Wynagrodzenia w kopalniach poszły w górę

Fotorzepa/Tomasz Jodłowski

Górnicy dostali po kieszeni – alarmowały w zeszłym tygodniu media. A jest wręcz przeciwnie: z danych GUS wynika, że wynagrodzenia w branży poszły w górę.

„Dane GUS dla całego kraju pokazują spadek zarobków w górnictwie w czerwcu o aż 16 proc. rok do roku” – dowodził w ubiegłym tygodniu jeden z portali, co chętnie podchwyciły media na Śląsku, regionie najbardziej rzekomo poszkodowanym pod względem wynagrodzeń.
Rzeczywiście, jeżeli porównamy średnią z czerwca br. do czerwca 2018 roku, zarobki spadły: w ubiegłym roku uśredniona przez GUS pensja w tym sektorze miała wynosić 9913 złotych, w tym roku było to 8275 zł. Szkopuł w tym, że to nadmierne uproszczenie. – Wcześniejsze miesiące pokazują wyraźnie wzrostową dynamikę. Jeżeli weźmiemy okres styczeń–kwiecień br., to mamy wzrost o ponad 15 proc., policzony wraz z majem wzrost dobija 14 proc., a uwzględniając dane czerwcowe, wciąż mamy wzrost wynagrodzeń w ciągu półrocza, tyle że o 7 proc. – wylicza w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Ewa Rupniewska, ekspertka Głównego Urzędu Statystycznego.

 

 

CZYTAJ TAKŻE:Czy górnik zarabia mniej niż kasjerka w sklepie?

 

Innymi słowy, oficjalne dane GUS o branży górniczej nie pozostawiają wątpliwości: płace w górnictwie rosną. Oczywiście, trudno je interpretować jednoznacznie, bo dane są uszeregowane w oparciu o Polską Klasyfikację Działalności obejmującą w tej sekcji „górnictwo i wydobycie” – zatem obejmują zarówno górników, jak i pracowników przemysłu naftowego, dostawców maszyn górniczych czy dozorców pilnujących hałd koksu.

Czerwcowa anomalia może mieć prozaiczne przyczyny. – W tej branży mogą występować skoki ze względu na rozmaite dodatkowe świadczenia: nagrody czy dodatkowe pensje – mówi Rupniewska. Być może przekonamy się o tym, gdy spłyną dane za lipiec, bo w poprzednim miesiącu w kilku dużych firmach z branży górniczej uruchamiano dodatkowe środki na nadzwyczajne wypłaty. Był to efekt protestów górników domagających się wyższych płac.

 

 

Adobe Stock

 

Paradoksalnie, górnicy mają się zatem lepiej niż górnictwo. – Zarobki powinny wynikać z sytuacji przedsiębiorstwa i rynku. A jeśli tak, to górnicy dalej będą mieli problemy finansowe – komentuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Kazimierz Sedlak z prowadzącej badania płacowe kancelarii Sedlak & Sedlak. – Mam wrażenie, że posada górnika w Polsce to wciąż atrakcyjna oferta i to nie tylko na naszym rodzimym rynku pracy, ale też w porównaniu z realiami w innych krajach – dodaje.

Optymistycznie widzi też sytuację wiceminister energii i pełnomocnik rządu ds. restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego Adam Gawęda. – Przed trzema laty nasze wysiłki skoncentrowane były na ratowaniu branży przed procesem upadłości – przypominał Gawęda w wywiadzie dla wnp.pl. – Natomiast obecnie realizowany przegląd planów techniczno-ekonomicznych ma na celu przyspieszenie procesów inwestycyjnych, wejście w bezpieczne rejony i odbudowanie potencjału wydobywczego – dodawał.

Górnicy podzielają najwyraźniej opinię, że ich branża najgorsze ma za sobą. W ostatnich tygodniach wywalczono nagrody m.in. w Polskiej Grupie Górniczej czy Tauron Wydobycie. Ale to nie załatwiło sprawy, np. 13 central związkowych z PGG ponownie zażądało od szefów holdingu natychmiastowego podjęcia negocjacji płacowych. Chcą, by do 2020 r. płace poszły w górę o 12 proc. – Firma podobno ma się świetnie, przynosi zyski, planuje kolejne i załoga w podziale tego tortu chce uczestniczyć – podsumowywał szef górniczej Solidarności Bogusław Hutek.

Od naszych rozmówców w górnictwie słyszeliśmy jednak wielokrotnie o fatalnych zarobkach w branży. – Licząc od poniedziałku do piątku, górnikowi ciężko zarobić 3 tysiące złotych – kwitował Wacław Czerkawski, wieloletni członek władz Związku Zawodowego Górników w Polsce, dziś w OPZZ. I te szacunki nie są ostatecznie oderwane od realiów: z danych Sedlak & Sedlak wynika, że przeciętny „robotnik górniczy dołowy” zarabia 3665 zł brutto.

A jednak przeciętna pensja w całej branży oscyluje, jeżeli ponownie spojrzymy na dane GUS, w okolicach 8 tysięcy zł. Zawyżają ją zapewne płace menedżerskie, które potrafią dobijać kwot rzędu 50–60 tysięcy złotych w przypadku prezesów spółek, ale i tak pensja inżyniera górnika w górnictwie podziemnym to 8186 zł.

 

 

CZYTAJ TAKŻE:Alarmujący wzrost kosztów w kopalniach

 

Na klarowniejszy obrazek będziemy musieli poczekać do jesieni. Wówczas GUS ma opublikować badanie „Struktura wynagrodzeń według zawodów” – powstaje ono co dwa lata (ostatnie odnosi się do realiów z 2016 r. i zostało opublikowane na początku ubiegłego roku) i precyzyjnie wskazuje, jakie są średnie zarobki na danym stanowisku, podobnie jak robią to ankieterzy Sedlak & Sedlak. Prawdopodobnie dopiero to badanie pozwoli odpowiedzieć na pytanie, ile realnie zarabiają w Polsce górnicy i jak bardzo zmieniła się w ostatnich latach ich sytuacja.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Elektrownia Puławy ma decyzję środowiskową

Decyzja dotyczy budowy elektrociepłowni gazowej o mocy 400 MWe. Inwestycja o wartości ponad 1,1 ...

Duży wzrost zysku w Tauronie

W 2017 r. przychody Tauronu wyniosły 17,4 mld zł (o 2,4 proc. mniej rdr). ...

Spadają marże w Lotosie i Orlenie

Przegląd najciekawszych newsów z branży energetycznej ::”Puls Biznesu”: W gazie rekordy, w prądzie zjazd ...

Wenezuela: zdewastowany sektor naftowy

Na przywrócenie pełnej wydajności wenezuelskiego sektora naftowego potrzeba astronomicznych nakładów ocenianych na  200-250 mld ...

Jerzy Buzek: Europa potrzebuje amerykańskiego gazu

Mamy ze Stanami Zjednoczonymi wspólne interesy i powinniśmy je utrzymywać – przekonuje były premier ...

Rosyjscy nafciarze bez pieniędzy

Koncerny wydobywcze nie mają już środków na bieżącą działalność. – Już dziś nafciarze nie ...