Polityka surowcowa powinna opierać się na dwóch fundamentach, które 20 lat temu przyświecały Januszowi Steinhoffowi podczas reformowania górnictwa: ekonomii i geologii. Sztuczne zawyżanie ceny węgla, wynikające z formuły kontraktów jakie kopalnie zawarły z zakładami energetycznymi, maskują jeszcze jedną rzecz – malejącą opłacalność wydobycia. Gdyby ceny surowca w Polsce były równe cenom z portów Amsterdam – Rotterdam – Antwerpia, to kilka kopalni pewnie trzeba byłoby zamkąć, bo zakłady straciłyby rentowność. Polityka surowcowa powinna również uwzględnić to, że Bełchatów nie będzie miał złoża Złoczew, o czym coraz głośniej mówią sami energetycy, bo nie tylko sam węgiel brunatny to nieekologiczny przeżytek, ale kopanie odkrywki wyrządza olbrzymie szkody środowisku.
Nowa polityka energetyczna musi mieć więcej z New Green Deal Ursuli van der Leyen niż z socjalizmu. Więcej wiatraków na lądzie i morzu, a mniej węglowych bloków. Więcej magazynów energii i instalacji do wytwarzania wodoru, a nie bajek o polskim atomie, który oznaczać będzie zakup przestarzałej technologii od której odchodzi Zachód, i koszty, które przyjdzie spłacać naszym dzieciom i wnukom.
Miliony Polek i Polaków zasługują na godne życie i godną oraz bezpieczną pracę. Czasy kopania węgla kilkaset metrów pod ziemią muszą przejść do historii. I to jak najszybciej.