W sporze o ceny PGNiG nie powinno ustępować Gazpromowi

Gazprom może złożyć propozycję obniżki cen błękitnego paliwa w zamian za większy import

Publikacja: 23.02.2012 02:22

W sporze o ceny PGNiG nie powinno ustępować Gazpromowi

Foto: Bloomberg

Według ekspertów Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo może niedługo otrzymać od Gazpromu propozycję kompromisu w sprawie obniżki cen gazu. Rosyjski koncern zapewne będzie chciał poprzez to pokazać, że jest tą stroną sporu, która szuka porozumienia. Polska spółka pozwała go przed Trybunał Arbitrażowy w Sztokholmie. – Niezależnie od postępowania arbitrażowego zawsze istnieje szansa na wcześniejsze porozumienie pomiędzy obiema stronami. Mam nadzieję, że Gazprom wystąpi z takim wnioskiem – mówi Janusz Steinhoff, wicepremier i minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka.

PGNiG walczy o obniżkę cen importowanego z Rosji gazu do poziomu, na jakim znajdują się one w krajach Europy Zachodniej. W efekcie opłaty za realizowane do Polski dostawy powinny spaść o około 10 proc. Jeśli PGNiG wygra spór w tej sprawie, wówczas giełdowa spółka i cała krajowa gospodarka może zaoszczędzić na imporcie co najmniej 0,5 mld dolarów rocznie. Z drugiej strony o taką kwotę mogą zmaleć potencjalne wpływy Gazpromu. Aby do tego nie dopuścić, strona rosyjska będzie chciała wcześniej uzyskać od PGNiG pewne ustępstwa.

– W mojej ocenie będzie propozycja obniżki ceny w zamian za zwiększenie przez Polskę wolumenu kupowanego gazu lub wydłużenie terminu obecnie obowiązującego kontraktu. To będzie też pewien test dla PGNiG, który da Gazpromowi odpowiedź, czy prezentujemy twarde stanowisko w naszych żądaniach, czy też jak to się już zdarzało, pójdziemy na ustępstwa – mówi Paweł Nierada, ekspert Instytut Sobieskiego. Jego zdaniem w kontekście możliwego wydobycia dużych ilości gazu łupkowego oraz rozbudowy sieci przesyłowej i budowy terminalu LNG, nie powinniśmy się jednak zgadzać na propozycje Rosjan. Polska ma duże szanse na uzyskanie obniżki ceny, ale nie należy oczekiwać, że nastąpi to szybko. – Gazprom to twardy gracz i nie ustąpi tak długo, jak długo będzie uważał, że to on ma szanse na wygraną – twierdzi Nierada.

Podobnie uważa Steinhoff. – Za wygraną PGNiG przemawiają jednak zmiany kosztów zakupu gazu, do jakich już doszło w Europie. Chodzi nie tylko o spadek cen spotowych (transakcje natychmiastowe – red.) ale i obniżek, jakie Gazprom dał m.in. niektórym odbiorcom niemieckim i francuskim w kontraktach długoterminowych – twierdzi. Przekonuje, że Gazprom wykorzystuje dziś sytuację, w jakiej znajduje się Polska, podobnie zresztą jak robił to w latach poprzednich. Chodzi o brak realnych alternatyw dla dostaw surowca z Rosji ze względu na nadal mocno ograniczone moce przesyłowe krajowych gazociągów.

Postępowania arbitrażowe przeciwko Gazpromowi prowadzą już niemieckie koncerny energetyczne RWE i E.ON oraz austriacki Erdgas Import Salzburg. To pokazuje, że nie tylko polska firma nie zgadza się, aby ceny importowanego z Rosji gazu opierać na niekorzystnej formule cenowej opartej na kursie ropy naftowej.

W ubiegłym roku Polska sprowadziła z Rosji około 10 mld m sześc. surowca. Po jakiej cenie, tego nie wiadomo, gdyż tego typu dane objęte są tajemnicą handlową. Również obecne koszty zakupu gazu nie są znane. Analitycy szacują, że przekraczają 500 dolarów za 1 tys. m sześc. W Europie Zachodniej są nawet o 20 proc. niższe.

PGNiG walcząc o niższe ceny błękitnego paliwa, może dodatkowo ograniczyć straty, jakie dziś ponosi na sprzedaży tego surowca. Spółka przynajmniej częściowo chciałaby przerzucić wyższe koszty importu na finalnych odbiorców, ale nowej taryfy na gaz nie chce zatwierdzić prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Co więcej, z zawartego pod koniec 2010 roku porozumienia z Gazpromem wynika, że PGNiG w tym roku może zwiększyć odbiór surowca z Rosji do około 11 mld m sześc. To niewątpliwie dodatkowo pogłębiłoby straty spółki.

Według ekspertów Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo może niedługo otrzymać od Gazpromu propozycję kompromisu w sprawie obniżki cen gazu. Rosyjski koncern zapewne będzie chciał poprzez to pokazać, że jest tą stroną sporu, która szuka porozumienia. Polska spółka pozwała go przed Trybunał Arbitrażowy w Sztokholmie. – Niezależnie od postępowania arbitrażowego zawsze istnieje szansa na wcześniejsze porozumienie pomiędzy obiema stronami. Mam nadzieję, że Gazprom wystąpi z takim wnioskiem – mówi Janusz Steinhoff, wicepremier i minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka.

Pozostało 85% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie