Unia prześwietli umowy Gazpromu

Bloomberg

Będą nowe regulacje unijne dotyczące rynku energii. Bruksela dostanie dostęp do szczegółów każdej nowej umowy gazowej.

Gotowe są dwa projektu dyrektyw Komisji Europejskiej (KE), które staną się bazą do powołania unii energetycznej w UE. Pierwszy poświęcony jest mechanizmowi wymiany informacji o przygotowywanych i zawartych międzypaństwowych porozumieniach w sferze energii. Drugi zawiera istotne poprawki do dyrektywy o bezpieczeństwie gazowych dostaw z 2010 r. Była to odpowiedź na rosyjsko-ukraiński konflikt gazowy z początku 2009 r.

Jak dowiedziała się gazeta „Kommiersant”, pierwszy dokument stanowi, że żaden członek Unii nie może podpisać międzypaństwowej umowy energetycznej bez uzyskania zgody KE. Kraje powiadamiają KE o początku rozmów z dostawcami i informują o postępie negocjacji. KE przysyła na negocjacje swojego obserwatora. Jego rolą jest dbanie, by zapisy porozumienia były zgodne z unijnym prawem. Może on więc dawać rady stronom, jak negocjować, by prawa nie naruszyć. Końcowe porozumienie musi zostać zaakceptowane przez Brukselę przed podpisaniem i ratyfikacją. Wtedy stanie się prawomocne.

Nowe przepisy nie obejmują kontraktów komercyjnych. KE proponuje, by zobowiązać partnerów wszystkich dostawców spoza Unii (a więc przede wszystkim firmy rosyjskie) do przedstawiania danych o długoletnich (ponadrocznych) kontraktach na zakupy/dostawy gazu. Chodzi o takie dane, jak: czas obowiązywania umowy, minimalne i maksymalne objętości dobowe, miesięczne i roczne ilości zakupionego gazu, punkty odbioru gazu oraz warunki wstrzymania dostaw.

Do tego Komisja dostanie też dostęp do wybranych informacji, ale i do całego dokumentu, w tym cen (lub formuły cenowej) zakupu gazu zapisanych w kontrakcie. Jeżeli Bruksela lub krajowy organ regulujący rynek energii uzna, że kontrakt „może zaszkodzić bezpieczeństwo dostaw”, to wystąpi do dostawcy gazu o cały dokument, by ocenić jego wpływ na bezpieczeństwo.

Rozwiązania są niekorzystne szczególnie dla Gazpromu, który ma ok. 26 proc. gazowego rynku Unii. Wskutek forsowania projektów niezgodnych z przepisami UE Rosjanie musieli wycofać się z zaawansowanej budowy gazociągu południowego. Konflikt z Turcją spowodował kolejny niewypał – gazociąg Turecki Potok nie zszedł z desek kreślarskich. Teraz Moskwa i jej partnerzy z Niemiec, Holandii, Francji i Austrii forsują dwie nowe nitki gazociągu północnego. Ale opór jest duży. Oficjalnie wystąpiło przeciw temu osiem krajów Unii, w tym Polska, a także Ukraina.

Wgląd Brukseli w kontrakty Gazpromu może spowodować rewolucję na rynku cen gazu z Rosji. Gazprom jest dostawcą najdroższym dla wielu krajów (w tym Polski), które nie chcą z nim wchodzić w inwestycyjne układy. Na rynku europejskim konkurencyjne oferty dostaw gazu mają Norwegia, Bliski Wschód, a także rodzimy konkurent – prywatny Novatek.

Rosjan niepokoją więc takie projekty jak ogłoszony przez PGNiG pomysł budowy gazociągu do Norwegii. Miałby powstać do 2022 r.

Mogą Ci się również spodobać

Wciąż ciemno na Krymie

Po dziesięciu dniach bez prądu dla Krymu pojawiło się światełko w tunelu. I szybko ...

Niemcy i Austria bronią rosyjskiego gazu

Główni lobbyści unijni Gazpromu w Europie, skrytykowali nowe, ostrzejsze sankcje USA wobec Rosji. Zdaniem ...

Gazprom lepszy od Exxonu

Rosyjski koncern otwiera zestawienie 25 największych pod względem wydobycia paliwowych publicznych koncernów świata. Ranking ...

Miesięczne konsultacje PEP 2050

Przez miesiąc (do 18 września) mają potrwać społeczne i międzyresortowe konsultacje do opublikowanego 10 ...

Gazowa szansa Polski, czyli jak dobrze wykorzystać LNG

Tym razem ani słowa o smogu ani o problematyce zgazowania węgla, choć obie kwestie ...

Gaz na Ukrainę po staremu

Eksport rosyjskiego gazu na Ukrainę będzie się w 2016 r odbywał, jakby wolna strefa ...