Nowy projekt strategii dla ciepłownictwa, zaprezentowany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska, ma na celu dekarbonizację sektora. Wedle danych Urzędu Regulacji Energetyki struktura paliw w ciepłownictwie systemowym opiera się nadal w 71 proc. na węglu, a po 9,5 proc. na gazie i OZE, zaś w 10 proc. na innych źródłach.

Perspektywy rozwoju ciepłownictwa systemowego zostały przeanalizowane w trzech scenariuszach określających warunki jego funkcjonowania. Pierwszy scenariusz, przy braku transformacji, zakłada w 2030 r. udział węgla w ciepłownictwie na poziomie 58 proc., gazu 13 proc., zaś biomasy 12 proc. Drugi scenariusz, optymalnej transformacji, zakłada w 2030 r. udział węgla w produkcji ciepła na poziomie 37 proc., gazu 24 proc., a biomasy 21 proc. Trzeci scenariusz, ambitnej transformacji, prognozuje, że już za dziesięć lat węgiel w ciepłownictwie powinien odpowiadać za 1 proc. produkcji, gaz zaś za 45 proc., a biomasa za 21 proc.

Urbanizacja wymusi zwiększenie liczby budynków przyłączanych do sieci. Celem ma być osiągnięcie 1,5 mln nowych gospodarstw domowych podłączonych do sieci ciepłowniczej w 2030 r. Jednak zdaniem Pawła Lachmana, prezesa Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła, te wyliczenia są zbyt optymistyczne. – Trudno spodziewać się, aby tak dużą liczbę budynków udało się podłączyć – ocenia Lachman. – W ciągu siedmiu lat należałoby podłączać do sieci ponad 200 tys. budynków rocznie. To nierealistyczne plany. Nie wiemy, jakie mogą być koszty przyłączeń, nie wiemy, czy autorzy chcą podłączać budynki do już teraz nieefektywnej, starej sieci, czy też do nowych sieci z dużym udziałem OZE. Obecna sieć nie zapewni bowiem szybko dekarbonizacji – dodaje. Podkreśla, że chodzi przede wszystkim o budynki jednorodzinne. – Takie domy, rozproszone w zabudowie, trudno będzie podłączyć do sieci ciepłowniczej w sposób efektywny. Jeśli uda się ok. 200–300 tys. takich budynków podłączyć do 2040 r., to już będzie sukces – przekonuje prezes.

Strategia nie uwzględnia też znaczącego udziału pomp ciepła w ciepłownictwie systemowym, co zdaniem Pawła Lachmana jest błędem. – Strategia ta nie komponuje się z nową unijną strategią REPowerEU, która zakłada choćby umasowienie pomp ciepła. Strategia dla ciepłownictwa nie odpowiada na wyzwania zaadresowane przez dokument energetyczny UE – mówi.

Z kolei zdaniem dr Joanny Maćkowiak-Pandery, prezes Forum Energii, projekt strategii może nie przetrwać nawet najbliższej zimy. – Lokalne ciepłownie pod naporem rekordowych cen węgla i gazu już teraz będą stały przed decyzjami o bankructwach. Inwestycje w drogi gaz, o których mówi projekt strategii, będą poza ich zasięgiem – uważa Pandera.

Eksperci rekomendują rozproszenie systemu. Paweł Lachman wskazuje na pilotażowy projekt „Elektrociepłownia przyszłości”, realizowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. – Wskazuje on na rozwój mikrosieci, gdzie udział OZE może przekraczać 95 proc. po racjonalnych kosztach. Bazuje na miksie rozwiązań OZE – mówi. Z kolei Maćkowiak-Pandera proponuje wprowadzenie nowego modelu biznesowego dla ciepłowni. – Warto rozważyć wprowadzenie jak najszybciej pilotaży dla kilku systemów ciepłowniczych i wynagradzać je nie za generacje ciepła, lecz komfort cieplny – wskazuje.

Konsultacje publiczne w sprawie strategii właśnie ruszyły.

Czytaj więcej

Resort klimatu: Gaz będzie dominować w transformacji energetycznej