RWE zapowiedziało, że środki te zostaną teraz przeznaczone na konwencjonalne projekty gazowe, w tym 900 mln dol. na terminal eksportowy skroplonego gazu ziemnego LNG w Luizjanie. „Po dokładnej analizie uznano, że w dającej się przewidzieć przyszłości nie ma możliwości uzyskania zezwoleń na realizację tych projektów w Stanach Zjednoczonych” – poinformowała spółka w komunikacie.

Donald Trump od lat ostro krytykuje energetykę wiatrową i podczas swoich wieców regularnie atakuje „brzydkie” turbiny – przypomina BBC.

RWE rezygnuje z morskich farm wiatrowych w USA

RWE poinformowało, że zgodziło się zrzec praw do dzierżawy obszarów u wybrzeży Kalifornii i Luizjany, a także w rejonie New York Bight. Łącznie niemiecki koncern planuje zainwestować w Stanach Zjednoczonych około 17 mld euro, czyli 19,6 mld dol., w ciągu najbliższych sześciu lat, aby „zwiększyć swoje moce wytwórcze”.

Amerykański sekretarz spraw wewnętrznych Doug Burgum napisał w oświadczeniu opublikowanym w serwisie X, że Amerykanie zasługują na system energetyczny oparty na zdrowym rozsądku, a nie uzależniony od „kosztownych dotacji”. „Z zadowoleniem przyjmujemy porozumienie z RWE oraz dobrowolne inwestycje firmy w projekty, które wzmacniają bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju” – dodał.

To kolejne porozumienie zawarte w tym roku przez administrację Trumpa, która konsekwentnie podejmuje działania zmierzające do zahamowania rozwoju morskiej energetyki wiatrowej. Sam prezydent pozostaje zdecydowanym zwolennikiem sektora paliw kopalnych.

Donald Trump od lat walczy z energetyką wiatrową

Dla Donalda Trumpa walka z turbinami wiatrowymi nie jest sprawą drugorzędną. Już w 2012 r., na długo przed wejściem do polityki, podczas przesłuchania parlamentarnego przekonywał jako przedsiębiorca z branży nieruchomości, że energetyka wiatrowa jest nieefektywna, ponieważ wiatr nie zawsze wieje, instalacje wymagają kosztownych dotacji i rzekomo „zabijają wszystkie ptaki”.

„Najważniejsze” miało być jednak to, że turbiny wiatrowe są „tak nieatrakcyjne, tak brzydkie”. Powodem jego oburzenia była wówczas budowa turbin u wybrzeży Szkocji, widocznych z należącego do Trumpa pola golfowego.

W Szkocji Trump przegrał walkę z wiatrakami zarówno na gruncie politycznym, jak i w kolejnych instancjach sądowych. Od tamtej pory krytyka energetyki wiatrowej stała się stałym elementem jego publicznych wystąpień.

Po powrocie do Białego Domu zwiększył wsparcie administracji dla paliw kopalnych. W kampanii wyborczej promował hasło „drill, baby, drill”, czyli „wiercić, wiercić, wiercić” – przypomina BBC. Już kilka dni po objęciu urzędu stwierdził, że „nie będziemy zajmować się energetyką wiatrową”, a turbiny nazwał „wielkimi, brzydkimi wiatrakami”, które stanowią zagrożenie dla dzikiej przyrody. W tym tygodniu Trump powiedział również, że „każdy kraj, który ma wiatraki, jest przegrywem”.

USA płacą miliardy za rezygnację z projektów offshore wind

Dlatego teraz amerykańska administracja płaci koncernom energetycznym miliardy dolarów za rezygnację z praw do realizacji dużych farm wiatrowych u wybrzeży USA. Łączne koszty takich operacji sięgają już 4 mld dol., a w przyszłości mogą wzrosnąć o kolejne miliardy.

W marcu 2026 r. Departament Spraw Wewnętrznych zawarł porozumienie z TotalEnergies, które zakończyło realizację projektów francuskiej firmy dotyczących morskiej energetyki wiatrowej w Stanach Zjednoczonych. W zamian koncern zgodził się przekierować inwestycje na budowę zakładu LNG w Teksasie oraz rozwój „konwencjonalnego wydobycia ropy” w Zatoce Meksykańskiej.

W lipcu administracja Trumpa podpisała podobne porozumienie o wartości 129 mln dol. z firmą Duke Energy z siedzibą w Charlotte. W zamian przedsiębiorstwo zrezygnowało z dzierżawy obszaru przeznaczonego pod morską energetykę wiatrową w rejonie Carolina Long Bay.

W ramach podobnych porozumień rząd USA odkupił już od innych koncernów energetycznych prawa do budowy morskich farm wiatrowych za łącznie 2,7 mld dol.

Według firmy doradczej Clear View Energy nadal obowiązuje ponad 20 umów dzierżawy terenów przeznaczonych pod projekty wiatrowe u wybrzeży Stanów Zjednoczonych, których łączna wartość wynosi około 2 mld dol. W najbliższych miesiącach można spodziewać się kolejnych porozumień dotyczących ich rozwiązania.

Porozumienia Trumpa z koncernami mogą trafić do sądów

Polityka administracji Trumpa wobec morskiej energetyki wiatrowej wywołuje jednak coraz większe kontrowersje prawne. Siedem stanów złożyło już pozwy przeciwko porozumieniom zawieranym przez administrację, między innymi z francuskim koncernem energetycznym Total. Także umowa z RWE najprawdopodobniej trafi przed sąd.

Skarżący argumentują, że administracja wykorzystała na miliardowe wypłaty środki pochodzące z innych pozycji budżetowych, przeznaczając je na cele niezgodne z ich pierwotnym przeznaczeniem. „Te porozumienia są do cna skorumpowane i nielegalne” – cytuje „Los Angeles Times” demokratycznego kongresmena Jareda Huffmana z Kalifornii. Polityk zapowiada, że zamierza pociągnąć do odpowiedzialności nie tylko administrację Trumpa, ale także „wszystkich zaangażowanych”.