Świat potrzebuje więcej ropy, rosną inwestycje w jej wydobycie

Dla przywrócenia równowagi rynkowej zachwianej najpierw przez pandemię, a teraz przez wojnę, roczne nakłady inwestycyjne na poszukiwania i eksploatację powinny wzrosnąć do 525 miliardów dolarów.

Publikacja: 10.04.2022 21:00

Świat potrzebuje więcej ropy, rosną inwestycje w jej wydobycie

Foto: Bloomberg

Wojna w Ukrainie i sankcje nałożone na Rosję doprowadziły do kryzysu na rynku paliwowym. Szacuje się, że globalne zakłócenia w dostawach ropy sięgają 5–6 mln baryłek dziennie. Tymczasem światowy popyt, do niedawna osłabiany koronawirusem, wraca do poziomu najwyższego w historii.

Dla zapewnienia dostaw surowca mających pokryć rosnące potrzeby niezbędne okazują się inwestycje w zwiększenie wydobycia. Tym bardziej że w minionych dwóch latach nakłady inwestycyjne w sektorze zmalały przez gospodarcze zawirowania spowodowane pandemią. Według International Energy Forum (IEF) cięcia inwestycji dokonywane przez firmy naftowe w 2020 r. sięgnęły 35 proc. wartości nakładów w porównaniu z poziomem sprzed pandemii. Tymczasem w 2019 roku inwestycje w sektorze energii miały wartość aż 1,8 bln dolarów, a jeszcze na początku 2020 r. zakładano, że w ciągu 12 miesięcy nastąpi wzrost ich wartości o blisko 2 proc., co byłoby największą zwyżką od sześciu lat. Zamiast wzrostu był jednak głęboki spadek, a w następnym roku kolejny. W 2021 roku stopniały o kolejne 23 proc., do 341 mld dolarów. – Musimy w ciągu kilku lat wrócić do nakładów na poziomie 525 mld dol., aby przed 2030 rokiem przywrócić równowagę rynkową – powiedział Joseph McMonigle, sekretarz generalny IEF.

Czytaj więcej

Czechy chcą być niezależne od rosyjskiej energii za 5 lat

Strach winduje ceny

Według opublikowanego w grudniu ub. roku raportu International Energy Forum oraz IHS Markit lata 2022–2023 będą kluczowe dla zabezpieczenia kapitału na nowe projekty inwestycyjne mające zapewnić odpowiednie dostawy ropy i gazu w ciągu najbliższych pięciu–sześciu lat. Zwłaszcza że obawy o niższą od planowanej wartość wydatków inwestycyjnych mogą prowadzić do windowania cen, podobnie jak opóźniane decyzje inwestycyjne oraz wzrost uzależnienia od krótkoterminowej produkcji zwiększałyby niepewność co do stabilizacji dostaw w przyszłości.

Przy tym nie chodzi wyłącznie o zwiększenie możliwości wykorzystania ropy: – Większe inwestycje w sektorze wydobycia ropy i gazu są niezbędne nie tylko dla utrzymania produkcji w miarę wzrostu globalnego popytu, ale także celem przyspieszenia przejścia na czystsze źródła energii – przekonywali uczestnicy grudniowego Światowego Kongresu Naftowego w Houston w Teksasie, najbardziej „naftowym” spośród 50 stanów USA.

Stany Zjednoczone są największym na świecie producentem ropy, zarazem najwięcej jej konsumują. Na drugim miejscu w produkcji znajduje się Rosja, a trzecim pod względem wielkości producentem jest Arabia Saudyjska. Wydobycie saudyjskiej ropy należy do najtańszych. Według prospektu emisyjnego największego saudyjskiego koncernu Saudi Aramco koszt baryłki oszacowano na 17 dol. Na drugim biegunie znalazły się koszty wydobycia ropy ze złóż należących do Wenezueli – 63 dol. Drogo za wydobycie płaci także Rosja: 42 dol. za baryłkę w przypadku eksploatacji złóż lądowych oraz 44 dol. przy wydobyciu ropy z morza.

Saudyjskie miliardy

Zmieniona przez wojnę sytuacja geopolityczna przy jednoczesnym wzroście popytu na węglowodory, napędzanego rozpędzającą się po okresie pandemii światową gospodarką, będzie przyczyniać się do nowych inwestycji w wydobycie ropy w różnych regionach świata. W ubiegłym miesiącu Saudi Aramco, będący największym na świecie eksporterem ropy, zapowiedział radykalne zwiększenie wydatków na eksploatację pól naftowych. W 2021 roku spółka zarobiła 110 mld dol., o 124 proc. więcej niż w 2020 roku, głównie dzięki rosnącym cenom surowca, ale też dzięki zwiększającym się marżom. W rezultacie nakłady koncernu mają wzrosnąć do nawet 50 mld dol. z 32 mld dol. w 2021 r. Koncern planuje poprawienie zdolności produkcyjnych do 13 mln baryłek dziennie w roku 2027 z 12 mln baryłek obecnie.

