Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego w słoneczne dni operator sieci jest zmuszony do wyłączania części instalacji OZE.
- Czym są ujemne ceny energii i którzy właściciele fotowoltaiki odczuwają ich finansowe skutki.
- Jak nadmiar zielonej energii wpływa na bezpieczeństwo krajowego systemu energetycznego.
- Jaka jest skala niewykorzystanej energii z OZE i co jest tego główną przyczyną.
Decyzje operatora sieci przesyłowej (Polskich Sieci Elektroenergetycznych) o wyłączeniu z pracy części instalacji OZE (w czerwcowy długi weekend fotowoltaiki) są już niemal powszechne od kilku lat, zwłaszcza w słoneczne, wiosenno-letnie weekendy, kiedy zapotrzebowanie na energię jest z reguły mniejsze niż w pracujące dni. Jednocześnie wraz z rosnącą mocą OZE w Polsce w takie słoneczne dni nie ma jak zagospodarować nadwyżek zielonego prądu. Tak też było w ostatni długi weekend między 4 a 7 czerwca. Skutkowało to tzw. ujemnymi cenami prądu w środku dnia na Towarowej Giełdzie Energii, głównie po godzinie 12.
Więcej energii niż zapotrzebowania
Jak wynika z danych Polskich Sieci Elektroenergetycznych 4 czerwca redukcje pracy instalacji fotowoltaicznych zarządzono już od godziny 8 rano i trwały one aż do godz. 19. Największa redukcja pracy tych instalacji miała miejsce po godzinie 10, kiedy z pracy wyłączono instalacje o łącznej mocy ponad 2,4 GW. Redukcja rzędu ponad 2,2 GW mocy trwała do godz. 16 i później systematycznie spadła do wieczora. Z racji że następny dzień, a więc 5 czerwca był formalnie pracujący, zapotrzebowanie na energię było nieco wyższe, tzw. cen ujemnych nie odnotowano. W piątek 5 czerwca operator nie zdecydował się na redukcje mocy z OZE, bo nie było takiej potrzeby. Ta jednak pojawiła się ponownie w sobotę 6 czerwca, kiedy PSE podjęło decyzję o tzw. redysponowaniu nierynkowym, a więc poleceniu o wyłączeniu części instalacji fotowoltaicznych. Wyłączenia trwały od 8 rano do godziny 17, a po godzinie 12 doszło do największych wyłączeń tego dnia. Instalacje o mocy łącznej ponad 1,7 GW musiały zostać wyłączone. Także 7 czerwca, w niedzielę operator zdecydował się na decyzję o wyłączeniu z użytkowania części instalacji fotowoltaicznych. Trwały one od godziny 7 rano do godz. 18. Po godzinie 15 łączna moc instalacji, które zostały zmuszone do wstrzymania pracy wynosiła blisko 2 GW. Cen energii na 8 czerwca w związku z początkiem pracującego tygodnia już nie odnotowano.
Czytaj więcej
Droga do niezależności energetycznej Polski będzie zależała nie tylko od tego, ile mocy w OZE zostanie zainstalowanych, ale również od tego, jak ef...
Dla porównania łączna moc wszystkich instalacji fotowoltaicznych w Polsce wedle danych na koniec marca wynosi blisko 26,5 GW.
Decyzje operatora ze względów bezpieczeństwa
Operator decyduje się na redukcję mocy w sytuacji, gdy energii w sieci jest za dużo wobec aktualnego w danym momencie zapotrzebowania. PSE podejmuje wówczas kroki zaradcze, jak zmniejszenie do minimum pracy elektrowni węglowych i gazowych, awaryjny eksport energii. W ostateczności PSE poleca nakazanie operatorom farm wiatrowych lub słonecznych wyłączenia części instalacji. W innym wypadku mogłoby dojść do destabilizacji systemu energetycznego. Właścicielom takich instalacji przysługuje prawo do rekompensat, ale ich wysokość jest niewielka, bo oszacowywana jest na bazie obowiązujących cen energii w godzinach wyłączeń.
Czytaj więcej
Za 1,14 mld zł powstanie drugi, wielkoskalowy projekt magazynowania energii PGE. Powstanie w Gryfinie, gdzie koncern chce budować hub energetyczny...
Takie decyzje operatora ze względów bezpieczeństwa mają swoją cenę. Jest nią utracona, niewyprodukowana zielona energia. Póki w Polsce nie ma wielkoskalowych magazynów energii oraz dostatecznych sygnałów cenowych, aby ograniczać produkcję przez wytwórców, wówczas, kiedy jest jej najwięcej, do takich sytuacji będzie dochodzić. Tylko w tym roku – wedle danych Forum Energii na koniec maja – nie wyprodukowano w efekcie takich wyłączeń blisko 0,9 TWh energii. W całym 2025 r. było to blisko 1,4 TWh. Dla porównania, zużycie energii elektrycznej brutto wyniosło w 2025 r. 175,2 TWh.
Ceny ujemne coraz częstsze. Dla kogo ma to znaczenie?
Wraz z dużą mocą wyłączonych instalacji ceny energii na rynku spot, a więc z dostawą na dzień następny spadły poniżej zera, zwłaszcza że była to niedziela, ostatni dzień długiego weekendu. Do największego spadku cen energii doszło 6 czerwca po godzinie 16:15. Wówczas jeden z dostępnych instrumentów (rozliczenie cen energii w cyklu 15 min.) był wyceniany na blisko minus 100 zł za MWh.
Skąd wynikają ujemne ceny energii? Pojawiają się, gdy nie ma odbiorców na całą produkowaną energię. Wytwórcy są wówczas gotowi zaoferować sprzedaż swojego produktu po cenie poniżej zera, by nie musieć wyłączać i ponownie uruchamiać swoich elektrowni. Wiązałoby się to bowiem dla nich z dodatkowymi kosztami. Ujemne ceny energii na rynku hurtowym nie mają przełożenia na finalne rachunki klientów za prąd. Te wynikają z kontraktów długoterminowych, a nie krótkoterminowych. Mają jednak znaczenie dla części prosumentów, a więc posiadaczy domowej fotowoltaiki, którzy zainstalowali panele po 1 kwietnia 2022 r. Wyprodukowana energia przez te instalacje jest bowiem rozliczana w oparciu o rynkowe ceny energii w ciągu dnia (net-billing). System ten polega na sprzedaży nadwyżki wyprodukowanej energii do sieci po cenach giełdowych, a zakup energii następuje wg standardowych taryf sprzedawcy. Kiedy więc dochodzi do nadwyżek energii w sieci i niskich lub ujemnych cen energii, tacy właściciele instalacji są w gorszej sytuacji niż posiadacze paneli na tzw. starych zasadach (net-metering). W tym starszym systemie nie dochodzi do żadnego rozliczenia energii po obowiązujących giełdowych cenach. Wyprodukowana i oddana do sieci energia jest kompensowana z energią pobieraną przez prosumenta. Właścicieli domowej fotowoltaiki jest w Polsce ok. 1,6 mln.