Włochy liczą na 18 mld dolarów z podmorskiej ropy i gazu

Rząd Mario Montiego planuje cofnięcie zakazu poszukiwań ropy i gazu u wybrzeży Italii, wprowadzonego przez administrację Silvio Berlusconiego po katastrofie w Zatoce Meksykańskiej w 2010 r.

Publikacja: 19.07.2012 13:10

Włochy liczą na 18 mld dolarów z podmorskiej ropy i gazu

Foto: Eni

Premier Monti, zmagający się z problemem, jak ożywić włoską gospodarkę i przezwyciężyć kryzys zadłużenia, w ubiegłym miesiącu zadecydował o tym, że koncerny paliwowe (m.in. Eni, Edison i Royal Dutch Shell) mogą ponownie podjąć pracę na płytkich wodach u wybrzeży Italii, tj. w obrębie 12 km od linii brzegowej. Aby wejść w życie, dekret premiera musi być zaakceptowany przez parlament. Debata zaplanowana jest na 23 lipca.

Corrado Passera, minister Infrastruktury, Transportu i Rozwoju Gospodarczego, ocenia, że wspomniane inwestycje mogą przyciągnąć w ciągu najbliższych kilku lat wpływy w wysokości 18 mld dol. (15 mld euro). Dodał również, że dzięki temu włoskie rachunki za energię mogą zmniejszyć się o 6 mld euro, a gospodarka zyska 25 tys. nowych miejsc pracy.

Obecnie ok. 90 proc. włoskiego zapotrzebowania na ropę naftową i gaz ziemny pokrywają surowce z importu. Według ankiety przeprowadzonej przez BP Plc., Włosi zużyli w 2011 r. 71,3 bln m

3

gazu. Więcej błękitnego paliwa w Europie potrzebowali jedynie Brytyjczycy i Niemcy.

Dekret stanowi, że wznowione mogą zostać jedynie projekty już istniejące, nie przewiduje natomiast wydawania zezwoleń na nowe przedsięwzięcia. Zakaz prowadzenia prac poszukiwawczych został wprowadzony przez administrację byłego premiera, Silvio Berlusconiego, latem 2010 r. Był on konsekwencją katastrofy, do której doszło w Zatoce Meksykańskiej. W wyniku pożaru, w rezultacie którego doszło do zatonięcie platformy wiertniczej Deep Horizon w kwietniu 2010 r., do wód zatoki dostało się 4,9 mln baryłek ropy.

Plany rządu są krytykowane zarówno przez analityków, jak i organizacje ekologiczne. Ci pierwsi zarzucają dekretowi, że nie przewiduje wystarczająco zachęcających warunków dla inwestorów, ponieważ nie wprowadza zmian w skomplikowanym systemie regulacji dotyczących środowiska naturalnego we Włoszech. Zdaniem Roberto Ranieriego, analityka sektora energetycznego z mediolańskiego Caboto Sim SpA, może minąć kilka lat, zanim koncernom uda się uzyskać zgodę władz lokalnych na wznowienie prac poszukiwawczo-wydobywczych.

Z kolei ekolodzy twierdzą, że włoskie podmorskie zasoby ropy i gazu są zbyt małe, by je eksploatować, a poza tym istnieje zbyt duże ryzyko katastrofy ekologicznej, podobnej do tej z Zatoki Meksykańskiej.

Premier Monti, zmagający się z problemem, jak ożywić włoską gospodarkę i przezwyciężyć kryzys zadłużenia, w ubiegłym miesiącu zadecydował o tym, że koncerny paliwowe (m.in. Eni, Edison i Royal Dutch Shell) mogą ponownie podjąć pracę na płytkich wodach u wybrzeży Italii, tj. w obrębie 12 km od linii brzegowej. Aby wejść w życie, dekret premiera musi być zaakceptowany przez parlament. Debata zaplanowana jest na 23 lipca.

Corrado Passera, minister Infrastruktury, Transportu i Rozwoju Gospodarczego, ocenia, że wspomniane inwestycje mogą przyciągnąć w ciągu najbliższych kilku lat wpływy w wysokości 18 mld dol. (15 mld euro). Dodał również, że dzięki temu włoskie rachunki za energię mogą zmniejszyć się o 6 mld euro, a gospodarka zyska 25 tys. nowych miejsc pracy.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży