Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaką rolę w zmianie prezydenckiego stanowiska wobec rynku gazu odegrały amerykańskie interesy i polska dyplomacja.
  • Dlaczego obecny model rynku, mimo dywersyfikacji dostaw, prowadzi najwyższych cen gazu w Europie.
  • Czemu przepisy stworzone do walki z rosyjską dominacją dziś hamują rozwój polskiego sektora gazowego.
  • Jakie zmiany w zarządzaniu infrastrukturą są konieczne, by Polska stała się regionalnym hubem gazowym.

Podpisana przez prezydenta ustawa deregulacyjna przedłuża o kolejny rok m.in. możliwość utrzymywania przez Rządową Agencję Rezerw Strategicznych zapasów obowiązkowych gazu ziemnego oraz świadczenia tzw. usługi biletowej dla przedsiębiorstw energetycznych. „Rozwiązanie zapewnia ciągłość funkcjonowania systemu utrzymywania zapasów obowiązkowych oraz bezpieczne przygotowanie do kolejnego sezonu grzewczego” – informuje Ministerstwo Energii.

Czytaj więcej

Ceny gazu w Polsce mogą spaść. Rząd szykuje zmiany, które uderzą w monopol

Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych od 2022 r. utrzymuje największą część krajowych zapasów obowiązkowych gazu. Odpowiada dziś za blisko 70 proc. tych zapasów, a gaz pozostający w jej dyspozycji wypełnia ponad 25 proc. pojemności krajowych magazynów. Ta zmiana nakłada się na ożywioną dyskusję o potrzebie zmian na polskim rynku gazu, który wymaga liberalizacji i demonopolizacji. Cel: niższe ceny gazu. Teraz należą do najwyższych w Europie.

Karol Nawrocki zmienia zdanie i podaje powody

Prezydent w wydanym stanowisku jednoznacznie zapowiedział, że jest to ostatnia zgoda na dalsze utrzymywanie rozwiązań przejściowych, wprowadzonych w czasie kryzysu gazowego w 2022 r.

– Obecny model funkcjonowania obowiązkowych zapasów gazu nie odpowiada już realiom rynku po uniezależnieniu Polski od dostaw z kierunku wschodniego oraz wobec rosnącego znaczenia gazu dla krajowej energetyki i ciepłownictwa. Konieczne jest przyjęcie kompleksowych rozwiązań ustawowych, które zapewnią długofalowe bezpieczeństwo dostaw oraz poprawią konkurencyjność polskiej gospodarki – stwierdził w piątek Karol Rabenda, minister w Kancelarii Prezydenta.

Ta deklaracja może dziwić, skoro zaledwie rok wcześniej przepisy zmieniające ustawę o zapasach prezydent Karol Nawrocki zawetował. Co się zmieniło w tym czasie?

– Obowiązujący model, oparty na rozwiązaniach z 2015 r., nie odpowiada obecnym realiom rynku po dywersyfikacji kierunków dostaw oraz wzroście krajowego zapotrzebowania na gaz – argumentował członek prezydenckiej Rady ds. Energii Piotr Naimski, były pełnomocnik rządu PiS odpowiedzialny za strategiczną infrastrukturę energetyczną. Zwrócił uwagę, że krajowe zużycie gazu będzie rosło co najmniej do połowy lat 30., m.in. z powodu rozwoju energetyki gazowej. W jego ocenie wymaga to zwiększenia pojemności magazynów gazu, która obecnie wynosi ok. 3,5 mld m sześc.

To właśnie min. Naimski stał 10 lat temu za zaostrzeniem przepisów ustawy o zapasach obowiązkowych. Wówczas chodziło o zablokowanie importu gazu rosyjskiego poprzez Niemcy, nim my sami nie wybudujemy odpowiednio dużo połączeń dywersyfikujących dostawy gazu z innych kierunków niż Rosja.

