Podczas sesji inauguracyjnej Energy Days decydenci i szefowie spółek nakreślili mapę drogową zmian, w której centralne miejsce zajmują postulaty dotyczące regulacji, local contentu, rezerwy węglowej i reformy systemu ETS.
Filary transformacji
Uczestnicy debaty byli zgodni – skala wyzwań stojących przed krajem wymaga niespotykanej dotąd mobilizacji kapitału. Jak przypomniał Marcin Laskowski, wiceprezes Polskiej Grupy Energetycznej ds. regulacji, łączne nakłady na modernizację sektora w perspektywie dekady sięgną biliona złotych (z tego ponad 20 proc. przypada bezpośrednio na PGE).
– Program inwestycyjny naszej Grupy w perspektywie dziesięciu lat to ponad 200 mld zł. Równolegle musimy rozwijać sieci dystrybucyjne, budować elastyczne moce wytwórcze, inwestować w offshore, OZE i magazyny oraz dekarbonizować ciepłownictwo. To wielkie przedsięwzięcie systemowe – podkreślał Marcin Laskowski.
Przedstawiciel największej krajowej grupy energetycznej zdiagnozował przy tym cztery kluczowe uwarunkowania decydujące o sprawności i tempie transformacji.
– Po pierwsze, decydujące są regulacje. Dla sieci przesyłowych mamy dedykowane specustawy, ale dystrybucja, będąca podstawą przyłączania energetyki rozproszonej, wciąż bazuje na ogólnych przepisach. Podobnie lądowe OZE pilnie potrzebują dedykowanych ram prawnych, byśmy mogli sprawnie procedować decyzje środowiskowe i pozwolenia na budowę – tłumaczył wiceprezes PGE. Drugim filarem jest dostępność finansowania. Jego zdaniem żadna grupa nie sfinansuje takich projektów wyłącznie ze środków własnych, konieczne jest pozyskanie kapitału zewnętrznego oraz maksymalnej puli dotacji z UE, w tym z KPO, aby nie przerzucać kosztów inwestycji na taryfy dla odbiorców. Jako trzecie i czwarte wyzwanie Marcin Laskowski wskazał geopolitykę oraz przeciwdziałanie dezinformacji.
– Zerwane łańcuchy dostaw pokazały, że budowa silnego local content jest warunkiem suwerenności. Wykorzystanie potencjału polskich dostawców i wykonawców ogranicza ryzyko uzależnienia od państw trzecich i napędza gospodarkę. Jednocześnie musimy aktywnie zwalczać dezinformację. W przestrzeni publicznej pojawiają się emocjonalne twierdzenia, że inwestycje w OZE czy offshore są zbyt drogie. Zapomina się, że to właśnie one w perspektywie lat uniezależnią nas od importu surowców i trwale obniżą ceny energii – wyliczał wiceprezes PGE.
Z taką diagnozą zgodził się przewodniczący komisji ITRE w Parlamencie Europejskim Borys Budka.
– Cele musimy realizować własnym potencjałem technologicznym, a nie zasilaniem gospodarki Chin. Najwęższym gardłem Europy są dziś sieci, a warunkiem suwerenności – powrót do atomu i wspólny rynek energii – argumentował.
Z kolei Jarosław Wajer, partner EY, przestrzegł przed opóźnieniami w realizacji projektów, twierdząc, iż przy bilionie złotych roczny poślizg oznacza 10 mld zł w samych odsetkach. Jeśli nie przyspieszymy elektryfikacji przemysłu, transportu i ciepłownictwa, ogromne koszty rozłożą się na stały wolumen energii, uderzając w rachunki konsumentów.
Stabilność priorytetem
Podczas debaty wybrzmiała istotna kwestia: utrzymanie stabilności Krajowego Systemu Elektroenergetycznego przy rosnącym udziale generacji pogodowej wymaga pilnych decyzji. Prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych Grzegorz Onichimowski zaznaczył, że nowa ustawa o rynku mocy jest niezbędna.
– Płatność rzędu 10 mld zł rocznie za rynek mocy to racjonalna cena polisy za bezpieczeństwo. Przestawiamy geografię systemu na północ, gdzie powstaną offshore, atom i FSRU, ale musimy szybciej budować magazyny i sieci, czerpiąc wzorce z odporności ukraińskiego systemu – przekonywał.
O kondycji tradycyjnych siłowni mówił natomiast Grzegorz Kinelski, prezes Enei. Jak podkreślał, bloki 200 MW z lat 70. są wyeksploatowane i nie nadają się do dynamicznej pracy pod dyktando OZE (mają być zastąpione blokami gazowymi w Kozienicach i Połańcu). Grzegorz Lot, prezes Taurona, zwracał zaś uwagę na rolę świadomych odbiorców.
– Transformacja opłaca się już dziś, co widać po 140 tys. naszych klientów na taryfach dynamicznych – wyjaśniał.
Wyzwań jednak nie brakuje, a Olga Sypuła, wiceprezes European Energy, powiedziała wprost, że kluczem jest odblokowanie barier administracyjnych, wsparcie magazynów energii i dialog ze społecznościami lokalnymi. Na inną kwestię wskazał Marcin Laskowski – w 2028 r. kończy się wsparcie z rynku mocy dla węgla, tymczasem wybrane bloki węglowe muszą jednak pozostać dyspozycyjną rezerwą szczytową stabilizującą system w krytycznych momentach braku generacji OZE. Jak przyznał wiceprezes PGE, wymaga to natychmiastowego stworzenia dedykowanego mechanizmu ich finansowania. Według niego niezbędne jest też terminowe ukończenie pływającego terminala FSRU 2, by zabezpieczyć zdywersyfikowane dostawy gazu dla nowych jednostek elastycznych. Jednak na tym nie koniec postulatów. Uczestnicy panelu odnieśli się m.in. do zaprezentowanej przez Komisję Europejską rewizji systemu ETS. Wniosek? Dla elektroenergetyki projekt ten nie odpowiada na wyzwania związane z kosztami energii. W przypadku polskich przedsiębiorstw koszt zakupu uprawnień do emisji może odpowiadać nawet za 50 proc. ceny energii elektrycznej.
– Dlatego PGE postuluje wprowadzenie mechanizmu zwalniającego z zakupu uprawnień ETS jednostki szczytowe pracujące do 1500 godzin rocznie. To one gwarantują bezpieczeństwo dostaw, gdy nie pracują źródła odnawialne. Oczekujemy także spłaszczenia trajektorii redukcji uprawnień oraz zwiększenia udziału Funduszu Modernizacyjnego do 4,5 proc. całkowitej puli uprawnień EU ETS po 2030 r., bo to z niego m.in. bezpośrednio finansujemy transformację – podsumował Marcin Laskowski.
PARTNER RELACJI: PGE