Rynek dopomina się o kolejne dwie zmiany w prawie. Chodzi o obligo gazowe, a więc obowiązek sprzedaży gazu i energii na giełdzie oraz o zmianę ustawy o zapasach gazu.
Zmiany na rynku gazu
Na początku roku, kiedy wraz z mrozami rosło zapotrzebowanie na gaz, przetoczyła się przez branżę energetyczną dyskusja o jednych z najwyższych w Europie cenach gazu, które są w Polsce. Dyskusja dotyczyła spreadu między cenami na Towarowej Giełdzie Energii (TGE), a cenami na giełdach zagranicznych, wynoszącego nawet 5-6 euro na MWh. To przekładać się ma na wyższe koszty po stronie odbiorców, np. Grupy Azoty. Orlen, który sprzedaje to paliwo, odrzucał jednak sugestie, że to on odpowiada za tak wysokie opłaty. Spółka tłumaczy, że to efekt taryfy, przyznanej Gaz-Systemowi, operatorowi systemu przesyłowego.
Gaz-System niejako odpowiedział na te zarzuty w czerwcu poprzez obniżkę stawki opłat za przesył gazu z rynku niemieckiego poprzez Gazociąg Jamalski. Stawki opłat przesyłowych zostaną obniżone od 1 stycznia 2027 r. dla punktów wejścia (o 19 proc.) i wyjścia (o 14 proc.). Największy spadek taryf odnotują klienci korzystający z transportu gazu gazociągiem jamalskim, ponieważ nie będzie dodatkowej opłaty, naliczanej obecnie na połączeniu pomiędzy krajowym systemem przesyłowym (KSP), a tym gazociągiem (SGT). W związku z tym koszt importu gazu z Niemiec do Polski przez punkt GCP Gaz-System/ONTRAS z tytułu opłat przesyłowych spadnie o 19 proc., natomiast koszt importu gazu z Niemiec do Polski przez SGT będzie niższy aż o 58 proc. Odnosząc się do kosztu przesyłu tranzytowego przez Polskę z wykorzystaniem KSP – w nowej taryfie zmniejszy się o 17 proc., ale już z wykorzystaniem SGT i KSP spadnie prawie o połowę (aż o 49 proc.).
Jednak kluczowym problemem polskiego rynku gazu jest utrzymująca się dominacja jednego podmiotu. W dłuższej perspektywie – jak słyszymy od naszych rozmówców – utrzymanie obecnego modelu jest trudne do pogodzenia z ambicjami budowy regionalnego hubu gazowego.
Czytaj więcej
Orlen, Unimot, PGE i Enea zarezerwowały moce w planowanym terminalu FSRU 2 w Zatoce Gdańskiej. To może oznaczać przełom na naszym rynku gazu: więks...
Dlatego też druga sprawa, a więc dopuszczenie do importu LNG do Polski innych graczy niż Orlen urasta do miana symbolu. Orlen, Unimot, Polska Grupa Energetyczna oraz Enea zarezerwowały moce w trzecim terminalu LNG, który ma powstać w Polsce w 2030 r. Jego roczna przepustowość ma wynieść 6,1 mld m sześc. gazu. To istotna zmiana na rynku, bo zarówno w terminalu LNG w Świnoujściu, jak i w pierwszym pływającym terminalu w Gdańsku całość dostępnych mocy zarezerwował Orlen. Koncern ma dziś ok. 90 proc. udziału w krajowym rynku gazu. Ministerstwo Energii zakłada, że dopuszczenie do bezpośredniego importu także innych spółek, w tym podmiotów z udziałem Skarbu Państwa, zwiększy konkurencję i przełoży się na niższe ceny gazu.
