Choć jest dopiero maj, firmy już teraz kupują energię elektryczną na kolejny rok, a jej ceny na Towarowej Giełdzie Energii biją rekordy. W piątek stawka megawatogodziny w ramach kontraktu rocznego z dostawą na 2023 r. osiągnęła na TGE 999,80 zł. To najwięcej od rozpoczęcia składania ofert na ten kontrakt. Także cena gazu na TGE z dostawą na 2023 r. sięgnęła tego dnia rekordowych 517,17 zł/MWh.

O stawki na 2022 r. możemy być spokojni, bo zakupy już dawno zostały zrobione. Niektóre firmy zapewniły sobie dobre ceny na dwa, trzy lata do przodu, ale większości nowy rok może przynieść duże podwyżki.

Kumulacja zdarzeń

Jeszcze w kwietniu średnia cena kontraktu rocznego na 2023 r. wynosiła na rynku terminowym energii znacznie mniej niż teraz, bo 789,82 zł/MWh. Ale o 75,18 zł więcej niż roczny kontrakt kosztował jeszcze w marcu. Fakt, że majowe zwyżki wywindowały cenę do blisko 1000 zł, może oznaczać, że jeszcze w tym miesiącu zobaczymy kolejne rekordy. Eksperci wskazują, że składają się na to rosnące stawki uprawnień do emisji CO2 oraz ceny węgla i gazu.

Stawki uprawnień do emisji znów sięgnęły 90 euro za tonę. – Nastrój na rynku emisji powraca do stanu sprzed wojny w Ukrainie, co widać głównie w wyrównaniu się obecnych cen z tymi sprzed konfliktu – podkreślają analitycy Instytutu Jagiellońskiego.

Węgiel w portach ARA z dostawą na maj kosztował w piątek blisko 320 dol. za tonę, a cena rosła o 2,7 proc. wobec poprzednich notowań. Rok temu wynosiła ok. 70 dol.

Jednak największy wpływ na wzrost cen energii na polskiej TGE miał Gazprom, który zakręcił kurek z gazem dla Polski i Bułgarii, po tym jak oba kraje odmówiły płacenia w rublach. To zwiększyło niepewność co do dostaw błękitnego paliwa do innych krajów UE. Rosja przestała tłoczyć gaz do Polski i Bułgarii 26 kwietnia br., i właśnie od tego dnia widać dynamiczny wzrost cen prądu na TGE. Co ciekawe, ceny spotowe (zakupy z dnia na dzień), zwykle wyższe od kontraktów terminowych, są teraz od nich niższe.

Skąd w Polsce tak wysokie ceny w dostawie na 2023 r.? Jesteśmy przecież od sierpnia 2021 r. eksporterem energii netto. Uczestnicy rynku obawiają się jednak, że przy rosnącym zapotrzebowaniu na prąd z relatywnie tańszego węgla, w Polsce i u naszych sąsiadów (głównie Niemców), może nie starczyć mocy elektrowni, które są głównie węglowe. Analitycy podkreślają: to niepewność o dostępną moc nakręca ceny.

Ceny energii elektrycznej na TGE w kontraktach rocznych na 2023 r. nie dziwią, jeśli przełożymy na to stawki za gaz, bo właśnie to paliwo jest odpowiedzialne w dużym stopniu za produkcję prądu w Europie.

– Rekordowe ceny mamy praktycznie w całej Europie. Polskich odbiorców mogą one szokować, ale na innych rynkach jest jeszcze drożej – mówi Krystian Brymora, analityk DM BDM. Podkreśla, że pozycja konkurencyjna naszych firm jest relatywnie lepsza, bo w ostatniej dekadzie krajowe ceny energii były średnio o 50 zł/MWh wyższe niż w Europie, a od wybuchu kryzysu gazowego we wrześniu 2021 r. są o 100–150 zł/MWh niższe. To efekt mniejszej roli gazu w systemie energetycznym opartym u nas głównie na węglu.

Wszyscy zapłacimy więcej

Ceny gazu nadal jednak będą dyktować wysokie ceny energii. Może to potrwać nawet dwa–trzy lata. Zdaniem Brymory z dostępnych analiz wynika, że szybkie odcięcie się Europy od gazu z Rosji nie jest możliwe bez racjonowania energii, a to będzie skutkować znacznym zawężeniem podaży i wzrostem cen.

Normalizacja cen energii będzie więc zależeć od tego, jak długo potrwa wojna w Ukrainie. – Rosja jest zbyt dużym graczem na rynku surowców i jej izolacja będzie miała dłuższe konwekcje niż tylko parę miesięcy. Polityka odejścia od surowców z Rosji będzie skutkować dalszymi zwyżkami cen – tłumaczy Brymora.

Część polskich spółek energetycznych będzie tracić na obrocie energią, ale wszystkie będą zyskiwać na wysokich cenach oraz eksporcie. Marże na wytwarzaniu energii są już rekordowe.

Wysokie ceny przełożą się na składane do URE pod koniec roku wnioski przedsiębiorstw o zmianę taryf dla ludności. Analitycy są zdania, że część firm obrotu, które kupują energię na TGE, będzie musiało starać się o znane podwyżki stawek na 2023 r.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Dr Christian Schnell, partner Dentons, starszy ekspert Instytutu Jagiellońskiego

Obecne ceny na rynku energii elektrycznej są napędzane przede wszystkim przez wysokie ceny gazu, które rosną od II poł. 2021 r. Ceny na rynku energii w Polsce są stosunkowo niskie, ponieważ węgiel jest nadal paliwem, które je u nas wyznacza. Po uruchomieniu jednostek gazowych w okresie 2024/2025 to się zmieni. Wojna w Ukrainie nie ma jeszcze bezpośredniego wpływu na ceny na rynku energii w Europie, ale kiedy Niemcy oddadzą do użytku cztery terminale LNG w ciągu dwóch lat, wzrośnie ryzyko, że Gazprom będzie bardziej manipulować europejskim rynkiem gazu. Dlatego odbiorcy powinni już teraz szukać własnych, zeroemisyjnych źródeł zasilania.