Unia odporna na gazowy szantaż

W polskich domach i szpitalach nie będzie zimno w razie odcięcia przez Rosję dostaw gazu. Najbardziej zagrożonym krajem okazuje się Estonia.

Publikacja: 17.10.2014 03:00

Unia odporna na gazowy szantaż

Unia odporna na gazowy szantaż

Foto: Bloomberg

Komisja Europejska przedstawiła w czwartek wyniki prób odpornościowych państw członkowskich UE na wypadek całkowitego lub częściowego odcięcia dostaw gazu przez Rosję lub zatrzymania tranzytu przez Ukrainę.

– Chcieliśmy sprawdzić, co wydarzyłoby się tej zimy, gdyby Rosja nie dostarczyła nam gazu – czego nie chcemy, ale nie możemy tego wykluczyć – powiedział Guenther Oettinger, unijny komisarz ds. energii.

Wariant najgorszy

Testy przeprowadzono w najgorszym scenariuszu, a więc zatrzymania przez Gazprom na pół roku wszystkich dostaw, nie tylko tych przez Ukrainę.

Nie badano wpływu na gospodarkę, a więc zależności odbiorców przemysłowych. Sprawdzono natomiast, jakie byłyby skutki dla tzw. wrażliwych odbiorców. Pod tym pojęciem we wszystkich krajach kryją się gospodarstwa domowe oraz ciepłownictwo, a także – w wielu z nich – szpitale, szkoły i małe i średnie przedsiębiorstwa.

Okazało się, że w tym najgorszym scenariuszu jedynie gospodarstwa domowe w Estonii odczułyby zakłócenia dostaw. I to też tylko w sytuacji kompletnego braku współpracy między krajami, co raczej nie jest przewidywane. Estonii zawsze na ratunek może ruszyć Łotwa, która ma ogromne zapasy gazu.

Ponadto za kraje bardzo wrażliwe uznano Bułgarię oraz Bośnię, Macedonię i Serbię, czyli państwa Europejskiej Wspólnoty Energetycznej EWE), do której należą UE oraz kraje Europy Wschodniej i Bałkanów. Za wrażliwe uznano Grecję i Łotwę.

W sumie w najgorszym scenariuszu jest mowa o zakłóceniach dla ok. 3 proc. zaopatrzenia w gaz w UE i EWE.

Wielki postęp

– Dokonaliśmy wielkiego postępu od czasu kryzysów gazowych w 2006 i 2009 roku. Dziś pokazujemy Rosji, że nie ma sensu chwytać się gazu jako narzędzia polityki. Jesteśmy na to przygotowani – podkreślił Oettinger.

Rzeczywiście, od poprzednich kryzysów gazowych, gdy ustawały dostawy tego surowca tłoczonego z Rosji przez Ukrainę, Unia dokonała gigantycznego postępu. Bruksela w reakcji na dramatyczną sytuację w niektórych krajach wprowadziła nowa przepisy zobowiązujące państwa do zwiększania zapasów gazu i pomagania sobie w nieoczekiwanych sytuacjach.

– Mamy nowe gazociągi, ponadgraniczne interkonektory, nowe terminale gazu i lepiej wypełnione magazyny – wyliczał niemiecki komisarz.

Przypomniał, że jeszcze pięć lat temu nie było możliwości tłoczenia gazu z Niemiec do Polski. Dziś można to robić, co oznacza, że w razie problemów Polska może dostawać gaz z Niemiec, ale też za pośrednictwem infrastruktury idącej dalej na zachód – z Norwegii i Holandii, a także – przez terminal LNG w Rotterdamie – z Algierii czy Kataru.

Polska jest oczywiście nadal wrażliwa na odcięcie dostaw z Rosji, bo to nasze główne źródło gazu. Ale jesteśmy w bardziej komfortowej sytuacji dzięki temu, że dużo energii, szczególnie dla gospodarstw domowych, czerpiemy z węgla.

Poza tym w styczniu 2015 r. Polska będzie miała własny terminal LNG, podobnie jak Litwa, która budowę portu gazowego w Kłajpedzie ma skończyć miesiąc wcześniej.

KE pilnuje zapasów

W całej Unii obowiązuje przepis o konieczności posiadania zapasów gazu na 30 dni konsumpcji w warunkach zimowych. Państwa członkowskie nie zawsze tego przestrzegały, ale od wybuchu kryzysu ukraińskiego na wiosnę tego roku Bruksela pilnuje, żeby tłoczyć gaz do magazynów.

Obecnie w unijnych magazynach jest 73 mld m3 gazu, co oznacza wypełnienie w 90 proc. maksymalnej pojemności.

UE zużywa rocznie 450 mld m3. Z tego 150 mld m3 pochodzi z własnej produkcji z Wielkiej Brytanii, Holandii, Niemiec i Rumunii, kolejne 125 mld m3 z Rosji, 110 mld m3 z Norwegii, 65 mld m3 z Algierii, a reszta jest transportowana do UE za pośrednictwem 20 terminali LNG z Kataru, Algierii i innych krajów.

