Materiał powstał we współpracy z NFOŚiGW
– Gospodarka odpadami to dziś znacznie szersze zagadnienie niż sam odbiór i zagospodarowanie odpadów. To obszar, z którym łączymy cele transformacyjne, cele klimatyczne, a także cele energetyczne – mówiła, otwierając kolejną już edycję forum, zorganizowaną pod hasłem „Energia z odpadów – finansowanie, gospodarka o obiegu zamkniętym i bezpieczeństwo energetyczne”, prezes zarządu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Dorota Zawadzka-Stępniak. – Trzeba tu podkreślić, jak ważną rolę odgrywają samorządy i sektor prywatny w tym, aby ta gospodarka odpadami odbywała się w sposób zrównoważony i generowała dobre projekty – dodawała.
Dziś problemem nie są już same odpady – chodzi raczej o wykorzystanie ich potencjału. – Wykorzystanie w taki sposób, aby obok odpadów, które uległy przetworzeniu, wykorzystać również tę frakcję, która pozostała. Właśnie w tym celu są przez nas wspierane instalacje termicznego przekształcenia odpadów, które tak naprawdę są nowoczesnymi elektrociepłowniami – tłumaczyła Katarzyna Maryniak, ekspertka Departamentu Gospodarowania Odpadami NFOŚiGW. Jak przypomniała, fundusz przeznaczył już 7,5 mld zł na instalacje tego typu, osiągając efekt, który można opisać poziomem wydajności rzędu 2 mln Mg/rok.
O tym, jak rozwijać dotychczasowe osiągnięcia, rozmawiali uczestnicy panelu, który odbył się po wspomnianych wystąpieniach: „Termiczne przekształcanie odpadów: jak pogodzić cele klimatyczne, bezpieczeństwo energetyczne i gospodarkę o obiegu zamkniętym?”. Zgodzili się przede wszystkim co do tego, że jesteśmy na początku długiej drogi. – Instalacji jest w Polsce za mało – podkreślił Paweł Augustyn, zastępca prezesa zarządu NFOŚiGW. – Na dodatek koncentrujemy się nazbyt na strumieniu odpadów komunalnych, pomijając odpady przemysłowe. Tymczasem spalarnie są nie tylko rozwiązaniem problemu odpadowego, ale też odpowiedzią na wyzwania dekarbonizacji – skwitował.
Wielkie oszczędności
Zachętą do większych wysiłków mogła być opowieść Sławomira Kiszkurny, prezesa zarządu Portu Czysta Energia sp. z o.o., o doświadczeniach gdańskiej spalarni. – Dziś znacznie ograniczamy składowanie, a tym samym emisję metanu i gazów cieplarnianych, ale przede wszystkim wpływamy na ograniczenie wydatków mieszkańców o blisko jedną trzecią kosztów systemu. W tym roku oszczędzamy ponad 80 mln zł – mówił. – To element budowy samowystarczalności gmin, w Gdańsku przewidujemy osiągnięcie jej w 2030 r. A ponieważ to projekt regionalny, instalacja jest wygraną 40 gmin, które w projekcie uczestniczą – zaznaczał.
– Spalarnie mogą mieć istotny wpływ na funkcjonowanie systemów ciepłowniczych – uzupełniał Jakub Bator, członek zarządu Stowarzyszenia Producentów Energii z Odpadów. – Mamy możliwość wykorzystania istniejącej potężnej sieci ciepłowniczej do tego, by spalarnie mogły ciepło wytworzone w procesie spalania oddać do sieci. Gdybyśmy spalali jakieś 5 mln ton, bylibyśmy w stanie zaspokoić nawet 9 proc. zapotrzebowania sieci. Ale żeby tak się stało, potrzebujemy wsparcia, a przynajmniej dobrych regulacji i rozstrzygnięcia, czy spalarnie powinny znaleźć się w systemie ETS – wskazywał.
Bariery pojawiają się jednak nawet na pierwszych etapach inwestycji, jak zauważała Małgorzata Banasik z kancelarii Banasik Woźniak i Wspólnicy. – Decyzje są często wydawane, jak dla innych inwestycji, bez dbałości o szczegóły. Efekt? Średnio uzyskujemy decyzję środowiskową siedem lat, bo każde postępowanie trafia do WSA. Trzeba zatem dbać o precyzyjne przygotowanie dokumentacji dla takiej inwestycji – podkreślała ekspertka. – Poza tym pamiętajmy, że podstawowym procesem, za który odpowiada instalacja, jest spalanie, a nie dostawa ciepła – przypominała.
Potrzebne impulsy
– Wciąż żyjemy w kraju, w którym milion ton odpadów jest wywożonych do Niemiec, Ukrainy czy Szwecji – zastrzegł Marcin Benbenek, prezes lubelskiej spółki KOM-EKO, wskazując na potencjał tkwiący w tym wywożonym surowcu. – Spalanie to nieodzowny element gospodarki o obiegu zamkniętym, bo w wyniku spalania powstaje energia elektryczna i ciepło, a trzecim produktem jest żużel. Po całym procesie pozostaje zaledwie 3–4 proc. popiołów – dodawał.
Jak uzupełniała Olga Goitowska, wiceprzewodnicząca Rady Programowej Związku Pracodawców Branży Komunalnej, o ile duże miasta odrobiły lekcję ze spalania odpadów i inwestują w instalacje, małe ośrodki wciąż mają tu wiele do nadgonienia – i wsparcie NFOŚiGW może stanowić tu znaczący impuls dla rozwoju takich mniejszych inwestycji. – Ale cały system gospodarowania odpadami w Polsce potrzebuje pewnej logiki – podkreślała. – Dziś połowa żółtego worka nie nadaje się do recyklingu, a jednocześnie cały system drożeje, koszty rosną, a mieszkańcy nie wiedzą, jaki jest sens podejmowanych działań. Zadbajmy o bazę – mówiła.
Panel zamknęła wyjątkowo gorąca dyskusja ze zgromadzonymi słuchaczami: wymieniano zarówno doświadczenia i uwagi na temat sukcesów spalarni, jak i tych inwestycji, które napotykają przeszkody uniemożliwiające im wykorzystanie ich pełnego potencjału. Dyskusję zamknął głos posłanki na Sejm RP Gabrieli Lenartowicz, która odniosła się do prac na rzecz rozwiązania przynajmniej części wspomnianych w trakcie dyskusji problemów, jakie toczą się w parlamencie.
Materiał powstał we współpracy z NFOŚiGW