„Obserwujemy bezprecedensowy, ponad 50-procentowy wzrost podaży gazu skroplonego w latach 2024–2030. A to wywoła presję cenową na rynku” – powiedział Pablo Galante Escobar, dyrektor ds. LNG firmy Vitol – światowego handlarza surowcami energetycznymi na konferencji LNG2026, która odbyła się w dniach 2–5 lutego w katarskiej Dosze.
Rok 2026 będzie rokiem równowagi na rynku LNG
Wprowadzenie nowych mocy produkcyjnych LNG do eksploatacji w latach 2026–2029 wzbudziło obawy producentów o nadmiar surowca, który może obniżyć ceny. Oczekuje się, że projekty takie jak Golden Pass LNG na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej w USA i rozbudowa północnego złoża w Katarze przyczynią się do znaczącego wzrostu produkcji gazu skroplonego.
Czytaj więcej
Polska energetyka, która w coraz większym stopniu opiera się na gazie, przeżywa największy test odporności od lat. Teraz sprawdza ją m.in. mroźna z...
Jak podkreśla agencja Reuters, wypowiedzi Escobara były zgodne z opinią Cristiana Signoretto, dyrektora ds. globalnego gazu i LNG we włoskim koncernie energetycznym Eni. Signoretto spodziewa się, iż dodatkowe dostawy LNG jeszcze bardziej obniżą ceny w latach 2027–2028, chociaż opóźnienia w realizacji projektów nadal stanowią ryzyko. W 2026 r. rynek LNG pozostanie w równowadze ze względu na niewielkie bufory podaży, niskie zapasy w Europie i odradzający się popyt w Azji.
Przed producentami gazu skroplonego otwierają się jednak drzwi do nowych, dotąd nieznanych obszarów. To rosnące zapotrzebowanie na prąd ze strony sztucznej inteligencji i centrów danych. – Wraz ze zmianą na rynku gazu w Europie oraz wzrostem zużycia w Azji, może to przekształcić przewidywaną nadwyżkę podaży LNG w niedobór – ostrzegł Saad al-Kaabi, prezes QatarEnergy.
Katarska firma, jeden z największych dostawców LNG na świecie, podpisała we wtorek przy okazji konferencji w Dosze długoterminową, 27-letnią umowę z największym japońskim producentem energii Jera na dostawy 3 mln ton LNG rocznie, począwszy od 2028 r. Japonia jest największym importerem LNG na świecie. To dla Kataru, do niedawna lidera rynku LNG, ważne w obliczu zaostrzającej się konkurencji ze strony dostawców z USA oraz konkurentów z Zatoki Perskiej – Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Omanu, oferujących bardziej elastyczne warunki.
Ze swojej strony Jera, największy japoński nabywca LNG, pracuje nad dywersyfikacją źródeł dostaw, aby sprostać wzrostowi popytu napędzanemu przez centra danych i sztuczną inteligencję. Przy zapotrzebowaniu rocznym od 30 do 35 mln ton LNG, Jera blisko połowę importuje z takich krajów jak Australia, Malezja i Indonezja.
Kto kupuje LNG z Ameryki?
W natarciu na całym świecie, także w Japonii, jest amerykański gaz. W czerwcu 2025 r. Jera podpisała nowe umowy na dostawy amerykańskiego LNG z czterech projektów. Amerykański gaz jest też coraz bardziej widoczny na rynku Unii Europejskiej. Import LNG z USA do Wspólnoty wzrósł ponad czterokrotnie do 60 mln ton w 2025 r. w porównaniu z poziomem z 2021 roku – ostatniego roku przed rosyjską agresją na Ukrainę i rezygnacją Unii z zakupów w Gazpromie – wynika z danych firmy analitycznej Kpler.
Czytaj więcej
Dostawy gazociągiem Turecki Potok do Unii skoczyły w styczniu o 10,3 proc. To jedyna rura, którą gaz rosyjski dociera do ostatnich klientów we Wspó...
„Myślę, że dominacja amerykańskiego LNG jest zrozumiała i słuszna, ponieważ jest to najbardziej ekonomiczne rozwiązanie” – powiedział w Dosze Carsten Poppinga, dyrektor handlowy niemieckiego państwowego koncernu energetycznego Uniper, w rozmowie z agencją Reuters. Zauważył jednocześnie, że „firmy muszą zarządzać ryzykiem portfela poprzez dywersyfikację”, a Uniper dąży do rozszerzenia źródeł dostaw, w tym z Bliskiego Wschodu i Argentyny.
W 2025 r. Niemcy – największa gospodarka Europy otrzymywały prawie 90 proc. całego potrzebnego gazu rurociągowego i LNG z Norwegii, Holandii i Belgii. Przy czym LNG stanowił 13 proc. niemieckiego importu, a gaz rurociągowy – resztę. Jeżeli chodzi o LNG, to Stany Zjednoczone odpowiadają obecnie za 94 proc. całego importu gazu skroplonego przez niemieckie terminale.
Niemcom i Unii potrzeba nowych rynków LNG
Michael Lewis, prezes Uniper, powiedział agencji Reuters, że niemiecki koncern jest zainteresowany wzmocnieniem globalnych partnerstw energetycznych, nawiązując do wizyty kanclerza Niemiec Friedricha Merza w regionie Zatoki Perskiej. Kanclerz składa trzydniową wizytę w Arabii Saudyjskiej, Katarze i ZEA. Jest to część niemieckiej strategii dywersyfikacji importu energii i znalezienia nowych rynków zbytu dla eksportu przemysłowego.
Problemem dla Niemiec jest to, że dostawcy z krajów Zatoki Perskiej chcą 20-letnich kontraktów, a Berlin, w ramach walki ze zmianami klimatu, zakazał importu LNG od końca 2043 r. Dlatego niemieccy nabywcy LNG wolą współpracować z firmami amerykańskimi, które oferują bardziej elastyczne warunki.
Wniosek, jaki można wyciągnąć z tej sytuacji, jest taki, że „Niemcy muszą zmniejszyć swoją zależność od paliw kopalnych, a nie po prostu zmienić dostawców” – mówi agencji Reuters Claudia Kemfert, kierownik działu Energii, Transportu i Środowiska w Niemieckim Instytucie Badań Ekonomicznych w Berlinie.
Te same poglądy na temat dywersyfikacji ma Egbert Laege, prezes niemieckiej firmy energetycznej SEFE, który stwierdził, że Europa nie może powtarzać błędów z przeszłości i uzależniać się nadmiernie od jednego dostawcy lub regionu. Oprócz dostaw z Bliskiego Wschodu, Niemcy, ale i reszta Unii, muszą rozważyć również inne alternatywy, takie jak zwiększenie zakupów gazu rurociągowego z Norwegii oraz LNG z Kanady i Australii.
– Wspólnota jako całość również intensyfikuje wysiłki na rzecz różnicowania źródeł dostaw LNG – powiedział niedawno komisarz UE ds. energii Dan Jørgensen w wywiadzie dla Politico. Według niego Komisja Europejska poszukuje alternatywnych importerów LNG, jak Kanada, Katar i Algieria.
Szczególnie dobrze rokuje współpraca z Kanadą, która po raz pierwszy rozpoczęła eksport LNG w lipcu 2025 r., a dwa kolejne projekty mają zostać uruchomione w latach 2027–2028. Katar z kolei inwestuje w zwiększenie mocy produkcyjnych o 85 proc. do 2030 r., z 77 mln ton do 142 mln ton. Gazu więc na świecie nie zabraknie.