Terminal LNG będzie większy

materiały prasowe

Gazoport w Świnoujściu będzie mógł przyjmować o połowę dostaw więcej niż obecnie. Trwają też prace nad projektem gazoportu w Zatoce Gdańskiej.

Gaz-System, operator gazociągów przesyłowych, wydał rekomendację dla zależnej firmy Polskie LNG dotyczącą podjęcia działań zmierzających do zwiększenia przepustowości gazoportu w Świnoujściu. – Rozbudowa obejmuje m.in. powiększenie istniejącego układu regazyfikatorów SCV o kolejne jednostki, co pozwoli na osiągnięcie mocy regazyfikacyjnych na poziomie do 7,5 mld m sześc. gazu ziemnego rocznie – mówi Tomasz Pietrasieński, rzecznik prasowy Gaz-Systemu.

To oznacza, że poprzez terminal będzie można importować o 50 proc. więcej surowca niż dotychczas. Gazoport do komercyjnej eksploatacji oddano w czerwcu ubiegłego roku ze zdolnościami przeładunkowymi na poziomie 5 mld m sześc. błękitnego paliwa po regazyfikacji.

– Obecnie prowadzone są prace zmierzające do uruchomienia postępowania na wykonanie wstępnych prac projektowych oraz uzyskania pozwolenia na budowę, w tym m.in. działania zmierzające do uzyskania decyzji środowiskowej – informuje Pietrasieński.

Nowe funkcjonalności

Jednocześnie Gaz-System prowadzi analizy związane z rozbudową terminalu LNG w Świnoujściu o nowe funkcjonalności. Analizowane są m.in. takie opcje, jak stworzenie dodatkowego stanowiska statkowego, zwiększenie przeładunku LNG, w tym poprzez transport koleją, bunkrowanie statków oraz budowa dodatkowego, trzeciego zbiornika na LNG.

Przy określaniu nowych funkcjonalności będą brane pod uwagę m.in. perspektywy rozwoju rynku LNG w kraju oraz w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Gaz-System przekonuje, że istnieje duży potencjał wykorzystywania skroplonego gazu ziemnego jako paliwa, przede wszystkim do rozwoju usług załadunku i bunkrowania statków oraz dostarczania LNG bezpośrednio do klienta z wykorzystaniem transportu samochodowego i kolejowego.

– Opierając się na obecnym postępie technologicznym w branży LNG i wdrożeniu innowacyjnych rozwiązań, Gaz-System będzie mógł wybrać najbardziej optymalną drogę rozwoju infrastruktury i usług terminalu, w pełni wykorzystując potencjał rynkowy regionu – uważa Pietrasieński. Informuje, że dokładny harmonogram rozbudowy gazoportu o dodatkowe usługi zostanie określony indywidualnie dla każdej z nich na podstawie szczegółowych analiz. Dokładne koszty rozbudowy terminalu o dodatkowe usługi, podobnie jak i zwiększenia zdolności przeładunkowych gazoportu, będą zależne od rekomendowanych rozwiązań technologicznych.

Drugi terminal

Niezależnie od działań podejmowanych przy rozbudowie terminalu w Świnoujściu Gaz-System cały czas pracuje nad innymi projektami, których celem jest dywersyfikacja źródeł i kierunków dostaw gazu do Polski. Kluczowe znaczenie ma tzw. Korytarz Norweski, który ma nam zapewnić dostawy surowca ze złóż zlokalizowanych pod dnem Morza Północnego. W jego ramach planowana jest budowa sieci gazociągów, w tym Baltic Pipe, czyli rurociągu łączącego Danię z Polską.

Koncepcją alternatywną do Korytarza Norweskiego jest leasing pływającego terminalu (Floating Storage Regasification Unit) FSRU w Zatoce Gdańskiej. Pod koniec marca wybrano firmę, która przygotuje studium wykonalności tego projektu. Odbiór końcowego dokumentu przewidziano na listopad. – Wyniki studium będą stanowiły podstawę do ewentualnego wprowadzenia planu „B” i jego realizację w wymaganym czasie, tj. umożliwienie dostaw gazu do Polski z innego kierunku niż wschodni po roku 2022 – informuje Pietrasieński.

To oznacza, że prace nad projektem drugiego gazoportu mogą trwać, dopóki nie ruszy budowa Korytarza Norweskiego. W każdej z tych dwóch inwestycji założono budowę infrastruktury, która będzie mogła nam zapewnić dodatkowy import do 10 mld m sześc. gazu rocznie.

Nie dla Gazpromu

Polska szuka alternatywnych kierunków dostaw gazu, gdyż prawdopodobnie nie przedłuży kontraktu jamalskiego zawartego z Gazpromem, który obowiązuje do 2022 r. Tak przynajmniej wielokrotnie sugerowali przedstawiciele rządu i PGNiG, firmy, która bezpośrednio odbiera surowiec od Rosjan.