Dzisiaj Naimski uważa, że zmian wymaga również model zarządzania infrastrukturą magazynową. Wskazał, że operatorem systemu magazynowego jest spółka zależna Gaz-Systemu, natomiast właścicielem magazynów pozostaje Orlen. Według niego, operator systemu magazynowego powinien stać się właścicielem magazynów, ponieważ to on – jako podmiot w pełni kontrolowany przez Skarb Państwa – powinien odpowiadać za decyzje inwestycyjne związane z rozbudową infrastruktury.

Co ważne dla losów przyszłego projektu ustawy o zapasach, obecny poziom konkurencji na rynku jest niewystarczający, co przekłada się na wyższe ceny gazu w Polsce niż w części państw sąsiednich.

Amerykanie dali się przekonać

Dlaczego zmiany są potrzebne? Polska nie importuje gaz ziemnego z Rosji od 2022 r., ma też gotową infrastrukturę przesyłową. Spełniliśmy więc warunki, których brak stał się uzasadnieniem zaostrzenia ustawy o zapasach za czasów min. Naimskiego.

– Mamy połączenia systemowe ze wszystkimi naszymi sąsiadami, mamy terminal LNG w Świnoujściu, Baltic Pipe, a w perspektywie kilku lat będziemy mieć kolejne pływające terminale LNG. Myślenie o zmianach w strukturze rynku gazu w stronę poszerzenia rynku wydaje się zasadne – mówił kilka dni temu Sławomir Hinc, prezes Gaz-Systemu.

Problem w tym, że mimo tej rozbudowanej infrastruktury i dywersyfikacji kierunków dostaw, nadal w Polsce mamy wysokie ceny gazu. Tymczasem nasz kraj ma ambicje pełnienia funkcji regionalnego hubu gazowego. Przeszkoda? – Kluczowym problemem polskiego rynku gazu jest utrzymująca się dominacja jednego podmiotu. W dłuższej perspektywie utrzymanie obecnego modelu jest trudne do pogodzenia z ambicjami budowy regionalnego hubu gazowego – słyszymy od naszych rozmówców z branży gazowej.

Kulisy zmiany zdania przez Karola Nawrockiego

Dostęp do polskiego rynku gazu jest obecnie przedmiotem rozmów polsko-amerykańskich. Według naszych informacji ze źródeł zbliżonych do rządu, kwestie związane z ustawą o zapasach gazu oraz dostępem do infrastruktury LNG są w ostatnim czasie regularnie podnoszone przez stronę amerykańską. – Amerykanie mają oczekiwać większego otwarcia rynku oraz możliwości zwiększenia sprzedaży LNG poprzez Polskę, również z myślą o kierunku ukraińskim – twierdzą nasze źródła.

To właśnie Amerykanie mogą stać za zmianą zdania przez Karola Nawrockiego w sprawie ustawy o zapasach. Tu trzeba odnotować rolę wiceministra energii, pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Wojciecha Wrochny, który od momentu ubiegłorocznego weta Nawrockiego zintensyfikował spotkania z amerykańskim Departamentem Energii, często jeżdżąc do Waszyngtonu i zapraszając delegacje z USA do Polski.

Ministerstwo Energii – wedle naszych informacji – podjęło skomplikowaną grę mającą na celu przekonanie Amerykanów, aby ci wywarli presję na prezydenta Nawrockiego ws. zmian w ustawie o zapasach. Mieliby w zamian otrzymać możliwość jeszcze większego eksportu LNG do Polski. Zmiana stanowiska prezydenta Nawrockiego może sugerować, że ta gra odniosła pierwszy sukces.

