Grudniowa decyzja Komisji Europejskiej przyznająca zgodę na pomoc publiczną na projekt elektrowni jądrowej w Choczewie otworzyła drzwi do podjęcia kolejnych decyzji ws. projektu?
Zdecydowanie tak. Priorytetowo traktujemy harmonogram prac nad naszym projektem. Zgodnie z nim trzy reaktory będą gotowe w 2038 r., a pierwszy dwa lata wcześniej. Trzymamy się tego planu, pamiętając równocześnie, że w projektach o tej skali zawsze występują ryzyka zaistnienia zdarzeń nieprzewidywalnych. One zawsze mogą wystąpić, więc żadne przestoje nie wchodzą w grę. Cały czas trzeba trzymać nogę na gazie, aby dowieźć projekt w terminie, a na tym nam zależy, bo termin to nie tylko czas, ale też pieniądze.
Zakończono przetarg na wybór pierwszego dużego elementu przyszłej elektrowni. Kto zatem dostarczy turbiny?
Konkurencyjny przetarg na zaprojektowanie, wyprodukowanie i dostarczenie trzech turbin prowadziło amerykańskie konsorcjum Westinghouse–Bechtel, a w jego ramach ta druga z firm. Po wielomiesięcznym postępowaniu wyłoniono francuską firmę Arabelle Solutions. Wybór tej firmy to solidne wzmocnienie naszych zabiegów o local content w projekcie, bo ten podmiot ma już swoją reprezentację w Polsce. Arabelle Solutions ma doświadczenie we współpracy przy projektach międzynarodowych z wieloma polskimi podwykonawcami, którzy dostarczali m.in. konstrukcje stalowe, zawory regulacji ciśnienia czy korpusy turbin parowych. Posiada więc szerokie portfolio krajowych podwykonawców, którzy spełniają normy jakościowe. Przekładając to na praktykę, ma na przykład doświadczenie we współpracy z fabryką turbin w Elblągu czy fabryką generatorów we Wrocławiu.
Czytaj więcej
Konsorcjum amerykańskich firm, odpowiedzialne za realizację projektu elektrowni jądrowej w Chocze...
Ile zatem polskich firm może współpracować w ramach krajowego łańcucha dostaw przy konstrukcji turbiny?
Zgodnie z naszymi informacjami Arabelle Solutions posiada w swojej bazie kilkadziesiąt potencjalnych polskich podmiotów i, tak jak wspomniałem, ze zdecydowaną większością z nich już współpracowała, jeszcze pod szyldem Alstom czy GE Power. Dlatego też udział polskiego łańcucha dostaw tylko dla tego jednego, choć bardzo złożonego, elementu może wynieść nawet kilkadziesiąt procent. Pamiętajmy też o bardzo szerokim portfolio polskich podwykonawców w zakresie montażu, rozruchu i serwisowania z doświadczeniem w energetyce konwencjonalnej. Będzie to ważny element naszej strategii.
Cała rozmowa w środowej „Rzeczpospolitej”