Istnieją obawy, że polskie przepisy o CCS nie wdrożą dyrektywy

Ustawa o CCS, choć z opóźnieniem, zostanie w Polsce niedługo wdrożona. Czy pozwoli uniknąć unijnych kar?

Aktualizacja: 01.10.2013 09:10 Publikacja: 01.10.2013 01:24

Zanim dotarły do Polski demonstracyjne instalacje CCS testowano m.in. w Niemczech. Nie doczekały się

Zanim dotarły do Polski demonstracyjne instalacje CCS testowano m.in. w Niemczech. Nie doczekały się wykorzystania na skalę przemysłową

Foto: 123RF

Dobiegają końca prace nad zmianami w polskich przepisach, które wdrażają tzw. unijną dyrektywę CCS.  Chodzi o regulacje dotyczące technologii Carbon Capture & Storage, czyli składowania dwutlenku węgla pod ziemią.

Zaproponowane przez rząd przepisy zostały zatwierdzone przez Sejm 30 sierpnia,  później trafiły do komisji senackich.

Jeśli chodzi o metodę CCS, to stanowisko polskich władz jest jasne. – Technologia wychwytu i geologicznego składowania CO2 jest niesprawdzona i może być niebezpieczna dla środowiska – ocenił w Brukseli szef resortu środowiska Marcin Korolec.

Już wcześniej zwracał uwagę, że skoro CCS do tej pory nie jest powszechnie stosowany na skalę przemysłową, to polski rząd nie może go promować.

W efekcie zmiany w prawie geologicznym i górniczym, które niedługo zostaną zatwierdzone przez Parlament, dopuszczają tylko realizację projektów demonstracyjnych obejmujących składowanie dwutlenku węgla, poszukiwanie i rozpoznawanie formacji geologicznych, w których będzie można gromadzić CO2.  By móc realizować takie badania, przedsiębiorcy będą musieli uzyskać koncesję ministra środowiska i zawrzeć tzw. umowę użytkowania górniczego.

Ustawa będzie, dyrektywy nie chcemy

Polska nie jest jedynym krajem, który ma poważne zastrzeżenia do CCS. Składowania CO2 na swoim terytorium zabroniła Austria, przeciwko tej technologii opowiedziała się również większość niemieckich landów.

Rzecz w tym, że dyrektywa CCS zakłada, że państwa członkowskie UE mają prawo zabronić składowania CO2 pod ziemią na swoim terytorium, ale wtedy powinny wspierać budowę sieci transgranicznych gazociągów, które umożliwiłyby przesył CO2 na inne tereny. Dotyczących tej kwestii przepisów w polskiej ustawie zabrakło.

Z dokumentów, do których dotarła „Rz", wynika, że już wiosną Ministerstwo Gospodarki zwracało uwagę, że chociaż zmieniamy prawo geologiczne i górnicze, to Bruksela może uznać, że dyrektywy CCS nie wdrożyliśmy.

– Obecny projekt ustawy implementującej ustawę CCS blokuje nawet poszukiwania i rozpoznawanie struktur geologicznych dla składowisk pod komercyjne obiekty, które mogłyby stosować technologię CCS. To uniemożliwia dokonywanie analiz odnośnie do przyszłego stanowiska CO2 i wydaje się sprzeczne z ideą dyrektywy CCS – możemy przeczytać w piśmie adresowanym do resortu środowiska.

Przedstawiciele Ministerstwa Gospodarki zwracają w nim również uwagę, że taki stan prawny może zagrozić realizacji krajowych planów dotyczących budowy dużych bloków węglowych i gazowych. Resort gospodarki zaproponował też, by zmienić projekt ustawy i wpisać do niego dopuszczalność badań nad wdrożeniem instalacji CCS na potrzeby bloków energetycznych o mocy powyżej 300 MW (na przykład dwa  planowane bloki w Elektrowni Opole mają mieć łączną moc 1800 MW) oraz budowy sieci do transportu CO2.

