Przemysł energochłonny wezwał Unię Europejską do zajęcia się gwałtownie rosnącymi cenami energii, twierdząc, że rekordowe koszty uderzyły w ich konkurencyjność i mogą skłonić europejskie przedsiębiorstwa do przeniesienia zakładów produkcyjnych poza Europę.

Przedłużający się kryzys energetyczny przełożył się w tym tygodniu na rekordowe ceny gazu, potęgowane jeszcze rosnącą konsumpcją w efekcie niskiej temperatury i niewystarczającej podaży rosyjskiego „błękitnego paliwa” na rynku. Kontrakt terminowy na dostawy gazu na styczeń osiągnął 184,95 euro za MWh, co oznacza wzrost o ponad 800 proc. od początku roku. Gwałtowny wzrost cen gazu spowodował wzrost kosztów energii w Europie. Ceny są również podsycane przez rosnącą wartość uprawnień do emisji CO2 i mniejszą dostępność prądu z francuskich elektrowni jądrowych.

– Przedłużający się okres wysokich cen energii może doprowadzić do poważnych strat, przeniesienia europejskich firm i rosnącej ucieczki emisji – piszą we wspólnym oświadczeniu grupa europejskich stowarzyszeń branżowych, w tym branża cementowa Cembureau, metalowa Eurometaux, stowarzyszenie stalowe Eurofer oraz chemiczna branża skupiona we Fertilizers Europe. W tej ostatniej zrzeszone są Grupy Azoty oraz Anwil. – Konieczne są pilne działania na szczeblu UE, aby umożliwić poszkodowanym firmom przezwyciężenie tej sytuacji, która może potrwać jeszcze kilka miesięcy lub nawet dłużej.

Czytaj więcej

Górnicy kończą blokady kopalń. Rząd zapowiedział rozmowy

Złagodzenie skutków obecnej sytuacji umożliwi dalsze finansowanie transformacji energetycznej w Europie – uważają we wspólnych stanowisku branżowe organizacje. Organizacje branżowe podają dalej, że w ostatnich miesiącach ceny energii wzrosły od 4 do 5 razy, osiągając jeszcze wyższy poziom w ciągu ostatnich dni. Równolegle ceny emisji dwutlenku węgla wzrosły trzykrotnie.

Co ciekawe branże wskazują, że jednym z głównych przyczyn obecnej sytuacji są spekulacje rynkowe ze strony graczy finansowych, w tym funduszy hedgingowych i instytucji finansowych. Branże podkreślają, że obecna sytuacja ilustruje potrzebę reformy unijnej dyrektywy o handlu uprawnieniami do emisji EU ETS „która zapewni skuteczną ochronę przed ucieczką emisji i zapobiegają nagłemu wzrostowi cen uprawnień, które miałoby negatywny wpływ na koszty energii”. Polski rząd na ostatniej grudniowej Radzie Europejskiej apelował o interwencje na rynku handlu uprawień do emisji CO2. Premier Mateusz Morawiecki miał postulować wykluczenie z rynku instytucji finansowych, które zdaniem polskiej delegacji miały wpływ na rosnące ceny uprawień do emisji CO2.