W poniedziałek Donald Trump i Władimir Putin rozmawiali przez telefon m.in. o rynku ropy. Według komunikatu Kremla, inicjatorem rozmowy była strona amerykańska. „Przywódcy wymienili też poglądy na temat sytuacji na światowym rynku ropy. Uzgodniono rosyjsko-amerykańskie konsultacje na ten temat między ministrami energetyki” – informują Rosjanie. Do czego te konsultacje mają doprowadzić, żadne ze stron nie ujawnia.
Prezydent Rosji Władimir Putin/AFP
Teraz sytuacja dla obu producentów ropy stała się trudna. W poniedziałek cena rosyjskiej marki Urals była najniższa od 21 lat. Ropa rosyjska potaniała w ciągu ostatniego tygodnia o 5,5 dol. na baryłce. W poniedziałek baryłka kosztowała 16,2 dolara.
U.S. President Donald Trump/Bloomberg
Amerykańska WTI ma się lepiej, ale też jest najtańsza od 18 lat. W poniedziałek straciła na wartości 5,58 proc. W kontraktach z dostawą w maju kosztowała 20,31 dol./baryłka.
O ile jednak eksport ropy nie jest kluczową pozycją w przychodach budżetu USA, to już w wypadku Rosji, sprzedaż za granicę czarnego złota i jej produktów dostarcza blisko 40 proc. wpływów do kasy państwa. Teraz cała nadzieja Rosjan jest w budzącym się z letargu rynku chińskim.
Agencja Bloomberg ustaliła, że chińskie rafinerie zakupiły 10-12 partii rosyjskiej Urals z dostawą w kwietniu. Każda partia to 100 tys. ton czyli w kwietniu do Chin trafi 1,-1,2 mln ton rosyjskiej ropy. Dla porównania w lutym było to 540 tys. ton, a w marcu ok. 700 tys. ton.