Rosyjski gaz podrożeje w przyszłym roku

Bloomberg

Już w pierwszym kwartale 2017 r. można się spodziewać wzrostu ceny surowca z Gazpromu do ponad 200 dol. za tysiąc metrów sześc.

Tak przynajmniej twierdzą ukraińscy menedżerowie koncernu Naftohaz. Ich zdaniem Gazprom podniesie cenę, bo bardzo potrzebuje pieniędzy na kolejne budowane w Europie gazociągi. – Obecnie cena surowca z Gazpromu to 140–180 dol. za 1000 m sześc. w zależności od jego kaloryczności. Od I kwartału przyszłego roku będzie to 200–210 dol. Natomiast na rynkach Europy cena gazu spada. W Słowacji w tym tygodniu jest niższa niż w Gazpromie – twierdzi Jurij Witrenko, dyrektor handlowy Naftohazu.

Witrenko podkreśla, że ceny rynkowe gazu w Europie cały czas się wahają.

– W sierpniu–wrześniu ceny były niższe od rosyjskich i mogliśmy importować tzw. rewersem (ze Słowacji, Węgier czy Polski – red) więcej, ale Gazprom blokował dostawy; z kolei potem nastąpiła wyjątkowo chłodna jesień i cena w Europie poszła w górę – poinformował menedżer Naftohazu.

Najważniejsza cena

W piątek w Brukseli odbędą się trójstronne rozmowy Rosji, Ukrainy i Unii w sprawie gazu. Kijów zapowiada, że nie będzie kupował surowca z Rosji (nie importuje go już ponad rok), jeżeli nie podpisze dodatkowego kontraktu lub trójstronnej umowy.

– Inaczej jest duże ryzyko, że nasze płatności za gaz (a będzie to nie mniej niż 600 mln dol.) zostaną zaliczone jako zobowiązanie z tytułu warunku kontraktu „bierz lub płać”. My ten warunek zaskarżyliśmy do Sztokholmu, bo Gazprom nam już z niego naliczył zaległych opłat na 38 mld dol. – przypomniał Witrenko.

Cena gazu jest więc dla Ukrainy podstawą podpisania nowego kontraktu. Kijów nie chce zawyżonymi opłatami finansować zagranicznych projektów Gazpromu – Tureckiego Potoku i Nord Stream 2.

A Rosjanie coraz bardziej potrzebują na nie pieniędzy. W kontraktach długoterminowych ceny gazu mają powiązanie z ceną ropy w okresie półrocznym. A to oznacza, że gaz jeszcze powinien potanieć.

Turecka zachęta

Do tego dochodzą powiązania biznesowe z zachodnimi koncernami – Gazprom sprzedaje gaz taniej swoim klientom z Niemiec czy Francji, gdyż firmy z tych krajów angażują się w projekty inwestycyjne Rosjan. Także Włosi (koncern Eni) mogą liczyć na zniżki, bo Rosjanom zależy, by włączyli się do odbioru gazu z Tureckiego Potoku i projektu Posejdon (gazociąg, którym gaz z Tureckiego Potoku trafiałby na południe Europy).

Aby przekonać Turcję do gazociągu Turecki Potok, Rosjanie obniżyli cenę sprzedawanego na tamtym rynku gazu o 10,25 proc. Gazprom ma to sobie zwrócić po wybudowaniu gazociągu, w postaci większych dostaw, ale do tego czasu potrzebuje pieniędzy na samą inwestycję.

Na razie Rosjanie prowadzą negocjacje z japońskimi bankami Mizuho Bank i Sumitomo Mitsui Banking Corp w sprawie kredytu na 800 mln euro. Umowa kredytowa ma zostać podpisana w czasie wizyty Władimira Putina w Japonii 15–16 grudnia. W finansowaniu kredytu może też uczestniczyć amerykański bank JP Morgan Chase.

Pożyczonych pieniędzy może jednak nie starczyć na wszystkie projekty, dlatego odbiorcy niepowiązani interesami z Rosjanami (a tak jest w przypadku PGNiG czy słowackiego Eustream) mogą się spodziewać podwyżek ceny rosyjskiego gazu w nowym roku.

Mogą Ci się również spodobać

Iran dostanie uran z Rosji

Dostawa 130 ton naturalnego uranu z Rosji ma zrekompensować Teheranowi eksport ciężkiej wody. Jak ...

Amerykański gaz wolności?

Departament Energii w USA w jednym z ostatnich swoich komunikatów nazywa gaz ziemny eksportowany ...

Grube miliardy na walkę ze smogiem

Wydatki na poprawę jakości powietrza w Polsce mogą się zwrócić już po roku. Kilkanaście ...

Wielka reorganizacja w Enerdze

Do 13 z 44 zmniejszy się docelowo liczba spółek zależnych w grupie Energa. Dzięki ...

System aukcyjny może być opóźniony

Wejście w życie części ustawy o odnawialnych źródłach energii może zostać odroczone do połowy ...

Złożono cztery pozwy. Dwa Tauron już ma

Przeciwko Tauronowi sypią się kolejne pozwy farm wiatrowych, którym kiedyś spółka zależna koncernu wypowiedziała ...