Czy ceny gazu spadną
Rafael Świąder, dyrektor korporacyjny ds. gazu w Grupie Azoty, największym przemysłowym konsumencie gazu w kraju, pozytywnie ocenia ostatnie zmiany stawek taryfowych na przesyle. – Każde obniżenie opłat infrastrukturalnych, które pośrednio lub bezpośrednio wpływają na całkowity koszt pozyskania gazu ziemnego, wpływa na całkowite koszty nabycia. Niemniej w tym wypadku koszty Gaz-Systemu stanowią niewielki ułamek całkowitych kosztów pozyskania, w których najistotniejszym ich elementem jest cena samego towaru – dodaje. Faktycznie więc, oceniając wpływ obniżki stawek taryfowych Gaz-Systemu na cenę końcową na rachunku odbiorcy, należy uwzględnić fakt, że koszty przesyłu stanowią – jak podaje nam operator – nie więcej niż 10 proc. całej płatności. – Ceny rachunków za gaz kształtują w zdecydowanej większości czynniki niezależne od działań operatora systemu przesyłowego – przypomina rzecznik operatora gazowego Agnieszka Głośniewska.
Podobnego zdania jak Azoty jest inny duży konsument gazu, a więc KGHM. – Skala obniżki realnie nie będzie duża. Opłaty przesyłowe spadną łącznie o około 12 proc., ale nie stanowią one głównego kosztu w zakupie gazu. Według szacunków rynkowych obniżka taryf przesyłowych może obniżyć łączny koszt zakupu gazu o 1,2 zł/MWh – szacuje spółka, która, pytana, czy zmiany taryf na przesyle i wejściu na Jamał pozwolą na niższe opłaty za gaz, odpowiedziała, że w obecnej sytuacji rynkowej w Polsce taki scenariusz jest mało prawdopodobny.
Większy optymizm przejawia tu TGE. – Na ceny gazu wpływa wiele uwarunkowań ekonomicznych, regulacyjnych i geopolitycznych, ale obniżenie stawek taryfowych w 2027 r. niewątpliwie zmniejszy koszty dostępu do infrastruktury przesyłowej w Polsce – podkreśla spółka. Jej zdaniem to będzie czynnik, który powinien sprzyjać obniżeniu cen paliwa gazowego dla odbiorców końcowych. – Oczywiście, od dostawców zależy, w jakim stopniu podzielą się tą korzyścią z odbiorcami, zakładając, że nie zakłócą dostaw do Polski – podkreśla TGE.
Czytaj więcej
Orlen, Unimot, a także Polska Grupa Energetyczna i Enea, zakontraktowały moce przesyłowe trzeciego terminala LNG, który ma powstać w Polsce. Orlen...
Co do zasady Azoty są zadowolone z ostatnich zmian na rynku. – Zintegrowanie wszystkich punktów wejścia na zachodniej granicy Polski w jeden punkt oraz urealnienie stawek przesyłowych względem tych, które obowiązywały od 2023 r., pozwoli m.in. na obniżenie kosztu krańcowego związanego z importem do Polski, co z kolei powinno pozytywnie wpłynąć na wysokość spreadów pomiędzy rynkiem polskim i północno-zachodniej Europy – mówi przedstawiciel firmy, a to właśnie spready były ostatnio przedmiotem dużej krytyki wymierzonej w Orlen.
Zapytaliśmy Orlen, czy dzięki zmianom w taryfie są możliwe spadki cen. Spółka nie ujawnia tajemnic kontraktów, ale wskazuje, że stosuje rynkowe ceny gazu ziemnego. – Dlatego też każda zmiana obniżająca koszty funkcjonowania rynku w sposób pośredni lub bezpośredni przekłada się na ceny naszych klientów – odpowiada Orlen.
Przeszkody dla reformy rynku gazu
Zdaniem przedstawiciela Azotów, z perspektywy dużych odbiorców przemysłowych zwiększenie liczby aktywnych uczestników rynku sprzyjałoby wzrostowi płynności i konkurencyjności obrotu gazem. – Zwiększanie wykorzystania istniejącej infrastruktury, w tym sieci przesyłowej, będzie prowadziło do obniżenia kosztów dostaw, a w konsekwencji do niższych kosztów ponoszonych przez odbiorców końcowych, takich jak Grupa Azoty – mówi nam Świąder. Dodaje, że w ocenie spółki działania na rzecz wzmacniania konkurencyjności rynku pozytywnie będą wpływać zarówno na uczestników rynku, jak i odbiorców przemysłowych. Jakie to zmiany? KGHM mówi wprost o potrzebie zmiany w mechanizmie zapasów obowiązkowych gazu, zwiększenia realnej konkurencji na rynku oraz zapewnienia skutecznego nadzoru nad praktykami ograniczającymi dostęp przedsiębiorstw do konkurencyjnych cen.
Czytaj więcej
Do końca tego roku gospodarstwa domowe w Polsce będą płaciły za paliwa gazowe takie same kwoty jak dotychczas. To dobra informacja, wziąwszy pod uw...
Zdaniem TGE należy zadbać o dopuszczenie nowych dostawców i zwiększenie konkurencji na hurtowym rynku gazu ziemnego. Aktualnie polski rynek gazu w ok. 82 proc. zaopatrywany jest dostawami z importu. – Podstawową barierą wejścia na rynek jest dotykający importerów gazu obowiązek utrzymywania zapasów obowiązkowych paliwa gazowego, proporcjonalnie do wolumenu importowanego paliwa. Zwiększenie importu gazu do Polski przez działających w Polsce importerów i dopuszczenie nowych podmiotów do rynku wygeneruje presję konkurencyjną na obniżenie cen gazu w Polsce – wskazuje giełda.
Wymaga to jednak zmiany ustawy z 16 lutego 2007 r. i obowiązującego modelu utrzymywania zapasów obowiązkowych gazu w kierunku oderwania obowiązku od wolumenu importowanego paliwa na rzecz określenia konkretnego wolumenu potrzebnego do zabezpieczenia rynku krajowego. – Taka zmiana jest absolutnym priorytetem, bez którego trudno liczyć na trwałe obniżenie cen gazu w Polsce. Zmieniając wspomnianą ustawę, a tym samym idąc w kierunku większej otwartości rynku, stworzy się warunki do zaistnienia większej konkurencji w segmencie hurtowym, a w konsekwencji zmniejszenia cen dla odbiorców końcowych – podkreśla TGE.
Drugą zmianą jest zwiększenie sprzedaży energii i gazu poprzez giełdę (obligo). Rząd zdaje sobie sprawę z potrzeb rynku. Projekt ustawy mówiący o sprzedaży na poziomie 70 proc. w przypadku energii elektrycznej i 85 proc. w przypadku gazu ziemnego będzie jeszcze w lipcu podlegał negocjacjom Ministerstwa Energii, autora projektu, z Ministerstwem Aktywów Państwowych. W sierpniu może trafić na rząd, aby w IV kw. tego r. zakończyć ścieżkę legislacyjną. Te rozmowy z MAP dotyczą OZE oraz umów zawieranych wewnątrz grup kapitałowych. Przedmiotem rozmów jest bowiem to, czy umowy te też będą objęte obligiem, czy jednak nie i duże spółki jak PGE i Enea będą nadal sprzedawać energię wewnątrz grupy. W efekcie zamiast 85 proc. na giełdę może trafiać 25-30 proc. wytwarzanej w Polsce energii elektrycznej, nie wpływając istotnie na płynność rynku długoterminowego ani nie odblokowując zmian cen energii. MAP stoi przed dylematem: ochrona interesu dużych spółek czy zmiany, które odblokują ceny energii.
Także nowela ustawy o zapasach ma zostać przyjęta do końca roku. Tu przeszkodą może być stanowisko prezydenta Nawrockiego, który zmiany w tej ustawie już raz zawetował. – Taki merytoryczny dialog z prezydentem podejmiemy i będziemy też wskazywali panu prezydentowi skutki tego ew. weta. Pracujemy nad tą ustawą, aby poszła ona w nieco innym kierunku niż ta zawetowana. Prezydent obawia się, że nie będziemy rozbudowywać magazynów (gazu i ropy – red.), a my taki impuls do rozbudowy już nadaliśmy – powiedział minister energii Miłosz Motyka pytany przez naszą redakcję o los liberalizacji rynku gazu w Polsce.