Transformacja polskiego miksu energetycznego i transportu wchodzi w decydujący etap. Podczas katowickich Energy Days przedstawiciele rządu oraz spółek energetycznych i paliwowych nakreślili mapę drogową rozwoju branży. W obliczu unijnych regulacji oraz konieczności uniezależnienia się od importowanych węglowodorów, biokomponenty i odnawialny gaz przestają być jedynie elementem polityki klimatycznej, a stają się koniecznością biznesową. I tu ważną rolę odegrać może Orlen, który buduje popyt na bio-LNG i biometan w oparciu o surowce z krajowego rolnictwa.
Lnianka zamiast importu z Azji
O tym, jak przekuć teoretyczny potencjał rolniczy w działające instalacje przemysłowe, dyskutowali eksperci podczas sesji „Biogaz, biometan i paliwa alternatywne”. Jak zauważono, głównym motorem popytu na paliwa odnawialne w naszym kraju pozostaje transport, a Polska jest już europejskim liderem wykorzystania biokomponentów pierwszej generacji, produkowanych z roślin spożywczych. – W całym krajowym miksie paliwowym wykorzystujemy rocznie prawie 1,5 mln ton biopaliw, z czego sam Orlen w zeszłym roku zagospodarował około 1,3 mln ton. Dochodzimy do unijnego limitu 7 proc. dla biopaliw konwencjonalnych – podkreślał Grzegorz Jóźwiak, dyrektor wykonawczy ds. biopaliw i wodoru w Orlenie.
Według niego prawdziwa rewolucja musi się jednak dokonać w segmencie biopaliw zaawansowanych oraz biometanu, a fundamentem transformacji powinno stać się polskie rolnictwo dysponujące ponad 11 mln hektarów użytków rolnych.
– W przeciwieństwie do innych rynków nie mamy warunków do masowej produkcji taniego wodoru odnawialnego RFNBO, mamy za to potężny potencjał agro. Analizy wskazują, że na gruntach marginalnych – piątej i szóstej klasy – możemy uprawiać rośliny niekonkurujące z żywnością, takie jak lnianka, gorczyca czy len. To potencjał na ponad 1,5 mln ton gotowych biopaliw zaawansowanych – wyliczał Jóźwiak.
Koncern wdrożył program „Bioplony dla biopaliw”, realizowany m.in. z Uniwersytetem Przyrodniczym w Poznaniu. Przygotowywane są wytyczne agrotechniczne dla rolników i powstaje konsorcjum z bankami oraz instytutami, by w dwa lata stworzyć demonstrator na co najmniej tysiąc hektarów.
Przedstawiciel koncernu mówił wprost: oparcie się na polskich polach jest znacznie bezpieczniejsze i tańsze niż import olejów posmażalniczych z Azji.
– Pieniądze zostają w kraju. Rolnicy zyskują rynek zbytu, korzystając przy tym z naszych paliw oraz nawozów produkowanych przez spółkę Anwil z Grupy Orlen. To modelowa gospodarka obiegu zamkniętego – zaznaczał.
Równolegle koncern realizuje strategię biometanową, planując zabezpieczenie 150 mln m sześc. surowca do 2030 r. i 240 mln m sześc. do 2035 r. W tym zakresie koncentruje się na dwóch filarach: bio-LNG dla transportu ciężkiego i morskiego, co będzie kluczowe po wejściu w życie systemu ETS 2 (budowane są stacje tankowania i własne zdolności wytwórcze), oraz długoterminowe umowy offtake na biometan zatłaczany do sieci (wykorzystany będzie w rafineriach do produkcji zielonego wodoru).
Potencjał „nisko wiszących jabłek”
Rozwój podaży wymaga jednak sprawnej infrastruktury przesyłowej i dystrybucyjnej. O gotowości technicznej po stronie operatora zapewniał Damian Ponczek, dyrektor Departamentu Transformacji Energetycznej w Polskiej Spółce Gazownictwa (PSG).
– Nasza sieć licząca 220 tys. km gazociągów jest w pełni przystosowana do transportu i dystrybucji biometanu. Przestajemy traktować gaz jako paliwo przejściowe, a zaczynamy widzieć w nim paliwo stabilizujące system. We wrześniu ub. r. przyłączyliśmy pierwszą biometanownię w Strzelinie, a niedawno drugą w Komorowie – wskazywał Damian Ponczek.
Podkreślił, że spółka stworzyła mapę chłonności sieci, przechodząc z danych historycznych na rozliczenia w czasie rzeczywistym.
– Mamy wydanych ponad 500 warunków przyłączenia i podpisane 24 umowy. Na tę chwilę identyfikujemy około 130 „nisko wiszących jabłek” – projektów, które na bazie dzisiejszych przepisów mogłyby się bez przeszkód przyłączyć do sieci wysokiego i średniego podwyższonego ciśnienia. To potencjał rzędu 1,6 mld m sześc. biometanu rocznie, który może trafić głównie do energetyki zawodowej – wyliczał dyrektor z PSG.
O tym, jak te możliwości przekładają się na rachunek ekonomiczny inwestorów, mówiła Joanna Orłowska, członek zarządu ds. finansów i funkcji korporacyjnych w Polskiej Grupie Biogazowej (PGB). Zapewniła, że projekty biometanowe stały się w Polsce „bankowalne”, a instytucje finansowe udzielają na nie linii kredytowych sięgających setek milionów złotych.
– Sektor bankowy uwierzył w ten model, ale kluczowym warunkiem pozostaje stabilny cash flow. W pierwszej fazie rozwoju rynku system wsparcia wyrównujący różnicę do ceny referencyjnej jest absolutnie niezbędny, inaczej projekty nie ruszą – tłumaczyła Orłowska.
Barierą hamującą inwestycje pozostają obawy społeczności lokalnych. Katarzyna Konowrocka, dyrektorka ds. transformacji energetycznej w Shell Polska, zwróciła uwagę na zmianę charakteru tych lęków.
– W debacie publicznej wciąż mówi się o uciążliwościach odorowych, ale w praktyce najczęstszą przyczyną protestów jest strach przed wzmożonym ruchem ciężarówek dowożących substrat. W przypadku dużej instalacji o mocy 10-20 MW mówimy o 400 tys. ton wsadu rocznie, co oznacza potężny ruch transportowy. Dlatego lokalizację takich obiektów musimy od początku planować wspólnie z samorządami, najlepiej w pobliżu dróg szybkiego ruchu i sieci przesyłowej Gaz-Systemu – tłumaczyła.
Rządową perspektywę przedstawił natomiast Sławomir Ćwik, sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. Przypomniał, że Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oszacowało realny potencjał ekonomiczny Polski na 3,2 mld m sześc. biometanu rocznie.
– Taki wolumen odpowiada całemu dzisiejszemu krajowemu wydobyciu gazu ziemnego. Gdybyśmy go osiągnęli, diametralnie wzmocniłoby to nasze bezpieczeństwo i dało nowe źródło dochodu rolnikom – podał wiceminister. I podkreślił, że jest zwolennikiem specustawy narzucającej gminom obowiązek wyznaczenia w planach ogólnych miejsc pod biogazownie, przynajmniej jednej w gminie dysponującej substratem.
– Dbanie o niezależność energetyczną i lokalne źródła energii to nowoczesny patriotyzm – stwierdził.
PARTNER RELACJI: ORLEN