Górnicze związki straciły kontakt z rzeczywistością

Kolejne żądania płacowe pracowników kopalń pokazują, że panowie na Śląsku i Zagłębiu żyją w swoistym matrixie. Do tej sytuacji doprowadzili również politycy.

„Nie masz cwaniaka nad Warszawiaka” – takie nieco obraźliwe określenie rodowitych mieszkańców stolicy słychać czasem w Polsce. Piętnuje ono zuchwałe i zachłanne zachowanie. Obserując działania górniczych związków mam dojmujące wrażenie, że panowie ze Śląska i Zagłębia idą w tej konkurencji na rekord. Gdy ceny rodzimego węgla są dwa razy wyższe niż surowca importowanego, w związku z czym na hałdach jest już ponad 13 mln ton czarnego paliwa w dużej mierze sprowadzonego z zagranicy, gdy wydajność górników jest na niskim poziomie i w ciągu trzech lat spada o 11 proc., i wreszcie gdy kolejny rok kopalnie nie są w stanie wydobyć takiej ilości węgla jaką zakładano, w związku z czym rośnie wspomniany już import – górnicze związki żądają podwyżki. Brzmi to jak ponury żart, ale niestety to nie fake news.
Z końcem września tego roku górnicy pracujący w Polskiej Grupie Górniczej wywalczyli 860 zł jednorazowego dodatku. 12 proc. podwyżki, której teraz się domagają, oznacza wydatek w wysokości 400 mln zł. A to tyle co – jak zauważył Bartek Derski z wysokienapiecie.pl – ile w zeszłym roku zarobiła PGG.
Widać, że idzie spowolnienie gospodarcze czyli czas kiedy spada zapotrzebowanie na surowce i energię. Być może część ze związkowców zrozumiała, że to ostatnia chwila na wyrwanie dodatkowych pieniędzy?
Węgiel na hałdach/Bloomberg
Żądania górników to również pokłosie działań politycznych. Bo to prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki rozdali miliardy złotych różnym grupom społecznym. A skoro jedni dostali, to czemu górnicy mają nie dostać? Prezydent Andrzej Duda zapewniał rok temu na Śląsku, że nie da zamordować polskiego górnictwa. Premier zaś na każdym kroku powtarza, że węgiel jeszcze przez wiele lat będzie podstawowym surowcem polskiej energetyki. Tylko to oznacza, że żyją w węglowej bańce.
Rosnące uprawnienia do emisji CO2 pokazały, że dalsze stawianie na węgiel w energetyce spowoduje tylko i wyłącznie wzrost cen prądu. W Polsce to zjawisko potęguje wspomniana wyżej wysoka cena wydobywanego w kraju paliwa. Dlatego plan budowania węglowego bloku C w Ostrołęce jest po prostu absurdalny i śmierdzi socjalizmem – czasami, gdy realizowano inwestycje ze względów stricte politycznych nie biorąc pod uwagę czynników ekonomicznych.
Polska potrzebuje odpowiedzialnej i przyjętej ponad podziałami politycznymi strategii w tym obszarze. Potrzebna jest polityka surowcowa i energetyczna, która sprosta naszym czasom i odpowie na wyzwania stojące w kolejnych dekadach.
Wind turbines stand at a wind farm in this aerial photograph taken in Jeju, South Korea,/Bloomberg
Polityka surowcowa powinna opierać się na dwóch fundamentach, które 20 lat temu przyświecały Januszowi Steinhoffowi podczas reformowania górnictwa: ekonomii i geologii. Sztuczne zawyżanie ceny węgla, wynikające z formuły kontraktów jakie kopalnie zawarły z zakładami energetycznymi, maskują jeszcze jedną rzecz – malejącą opłacalność wydobycia. Gdyby ceny surowca w Polsce były równe cenom z portów Amsterdam – Rotterdam – Antwerpia, to kilka kopalni pewnie trzeba byłoby zamkąć, bo zakłady straciłyby rentowność. Polityka surowcowa powinna również uwzględnić to, że Bełchatów nie będzie miał złoża Złoczew, o czym coraz głośniej mówią sami energetycy, bo nie tylko sam węgiel brunatny to nieekologiczny przeżytek, ale kopanie odkrywki wyrządza olbrzymie szkody środowisku.
Nowa polityka energetyczna musi mieć więcej z New Green Deal Ursuli van der Leyen niż z socjalizmu. Więcej wiatraków na lądzie i morzu, a mniej węglowych bloków. Więcej magazynów energii i instalacji do wytwarzania wodoru, a nie bajek o polskim atomie, który oznaczać będzie zakup przestarzałej technologii od której odchodzi Zachód, i koszty, które przyjdzie spłacać naszym dzieciom i wnukom.
Miliony Polek i Polaków zasługują na godne życie i godną oraz bezpieczną pracę. Czasy kopania węgla kilkaset metrów pod ziemią muszą przejść do historii. I to jak najszybciej.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Gazociąg Polska-Ukraina w 2020 r.

Nowe gazowe połączenie między Polską a Ukrainą może zacząć pracę za cztery lata. Da ...

Przebić się przez wyborczy szum

Uczniowie zmusili partie polityczne do zajęcia się tematem zmian klimatycznych. Prowadzenie polityki zgodnej z raportami ...

Energetyka straci miliony, ale minister zyskał czas

To już pewne – nowe ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych nie wejdą w ...

Niski kurs gazu obniża zyski PGNiG

Koncern z jednej strony musi kupować stosunkowo drogi surowiec ze Wschodu, a z drugiej ...

Kreml sięga po gaz Wenezueli

Władimir Putin zdecyduje o wspólnym z Wenezuelą wydobyciu gazu z szelfu tego kraju przez ...

Stawka większa niż węgiel

Przy obecnej wiedzy o skutkach zmian klimatu postulat jak najszybszego odejścia od węgla trudno ...