Wśród powodów wymieniano zbyt wysoką cenę płaconą za błękitne paliwo, sztywną formułę cenową, zbyt dużą ilość zakontraktowanego surowca czy wreszcie stosowanie przez Rosjan dostaw gazu jako środka wywierania politycznego nacisku na nasz kraj. Na mocy umowy zawartej jeszcze w 1996 r. nasz kraj może kupować od Gazpromu do 10,2 mld m sześc. gazu rocznie, przy czym musi odebrać przynajmniej 85 proc. tego wolumenu. Dla porównania roczne zużycie błękitnego paliwa nad Wisłą wynosi około 16 mld m sześc.

Opinia

Piotr Kasprzak, członek zarządu ds. operacyjnych Hermes Energy Group

HEG jest zwolennikiem jak najszerszego i jak najbardziej skutecznego rozwoju sieci przesyłowych, w tym terminalu LNG w Świnoujściu. Jego rozbudowa przełoży się na zwiększenie podaży gazu w Polsce, co wpłynie na spadek cen tego surowca dla odbiorcy końcowego. HEG jest zainteresowany i chciałby korzystać z terminalu LNG, ale jest to plan odłożony w czasie, przede wszystkim ze względu na niewyłączenie go z ustawy o magazynowaniu. Pod tym względem stanowi on takie samo źródło gazu jak inne połączenia transgraniczne. Dobrą alternatywą dla projektu Baltic Pipe jest z kolei budowa terminalu pływającego typu FSRU. Szanse jego powstania i koszty inwestycji przemawiają na jego korzyść.

Coraz więcej możliwości

Import błękitnego paliwa przez gazoport w Świnoujściu będzie systematycznie rósł. W zeszłym roku wyniósł 1,1 mld m3 (po regazyfikacji). W tym ma to być minimum 1,3 mld, a w przyszłym 2,9 mld. To tylko dostawy zaplanowane na podstawie kontraktu zawartego przez PGNiG z Katarem. Import będzie jeszcze większy, jeśli spółka zrealizuje zapowiadane zakupy pojedynczych ładunków lub oprócz niej surowiec zaczną sprowadzać inne firmy. PGNiG zdecydowaną większość LNG poddaje regazyfikacji i przesyła do krajowej sieci gazociągów. Spółka korzysta też z dodatkowej usługi gazoportu polegającej na przeładunku LNG na autocysterny. Następnie dostarcza go do małych stacji regazyfikacji, z których surowiec trafia do gazociągów zapewniających dostawy tylko na określonym terenie. PGNiG zapewnia, że w przyszłości tego typu dostawy będą rosły. Jednak w dużym stopniu jest to uzależnione od nowych inwestycji. Obecnie koncern ma osiem stacji regazyfikacji. Nowe budowane są najczęściej w tych regionach, do których z różnych przyczyn nie są podciągane tradycyjne sieci. PGNiG możliwość zagospodarowania dodatkowych ilości LNG widzi w zaopatrywaniu w to paliwo odbiorców przemysłowych. Może też ono służyć do zasilania statków, samochodów i zaopatrzenia małych terminali LNG w basenie Morza Bałtyckiego. LNG ze świnoujskiego gazoportu już jest ładowane na cysterny drogowe i transportowane do Estonii. Służy tam jako paliwo do promów wybudowanych w gdańskiej stoczni. PGNiG podaje, że pierwsze jego stacje LNG dla transportu kołowego i instalacje do tankowania statków powstaną w 2018 r.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Gazprom wychodzi z Estonii

Po Litwie i Łotwie Gazprom opuszcza też Estonię. Rosjanie wycofają się z akcjonariatu estońskiego ...

Branża paliwowa ma dobre perspektywy na najbliższe lata

Firmy mające na polskim rynku sieci stacji paliw prognozują, że w najbliższych latach popyt ...

Bogdanka oficjalnie w grze o zasobne lubelskie złoże

Lubelski Węgiel Bogdanka złożył wniosek o koncesję wydobywczą na złoże K-6 i K-7, gdzie ...

Sąd zajął aktywa Gazpromu w Holandii

Kolejna odsłona ściągania z Gazpromu pieniędzy należnych Ukrainie. Komornicy sądowi wkroczyli do siedmiu holenderskich ...

RWE umacnia się na Węgrzech

Należąca do RWE węgierska grupa ELMŰ-ÉMÁSZ przejmuje klientów biznesowych i przemysłowych firmy TIGÁZ – ...

PKP Energetyka chce przyspieszyć inwestycje w nowe projekty

W tym roku tylko nakłady na modernizację sieci dystrybucyjnej zwiększyły się trzykrotnie. PKP Energetyka ...