Saudyjczycy prowadzą także rozmowy z partnerami w Chinach na temat dalszych inwestycji naftowych w Państwie Środka. Jak podkreślił dyrektor generalny Saudi Aramco Amin Nasser na zorganizowanej w Rijadzie w lutym międzynarodowej konferencji technologii naftowych, gdy globalny popyt na ropę zbliża się do poziomu sprzed pandemii, dla utrzymania globalnych dostaw w perspektywie krótko- i średnioterminowej inwestycje w tym sektorze okazują się niewystarczające. Z kolei wcześniej zapowiadał, że chińsko-saudyjskie projekty mają pomóc chińskiej gospodarce zaspokoić jej szybko rosnące potrzeby paliwowe.

Chińczycy sami będą zwiększać wydobycie ropy. Ponad 31 mld dol. zamierza zainwestować w 2022 r. koncern China Petroleum & Chemical Corp, znany jako Sinopec. To najwyższe nakłady w jego historii, na które pozwoli najwyższy od dekady ubiegłoroczny zysk. – Zapotrzebowanie rynku na rafinowaną ropę będzie się nadal zwiększać, będzie rósł także popyt na gaz ziemny i produkty petrochemiczne – stwierdził Sinopec w oświadczeniu. Planuje on wyprodukować w 2022 r. 281,2 mln baryłek ropy naftowej w porównaniu z wydobytymi 279,76 mln baryłek rok wcześniej. Reuters stwierdza, że rząd w Pekinie, dążąc do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju wobec rosnących zagrożeń geopolitycznych, chciałby utrzymać roczną produkcję ropy na poziomie 200 mln ton i zwiększyć wydobycie gazu ziemnego z 205 mld m sześc. w 2021 r. do ponad 230 mld m sześc. do 2025 r.

Na wzrost własnego zaopatrzenia w ropę stawiają również Indie. W miarę jak gospodarka tego kraju rośnie, aspirując do miana jednego z głównych graczy na arenie światowej, krajowy popyt na ropę zaczyna przewyższać podaż w alarmującym tempie. Obecnie kraj importuje blisko trzy czwarte łącznego zapotrzebowania na ten surowiec. Jednak znaczące zwiększenie wydobycia zapowiedziała firma Cairn Oil & Gas planująca zainwestowanie w najbliższych trzech latach ok. 4 mld dol. w trzykrotne zwiększenie produkcji, przy założeniu dużej atrakcyjności takiej inwestycji dzięki wysokim cenom ropy. – Największy niepaństwowy producent w Indiach, kontrolowany przez miliardera Anila Agarwala, planuje wykonać więcej odwiertów dla zbadania nowych rezerw ropy i gazu w 51 miejscach na terenie kraju – poinformował Bloomberg. Cairn, który obecnie ma blisko 25-procentowy udział w całkowitej produkcji ropy w Indiach, chce go zwiększyć do 50 proc.

Do zwiększenia wydobycia szykują się kraje Afryki. Jak podaje Afrykańska Izba Energetyczna (AEC), nakłady inwestycyjne w regionie zwiększą się do 2025 r. o 23 mld dol. Według AEC kontynent dąży do zapewnienia bezpiecznych dostaw gazu i ropy w celu zaspokojenia lokalnego popytu i zwiększenia eksportu, a coraz większą rolę mają odgrywać złoża ropy w Ugandzie.

Uganda tankuje Afrykę

Jej rezerwy sięgają 6,5 mld baryłek, z czego wydobycie 1,4 mld baryłek byłoby ekonomicznie uzasadnione. Do tego dochodzą spore rezerwy gazu. Ugandyjski rząd stara się wykorzystać te zasoby dla zaspokojenia popytu w całej Afryce, gdyż w eksploatowanych złożach kluczowych afrykańskich producentów – Nigerii, Libii i Angoli – produkcja do 2025 r. zacznie spadać.

