W piątek 3 lipca Bundestag przegłosował od razu dwie ustawy zmieniające całkowicie rynek energetyczny naszego sąsiada. Pierwsza daje wsparcie strukturalne regionom, w których węgiel jest głównym źródłem produkcji prądu i ciepła oraz zatrudnienia. Pomoc finansowa trafi do tych, którzy utracą pracę w wyniku odejścia od energetyki węglowej czyli do Nadrenii Północnej-Westfalii, Saksonii-Anhalt, Saksonii i Brandenburgii.
Coal mined from an open pit coal mine is seen stored in Russia. Photographer: Andrey Rudakov/Bloomberg
Według Federalnej Agencji Sieci na 1 kwietnia 2020 r. krajowa produkcja prądu z węgla wynosiła 42 gigawaty. Według Federalnego Urzędu Statystycznego udział węgla w pierwszym kwartale w całkowitej produkcji energii stanowił 22,3 procent. Po raz pierwszy niemieckim liderem w produkcji energii stały się elektrownie wiatrowe z udziałem w rynku 26,8 proc.
Turbiny wiatrowe Fot./Shutterstock
Za nowymi przepisami zagłosowało 314 deputowanych, 37 było przeciw i trzech wstrzymało się od głosu. Co interesujące, przeciwne ustawie są organizacje… ekologiczne, które uważają termin 2038 r. za zbyt odległy. Ekolodzy opowiadają się albo za 2025 r, albo za 2030 r. Niemcy są krajem, który zużywa najwięcej węgla w Unii (wyprzedzają Polskę). Według najnowszego raportu energetycznego BP – w 2019 r było to 2,3 EJ (eksadżuli), a w Polsce było to 1,9 EJ. Produkcja prądu z węgla w Niemczech w ujęciu rocznym była mniejsza o 20,3 proc. ( w Polsce o 8,4 proc.). W ciągu dekady redukcja zużycia węgla wyniosła jednak w Niemczech zaledwie 1,4 proc. (w Polsce 1 proc.).
Bloomberg
W ciągu pięciu ostatnich lat Niemcy zwiększyli o 40 proc. import węgla z Rosji. W 2018 r kupili 17,64 mln ton na 66 mln ton zużytych w całym roku. Polska importowała dwa lata temu 13,5 mln ton rosyjskiego węgla, a w minionym roku było to ok. 10 mln ton. W piątek aktywiści Greenpeace wspięli się na dach budynku Reichstagu, gdzie głosowano projekt ustawy i zawiesili transparent „Przyszłość bez energii węglowej”.