Mołdawska Narodowa Agencja Regulacji Energetyki (ANRE) cofnęła licencję na dostawy gazu ziemnego firmie Moldovagaz, w której rosyjski Gazprom posiada pakiet kontrolny. Od 1 września funkcje dostawcy gazu zostaną przekazane państwowemu Energocomowi.
Czytaj więcej
Od napaści Putna na Ukrainę europejski rynek gazu zmienił się nie do poznania. Gazprom spadł do roli trzeciorzędnego gracza. Zużycie gazu w Unii zm...
Gazprom się skarży na Mołdawię
„Decyzja ta określa długoterminowe działania władz Mołdawii na rzecz zapewnienia rozdziału i niezależności infrastruktury przesyłu gazu ziemnego” – głosi komunikat opublikowany na stronie ANRE.
Na reakcję Rosjan nie trzeba było długo czekać.
„Decyzja Mołdawii o cofnięciu licencji Moldovagaz na dostawy gazu ziemnego z dniem 1 września stanowi ostatni etap niszczenia działalności grupy i pozbawienia Gazpromu celu inwestycyjnego” – poinformował w czwartek rosyjski koncern na portalu społecznościowym.
Według Gazpromu rząd Mołdawii wdrożył szereg mechanizmów, które doprowadziły do „przymusowej reorganizacji grupy Moldovagaz i pozbawienia jej prawa do swobodnego dysponowania własnym majątkiem i dochodami”. Miało to doprowadzić do wzrostu cen zakupu gazu ziemnego, gwałtownego wzrostu taryf dla konsumentów i spadku bezpieczeństwa energetycznego republiki.
Amnezja czy kłamstwo Gazpromu
Jednocześnie Gazprom zapewnia, że przez cały okres współpracy „w pełni wywiązywał się ze swoich zobowiązań w zakresie dostaw gazu do Mołdawii, nie otrzymując pełnej płatności od Moldovagaz”. Czyli sam sobie nie płacił.
To jednak nie tylko efekt komiczny, ale też nieprawda. W listopadzie 2022 r. ówczesny wicepremier Mołdawii Andrei Spinu informował, że w październiku kraj otrzymał od Gazpromu 70 proc. wymaganej kontraktem ilości gazu, w listopadzie wielkość dostaw spadła do 51 proc. potrzeb Mołdawii. Według niego rosyjski koncern nie podał powodów swojej decyzji.
Czytaj więcej
Rząd Mołdawii zaoferował Gazpromowi spłatę 8,6 mln dol. z 709 mln dol. rzekomego długu. Pozostałą część kwoty, której spłaty żąda rosyjski monopoli...
Przypomnijmy, że długoletni kontrakt z Gazpromem skończył się Mołdawii z końcem września 2021 r. Kraj nawet w czasie pandemii odbierał całą partię 3,1 mld m3 zakontraktowanego gazu. Po tym czasie Rosja nie tylko pięciokrotnie podniosła cenę swojego surowca do 790 dolarów za 1000 m3, ale też postawiła warunki polityczne (chodzi o Naddniestrze i ustępstwa Kiszyniowa wobec rosyjskich separatystów).
Czytaj więcej
Mieszkańcy separatystycznego regionu ogrzewają się, paląc chrust zamiast gazu, ale nadal czekają na pomoc Moskwy.
Wskutek ograniczenia przez Gazprom o jedną trzecią dostaw gazu z Rosji, 22 października 2022 r. rząd Mołdawii ogłosił stan wyjątkowy. Z pomocą pośpieszyła Unia Europejska. Pierwszą partię gazu dostarczył wtedy polski PGNiG (teraz część Grupy Orlen).
Do końca 2024 r. Gazprom poprzez Moldovagaz, wbrew stanowisku władz Mołdawii, dostarczał gaz do Naddniestrza tranzytem przez Ukrainę. Faktury wysyłał do Kiszyniowa. Po nieprzedłużeniu umowy tranzytowej przez Ukrainę Gazprom musiał kupować gaz dla Naddniestrza na wolnym rynku.