Awaria NordBalt podnosi nam ceny

123RF

Nie ziścił się czarny scenariusz przewidywany przez europejskich operatorów systemów przesyłowych. W drugim i trzecim tygodniu stycznia mieliśmy mieć rekordy zapotrzebowania na moc.

Ten scenariusz jako opcję w przypadku nadejścia mroźnej zimy przedstawił ENTSO-E w raporcie „Winter Outlook 2017/2018″ na podstawie danych z systemu przesłanych przez krajowego operatora, czyli Polskie Sieci Elektroenergetyczne. Zima jednak jest łaskawa. Choć spadł śnieg, to mamy do czynienia z umiarkowanymi temperaturami. Tym bardziej zastanawiają wyższe ceny energii na giełdzie towarowej w ubiegłym tygodniu. Co do nich doprowadziło?

Handlowcy wśród głównych czynników wskazują awarię podmorskiego kabla łączącego Litwę ze Szwecją. Nasi sąsiedzi, czerpiący energię przeważnie ze Skandynawii, musieli się ratować sprowadzaniem prądu z Polski mostem energetycznym LitPol Link.

Zazwyczaj energia po naszej stronie granicy jest droższa niż ta na Litwie, a tym bardziej w Skandynawii, wytwarzającej energię z odnawialnych źródeł, wiatraków i hydroelektrowni, a także zamortyzowanych elektrowni jądrowych. Jednak od momentu awarii u nas zrobiło się o ok. 15 zł taniej niż na Litwie.

W tym tygodniu może być podobnie, o ile we wtorek nie ruszy połączenie NordBalt. – Dużo będzie zależało od tego, czy potwierdzą się nowe prognozy temperatury i wiatru. Od środy temperatura wzrośnie, a od wtorku zwiększy się generacja energii z wiatru. Sytuację będzie ratował import z Niemiec, gdzie zapowiadana jest wietrzna pogoda – uspokaja Michał Borg, starszy handlowiec w spółce Fiten.

Większe zwyżki mogą jednak mieć miejsce, o ile kabel łączący Litwę ze Szwecją nie ruszy w zapowiadanym terminie i zmienią się obecne prognozy pogody.

Czasowo zwiększony eksport z Polski nie zmienia ogólnego trendu. Ubiegły rok był już czwartym z rzędu, w którym nasz kraj był importerem energii netto.

Z danych Polskich Sieci Elektroenergetycznych wynika, że w 2017 r. kupiliśmy z zagranicy 6,75 TWh prądu, o 37 proc. więcej niż rok wcześniej. Ze Szwecji sprowadziliśmy prawie 20 proc. prądu więcej (ponad 3,1 TWh), a z Litwy import zwiększył się aż o 46 proc., do 1,56 TWh.

Saldo wymiany zmalało. Bo w 2017 r. wyeksportowaliśmy z Polski 4,16 TWh, czyli niemal dwukrotnie więcej energii niż w 2016 r.

Polska powinna w coraz większym stopniu otwierać rynek i korzystać z napływającej taniej energii z OZE. Eksperci przewidują, że ten trend będzie się pogłębiał. Z kolei nasi producenci prądu będą mieli szansę zarabiać na eksporcie tylko w podobnych do obecnej awaryjnych sytuacjach na rynkach ościennych. Wtedy bowiem struktura naszej generacji, opartej na elektrowniach cieplnych głównie na węgiel, zapewnia stabilność.

Mogą Ci się również spodobać

Tchórzewski: rekomendacje KGHM, Enei i Energi optymalne

Minister energii Krzysztof Tchórzewski jako „optymalne” określił propozycje zarządów KGHM, Enei oraz Energi w ...

Rosja i OPEC nie zmniejszą wydobycia ropy

Po czwartkowym spotkaniu rosyjskiego ministra energetyki z sekretarzem generalnym OPEC strony poinformowały, że nie ...

Saudyjczycy idą w gaz

Ceny ropy naftowej wciąż są niskie. Dla Arabii Saudyjskiej oznacza to kłopoty budżetowe. Dlatego ...

Gazprom wygrywa w Brukseli z pomocą Niemiec i Francji

To na razie nieoficjalna wiadomość. Bruksela nie zablokuje rozbudowy Gazociągu Północnego. Francja poszła na ...

Tauron zadowolony z inicjatywy Ministra Energii

Tauron popiera decyzję dotyczącą zwiększenia transparentności na rynku obrotu energią. Katowicki koncern z zadowoleniem ...

Wysycha źródło dochodów Daesh

Terroryści z Państwa Islamskiego stracili w ciągu dwóch ostatnich lat 90 proc. dochodów ze ...