Z późniejszej korespondencji między resortami wynika jednak, że tych uwag nie można było uwzględnić m.in. ze względu na to, że zostały zgłoszone zbyt późno. Założenia do niej zostały bowiem zatwierdzone w 2011 r. To i tak późno, jeśli wziąć pod uwagę, że dyrektywa CCS pochodzi z 2009 r.

Jakie konsekwencje

Problem w tym, że czas działa na niekorzyść Polski. A jakie konsekwencje może mieć niewdrożenie unijnych dyrektyw, pokazały m.in. prace nad zmianami w przepisach dla odnawialnych źródeł energii.

Nowe regulacje zawarte w tzw. trójpaku energetycznym, które miały wdrożyć dyrektywę dotyczącą OZE, zaimplementowały ją po części wadliwie, a po części się do nich nie odniosły. Tymczasem UE już złożyła do Trybunału Sprawiedliwości skargę przeciwko Polsce za brak wdrożenia tych przepisów. Jeśli na czas nie zostaną wprowadzone odpowiednie zmiany, nasz kraj może zapłacić prawie 200 mln zł kar za każdy rok opóźnień.

Czy tak samo może stać się z CCS? Nawet jeśli technologia nie jest w Polsce mile widziana, to od unijnych wytycznych ucieczki nie ma. A to woda na młyn dla organizacji ekologicznych.

– W związku z CCS minister środowiska powinien odpowiedzieć na dwa pytania. Po pierwsze, dlaczego implementacja dyrektywy o CCS opóźniła się o prawie dwa lata i kto weźmie na siebie odpowiedzialność, jeśli KE postanowi nas za to ukarać. Po drugie, dyrektywa została do polskiego prawa przepisana w taki sposób, że komercyjny rozwój tej technologii staje się praktycznie niemożliwy – komentuje Michał Olszewski, rzecznik organizacji ClientEarth.

– Widać tu, jak chaotyczne są działania rządu. Jeśli bowiem uznajemy, że polska energetyka będzie opierać się w dalekiej przyszłości na węglu, to zamykanie możliwości rozwoju CCS jest po prostu nielogiczne – dodaje.

Na czym to polega

Technologia CCS zakłada, że dwutlenek węgla, powstający jako produkt uboczny spalania węgla czy gazu, zostanie zebrany, skroplony i w tej postaci będzie wtłaczany do podziemnych (lub podmorskich) złóż, gdzie przetrwa setki lat. Problem w tym, że mimo setek milionów euro przeznaczonych na badania nad tą technologią, nadal nie wiadomo, czy zatłaczanie CO2 pod ziemię będzie skuteczne. Największym problemem jest jednak to, że przy niskich cenach praw do emisji CO2 kosztowne składowanie gazu zupełnie się nie opłaci. Z tego właśnie względu w tym roku Polska Grupa Energetyczna zrezygnowała z budowy instalacji CCS przy bloku o mocy 858 megawatów w Elektrowni Bełchatów. Spółka ogłosiła, że finansowanie tego projektu się nie spina mimo dofinansowania z UE. Mimo wszystko organizacje Zielonych w Europarlamencie apelują, by wszystkie nowe elektrownie na terenie UE były gotowe na wdrożenie CCS. Niedawno interpelację do KE napisało kilku europosłów mających wątpliwości, czy legalna będzie budowa przez PGE nowych bloków w Elektrowni Opole. „Dyrektywy UE muszą być transponowane w terminie. Państwo członkowskie i jego kompetentne organy nie są zwolnione z obowiązku stosowania dyrektyw w przypadku, gdy nie dotrzymały obowiązku ich transpozycji", odpowiedziała Komisja Europejska.

Dobiegają końca prace nad zmianami w polskich przepisach, które wdrażają tzw. unijną dyrektywę CCS.  Chodzi o regulacje dotyczące technologii Carbon Capture & Storage, czyli składowania dwutlenku węgla pod ziemią.

Zaproponowane przez rząd przepisy zostały zatwierdzone przez Sejm 30 sierpnia,  później trafiły do komisji senackich.

Pozostało 95% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie