– Śpię spokojnie, bo na zmianie w Krajowej Dyspozycji Mocy pracuje 5 osób, które stale nadzoruje nasz system. Jeśli dzieje się coś złego, oni działają jako pierwsi – mówił gość.

Kornicki zaznaczył, że o odcinaniu energii można mówić dopiero jak zabraknie wszystkich możliwych mocy i użyte zostaną wszystkie środki zaradcze, których jest cały pakiet.

– Jeżeli one się wyczerpią będziemy zmuszeni do ograniczeń zużycia energii w kraju, ale nie spodziewamy się tego w tym roku – ocenił.

W tym roku weszła usługa zarezerwowania pewnych mocy u przedsiębiorców na wypadek, kiedy brakowałoby energii w systemie.

– Odbiorcy za stosowną opłatą, są skłonni zaniżyć swoją konsumpcję energii elektrycznej na żądanie operatora systemu przesyłowego. Wolumen ilości energii, który zaoferowali, nie jest jeszcze duży, ale ta usługa będzie się rozwijać. Na razie jest tego 360 MW i na tyle możemy liczyć w sytuacji kryzysowej – tłumaczył Kornicki.

1 sierpnia o godzinie 13:15 pobór mocy w systemie osiągnął rekordowe 23 215 MW w czasie letnim. Rezerwy w systemie zostało 1100 MW.

– To jest jeszcze wartość, którą spokojnie akceptujemy jako wystarczającą – ocenił gość.

Latem w samej Warszawie system energetyczny musi mieć ok. 200MW (średni blok węglowy), żeby pokryć zapotrzebowanie tylko na same klimatyzatory.

– To nie dotyczy tylko Warszawy. Rozwój klimatyzacji odczuwamy zwłaszcza na północy kraju, gdzie kiedyś tego problemu nie było – stwierdził Kornicki.

Wyjaśnił, że dla operatora sieci przesyłowej problemem jest bilansowanie kraju z powodu dużej różnicy pomiędzy zapotrzebowaniem nocnym, a szczytem zapotrzebowania w ciągu dnia. – W ekstremalnych przypadkach ta różnica sięga czasami 4 tys. MW, które trzeba uruchomić w nocy z niedzieli na poniedziałek – tłumaczył.

– Obniżanie zapotrzebowania w nocy zmusza nas do odstawiania z ruchu elektrowni węglowych, które nie lubią takiego procesu. Jest to dla nich szkodliwe technicznie – dodał.

Przypomniał, że absolutny rekord zapotrzebowania w kraju padł w zimie, w styczniu 2017 r., kiedy pobór prądu osiągnął ponad 26 tys. MW.

– Konsumpcja prądu wynika wtedy głównie z powodu elektrycznego ogrzewania – zaznaczył Kornicki.

Gość wyjaśnił na ile fotowoltaika jest w stanie pomóc spłaszczać letnie piki zapotrzebowania na prąd.

– Fotowoltaika wydaje się być bardzo dobrym rozwiązaniem, jednak na razie jest mało rozwinięta. Zainstalowane jest tylko 200 MW mocy, co jest znikomą wartością przy zapotrzebowaniu na poziomie 23 tys. MW – ocenił.

Przyznał, że fotowoltaika jest przewidywalna i daje prąd kiedy go potrzeba. – Farmy wiatrowe mają jedną wadę. Jakoś tak się dzieje, że wiatr lubi wiać w nocy – mówił.

Rząd chce budować siłownię atomową

Kornicki zdradził, że przyszłość bilansu energii kraju jest nie do końca dobrze określona.

– Mamy sygnały, że w okolicach roku 2020 ilość rezerw może być niewystarczająca. Budowa elektrowni atomowej wykracza poza ten okres. Jeżeli ona się pojawi to będzie rok 2030-2040, już inna rzeczywistość – mówił.

Przyznał, że elektrownia atomowa ma bardzo dużo zalet.

– Daje stałą, pewną, dużą ilość energii i do tego tanią. Budowa elektrowni jest droga, ale sama eksploatacja jest tania. Widzielibyśmy chętnie dwie takie elektrownie. My każdą moc przyjmiemy – podsumował Kornicki.