Diabeł będzie tkwił w szczegółach

Nie oznacza to jednak, że sprawa jest przesądzona bo przed nami dopiero uzgadnianie szczegółów. – Taki merytoryczny dialog z prezydentem podejmiemy i będziemy też wskazywali panu prezydentowi skutki tego ew. weta. Pracujemy nad tą ustawą, aby poszła ona w nieco innym kierunku niż ta zawetowana. Prezydent obawia się, że nie będziemy rozbudowywać magazynów (gazu i ropy – red.) a my taki impuls do rozbudowy już nadaliśmy – powiedział minister energii Miłosz Motyka pytany kilkanaście dni temu przez naszą redakcję o los liberalizacji rynku gazu w Polsce. Motyka wskazał, że ustawa ta powinna być przyjęta przez Parlament do końca tego roku. Szef resortu obok wiceministra Wrochny był istotną postacią zaangażowaną w cały proces przekonywania Amerykanów. 

Co na to Pałac Prezydencki? W opinii Rabendy reforma powinna zapewnić powiązanie poziomu obowiązkowych zapasów z rzeczywistym zużyciem gazu w Polsce, tak aby system odpowiadał rosnącemu zapotrzebowaniu. - Potrzebne są rozwiązania zachęcające do rozbudowy krajowych magazynów gazu, zwłaszcza magazynów kawernowych, zwiększających bezpieczeństwo dostaw w okresach szczytowego zapotrzebowania – wskazują urzędnicy. Zdaniem ministra Rabendy reforma powinna wzmacniać konkurencję na rynku gazu, ograniczać ryzyko wykorzystywania pozycji dominującej przez pojedyncze podmioty oraz sprzyjać obniżaniu hurtowych cen gazu. - Jednym z kierunków zmian powinno być uproszczenie struktury właścicielskiej infrastruktury magazynowej poprzez skupienie funkcji właścicielskich i operatorskich w jednym podmiocie odpowiedzialnym za system przesyłowy – wskazywali ministrowie na konferencji prasowej podkreślając, że prezydent deklaruje gotowość do współpracy nad rozwiązaniami.

Gaz – System gotowy, aby wziąć większą odpowiedzialność

Wspominany prezes Gaz-Systemu podlegający pod wiceministra Wojciecha Wrochnę przyznał kilka dni temu, że operator jest w stanie wziąć większą odpowiedzialność za kreowanie rynku w obszarze magazynowania gazu. – Chcemy być w większym zakresie animatorem tego rynku. Jestem zwolennikiem tego, żebyśmy jako Gaz-System bardziej aktywnie się zaangażowali w zapasy obowiązkowe. Teraz to importerzy są zobowiązani do utrzymywania zapasu obowiązkowego, którzy oczywiście wliczają te koszty do kosztu zakupu gazu w imporcie, przez co cena na TGE uwzględnia w pewnym sensie ten koszt utrzymywania zapasu – powiedział kilka dni temu prezes Hinc dodając, że bezwzględnie konieczna jest równoczesna rozbudowa magazynów gazu w Polsce.

Na początku roku spółka Gas Storage Poland należąca do operatora Gaz-Systemu opublikowała strategię na lata 2026-2030 z perspektywą do 2035 r. W strategii wskazano, że w horyzoncie do 2030 r. może pojawić się deficyt pojemności magazynów gazu w stosunku do oczekiwań i potrzeb rynku. – Zgłoszone zapotrzebowanie na pojemności magazynowe od 2030 r. przekracza dostępne zdolności, nawet uwzględniając trwającą rozbudowę magazynu Wierzchowice – informowało Gas Storage Poland (GSP).

Deklaracje rządu, operatorów im podległych, a teraz Kancelarii Prezydenta zaczynają podążać w jednym kierunku. Po obniżce taryf przesyłowych przez Gaz – System, pojawieniu większej liczby podmiotów, które będą mogły bezpośrednio importować LNG bez konieczności zakupu w Orlenie, zapowiedzi zmian w ustawie o obligu giełdowym (zmiany mają wejść w życie do końca roku), ostatni najtrudniejszy element układanki, a więc ustawa o zapasach dostaje póki co sygnał, że może być zmieniona.