiskowych na wybranych przez spółkę potencjalnych lokalizacjach siłowni na Pomorzu: w Choczewie, Żarnowcu i Gąskach. Mieszkańcy tej ostatniej miejscowości sprzeciwili się budowie na terenie ich gminy.