Według World Oil krajowe rezerwy ropy i gazu Ugandy pozwalają produkować 230 tys. baryłek dziennie przez 15 lat. Choć to zdolności stosunkowo niższe w porównaniu z wiodącymi na świecie producentami, to jednak możliwości wydobycia ropy i gazu w Ugandzie będą mieć znaczący wpływ na stabilizację dostaw dla całego kontynentu, a zwłaszcza we wschodniej Afryce. W lutym 2022 r. rząd Ugandy wydał decyzję inwestycyjną dla realizacji projektu eksploatacji w roponośnym regionie Jeziora Alberta. A niespełna rok temu francuski koncern paliwowo-energetyczny TotalEnergies, chiński CNOOC oraz rządy Ugandy i Tanzanii podpisały umowę dotyczącą budowy wartego 3,5 miliarda dolarów rurociągu o długości 1400 kilometrów, mającego transportować ropę także z projektu Alberta.

Sankcje na bok

Produkcję ropy może znacząco zwiększyć Wenezuela. W styczniu produkowano tam 755 tys. baryłek dziennie, ale możliwości sięgają 1,2 mln baryłek. Kraj spodziewa się rychłego złagodzenia sankcji USA (ograniczyły one eksport wenezuelskiej ropy do 650 tys. baryłek dziennie z 1,5 mln w 2018 r.) wskutek rezygnacji Amerykanów z ropy rosyjskiej i potrzeby zastąpienia jej surowcem z innego źródła. – Według doniesień medialnych administracja USA odbyła już szereg spotkań w Caracas w sprawie złagodzenia sankcji, choć Biały Dom oficjalnie nie potwierdza informacji o aktywnych negocjacjach – informuje e-petrol.pl.

O 18 mld dol. więcej, niż planowano, zamierzają w tym roku zainwestować w wydobycie ropy i gazu norweskie firmy naftowe. To efekt zachęt podatkowych wprowadzonych na czas pandemii. Według norweskiego urzędu statystycznego SSB branża paliwowa spodziewa się obecnie inwestycji na poziomie 159,5 mld koron (17,9 miliarda dolarów) w 2022 r., w porównaniu z planowanymi wcześniej 154,4 mld koron.

Na efekty zapowiadanych inwestycji trzeba będzie jednak poczekać. Na razie trzeba utrzymać obecny poziom wydobycia węglowodorów, bo według e-petrol.pl w marcu po raz pierwszy od 11 miesięcy zmniejszyła się (do 1661) liczba czynnych platform wiertniczych naftowych i gazowych na całym świecie, będąca wczesnym wskaźnikiem wydobycia ropy.

Wojna w Ukrainie i sankcje nałożone na Rosję doprowadziły do kryzysu na rynku paliwowym. Szacuje się, że globalne zakłócenia w dostawach ropy sięgają 5–6 mln baryłek dziennie. Tymczasem światowy popyt, do niedawna osłabiany koronawirusem, wraca do poziomu najwyższego w historii.

Dla zapewnienia dostaw surowca mających pokryć rosnące potrzeby niezbędne okazują się inwestycje w zwiększenie wydobycia. Tym bardziej że w minionych dwóch latach nakłady inwestycyjne w sektorze zmalały przez gospodarcze zawirowania spowodowane pandemią. Według International Energy Forum (IEF) cięcia inwestycji dokonywane przez firmy naftowe w 2020 r. sięgnęły 35 proc. wartości nakładów w porównaniu z poziomem sprzed pandemii. Tymczasem w 2019 roku inwestycje w sektorze energii miały wartość aż 1,8 bln dolarów, a jeszcze na początku 2020 r. zakładano, że w ciągu 12 miesięcy nastąpi wzrost ich wartości o blisko 2 proc., co byłoby największą zwyżką od sześciu lat. Zamiast wzrostu był jednak głęboki spadek, a w następnym roku kolejny. W 2021 roku stopniały o kolejne 23 proc., do 341 mld dolarów. – Musimy w ciągu kilku lat wrócić do nakładów na poziomie 525 mld dol., aby przed 2030 rokiem przywrócić równowagę rynkową – powiedział Joseph McMonigle, sekretarz generalny IEF.

Pozostało 86% artykułu
Ropa
Orlen dał chińskiemu pośrednikowi gigantyczną zaliczkę na ropę z Wenezueli
Ropa
Ropa dalej tanieje. Czas na obniżki cen paliw na stacjach
Ropa
Ceny ropy podskoczyły tylko na chwilę. Maleją obawy o wojnę Izraela z Iranem
Ropa
Ropa gwałtownie tanieje. Rynek patrzy na USA i Izrael
Energetyka
Rynek wstrzymał oddech. Ropa czeka na odpowiedź Izraela