18 państw Unii jest klientami Gazpromu, z czego dla sześciu z nich jest on jedynym dostawcą gazu. Docelowo Bruksela zaleca różnicowanie dostawców, co wymaga budowy nowych gazociągów i terminali LNG.

Uzależnienie jest też mniej dotkliwe, gdy kraj jest połączony energetycznie z innym, lepiej zaopatrzonym. Ponadto w sytuacja kryzysu pomaga taka konstrukcja elektrociepłowni, która umożliwia jej przestawienie na inne paliwa.

Ciepłownictwo w Finlandii opiera się np. na gazie z Rosji, co teoretycznie czyni ją bardzo wrażliwą na szantaż Gazpromu. Ale Finlandia nie jest wymieniana w jednym szeregu z Estonią, bo łatwo może przestawić swoje ciepłownie na biomasę.

KE uznała więc trzy regiony za wrażliwe: kraje bałtyckie i Finlandię, Europę Południowo-Wschodnią oraz kraje EWE.

Dwie ostatnie grupy są zainteresowane budową gazociągu South Stream, który blokuje Bruksela, zarzucając niezgodność proponowanych zasad z unijnymi regulacjami. Oettinger bronił wczoraj tego stanowiska.

– South Stream niczego nie załatwia, bo to przecież też jest surowiec Gazpromu, tyle że tłoczony nie przez Ukrainę, ale przez Morze Czarne. Kraje mogą go budować, ale muszą same znaleźć inwestorów i operatorów dla tego projektu. To nie jest nasz priorytet – powiedział komisarz.

Podyskutuj z nami na Facebooku, www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia. Czy państwa Unii powinny sobie pomagać, gdy niektóre narażone są na przerwy w dostawach gazu?

Anna Słojewska?z Brukseli

Rozmowy trójstronne trwają

Bruksela bada negatywne scenariusze zimowe, ale wciąż negocjuje z Rosją i Ukrainą trójstronne porozumienie, które umożliwiłoby niezakłócone dostawy gazu w zimie.

Kolejne spotkanie zaplanowano na 21 października w Brukseli. KE proponuje, by Ukraina płaciła w zimie 385 dol. za tonę gazu, co jest kompromisem między obecną zawyżoną ceną 485 dol. a tą zaniżoną ?z czasów Janukowycza 268 dol. Proponuje też, by Ukraina zapłaciła w ratach do końca roku część zaległych należności w wysokości 3,1 mld euro. – Ta propozycja jest tak skonstruowana, by nie naruszała pozycji żadnego z tych dwóch krajów w przyszłym postępowaniu przed sądem arbitrażowym w Strasburgu – mówi Guenther Oettinger, komisarz UE ds. energii. Są tam pozwy obu stron i zarówno Rosja, jak i Ukraina muszą uważać, na co się zgodzą ?w negocjacjach, by potem nie wykorzystał tego przeciwnik. Ukraina zużywa 50 mld m sześc. gazu rocznie, z czego 20 mld produkuje sama. Kolejne ?17 mld ma zgromadzone w magazynach, w dużym stopniu dzięki dostawom z UE za pośrednictwem tzw. odwrotnego przepływu, który jest możliwy na granicach ze Słowacją, Polską i Węgrami. Jak podkreślił Oettinger, w sytuacji wojny z Rosją Ukraina zmniejsza konsumpcję. Ale i tak będzie potrzebować minimum 5 mld, a optymalnie 10–12 mld m sześc. gazu, żeby przetrwać zimę.

Opinia

Jerzy Buzek, szef Komisji Przemysłu, Badań Naukowych ?i Energii w PE

W porównaniu z poprzednimi kryzysami gazowymi jesteśmy dużo lepiej przygotowani. Mamy kluczowe rozporządzenie o bezpieczeństwie dostaw gazu, w którym jest właściwie wszystko, od koniecznego poziomu rezerw po mechanizm solidarności, czyli niesienia sobie pomocy w razie kryzysu. Pytanie, jak kraje realizują te postanowienia. Na pewno nie powtórzy się sytuacja, z którą mieliśmy do czynienia w 2009 r. w Bułgarii i Słowacji, gdy w szpitalach panowała temperatura 2 st. C. Przez kilka miesięcy gospodarstwa domowe nie odczują różnicy. Ale gdyby miało to trwać dłużej, na pewno ucierpi gospodarka. Choćby przez wyższe ceny energii, bo przecież gaz z szybko negocjowanych umów będzie droższy niż z długoterminowych.

Komisja Europejska przedstawiła w czwartek wyniki prób odpornościowych państw członkowskich UE na wypadek całkowitego lub częściowego odcięcia dostaw gazu przez Rosję lub zatrzymania tranzytu przez Ukrainę.

– Chcieliśmy sprawdzić, co wydarzyłoby się tej zimy, gdyby Rosja nie dostarczyła nam gazu – czego nie chcemy, ale nie możemy tego wykluczyć – powiedział Guenther Oettinger, unijny komisarz ds. energii.

Pozostało 95% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie