Klimatyczna szansa na rozwój

Zwiększanie celów emisyjnych jedynie przez Unię jest mało sensowne – mówi Janusz Reiter

Publikacja: 02.05.2012 00:36

Klimatyczna szansa na rozwój

Foto: Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska

Polska zawetowała unijne wytyczne ws. redukcji CO2. Komisarz UE ds. klimatu Connie Hedegaard powiedziała, że weto nic nie zmieni. Czy możemy zbudować jakąś koalicję?

Janusz Reiter: Żeby zbudować koalicję, trzeba przedstawić atrakcyjną alternatywę. Polsce się to dotychczas nie udawało. Polityka klimatyczna ma dwa cele. Jeden jest bezpośrednio związany z klimatem i jest to zahamowanie globalnego ocieplenia. Pod tym względem Unia nie odniosła wielkich sukcesów i polski rząd słusznie jej to wytyka. Ale pani Hedegaard i inni unijni politycy nie są naiwni. Jeśli forsują politykę klimatyczną to ze względu na jej drugi cel, którym jest zwiększenie konkurencyjności gospodarki europejskiej. Oni uważają, że ten, kto znajdzie lepszy sposób wykorzystania zasobów naturalnych, będzie miał przewagę konkurencyjną. Stąd forsowanie przejścia na gospodarkę niskoemisyjną.

Czy to jest rzeczywiście zwiększanie konkurencyjności? USA mają tani gaz i niższe koszty produkcji.

Ja mam nadzieję, że Polska też będzie miała tani gaz łupkowy. Nie widzę żadnego powodu, aby z tego rezygnować. Polska będzie jeszcze długo korzystać z węgla, choć nie jest on i nie będzie tani, ale jego udział będzie malał. Ministerstwo Środowiska w dokumencie wysłanym do krajów UE słusznie domaga się zdecydowanego wsparcia technologii CCS (wychwytywania i składowania dwutlenku węgla). Dla przyszłości energetyki opartej na węglu jest to sprawa fundamentalna i mam nadzieję, że Polska się w nią mocno zaangażuje.

Czy inwestycje w technologie niskoemisyjne nie są na pierwszym etapie zbyt kapitałochłonne dla Polski?

To kwestia dyskusyjna.

Argument, że nie możemy uczestniczyć w przejściu do gospodarki niskoemisyjnej, ponieważ nie mamy technologii, jest samospełniającą się przepowiednią. Polska ma potencjał, ale go nie wykorzystuje. Za mało inwestujemy w technologie. Jeśli przyjąć założenie, że nowe technologie nie są dla nas, to tak się stanie. Konieczna jest zmiana sposobu myślenia. Polska powinna zacząć traktować politykę klimatyczną jako szansę na rozwój technologiczny, a nie jako zagrożenie.

Ale czy planowana redukcja nie jest zbyt wysoka?

Zwiększanie celów emisyjnych jedynie przez UE jest mało sensowne. Z punktu widzenia ogólnoświatowych skutków niewiele to daje. Można dyskutować na temat skali redukcji w obecnej sytuacji międzynarodowej, ale nie można się uchylać od odpowiedzialności za globalne ocieplenie. Jeśli Polska chce mieć wpływy w świecie, musi się poczuwać do współodpowiedzialności za sprawy klimatyczne.

Skoro samotna redukcja niewiele wnosi, to może lepiej byłoby bardziej zabiegać o globalne porozumienie?

Z punktu widzenia dyplomacji klimatycznej metoda wybrana przez UE poniosła klęskę. Z tego punktu widzenia podnoszenie celu redukcyjnego nie ma sensu. Pozostaje pytanie, czy jest to potrzebne do osiągnięcia drugiego celu – przyspieszenia zmian technologicznych i gospodarczych w Europie.

Czy UE jest wystarczająco silna, by spowodować globalną zmianę postawy innych państw: Chin, Rosji czy USA?

Idealistyczne przekonanie, że dobrym przykładem zachęcimy innych, niestety się nie sprawdziło. Natomiast warto zauważyć, że Chiny poważnie traktują nowe technologie i odnawialne źródła energii. Biorą udział w tej wielkiej rewolucji przemysłowej związanej z redukcją emisji CO2, ale Rosja już tego nie robi. Rosja, która ma olbrzymie zasoby naturalne, próbuje bronić status quo.

Czy na czerwcowej Radzie UE, podczas której zbiorą się ministrowie ds. energetyki, pójdziemy w zaparte czy ustąpimy?

Polska ma opinię kraju, który kontestuje politykę klimatyczną. Taka opinia, moim zdaniem, osłabia naszą skuteczność. Najpierw trzeba przekonać naszych partnerów, to znaczy również opinię publiczną, że leży nam na sercu powodzenie polityki klimatycznej. Polsce jest potrzebna wielka kampania promocyjna, również dla dobra programu gazu łupkowego. Jeśli to się uda, możemy próbować zmieniać europejską politykę klimatyczną, znajdując do tego sojuszników.

—rozmawiali Przemysław Sałek i Rafał Mierzejewski

CV

Janusz Reiter jest prezesem Centrum Stosunków Międzynarodowych, niezależnego think tanku, który założył w 1996 r. W latach 1990–1995 był ambasadorem Polski w Republice Federalnej Niemiec. W 2008 roku został specjalnym wysłannikiem do spraw zmian klimatu i w tej roli uczestniczył w przygotowaniach do konferencji klimatycznych w Poznaniu i Kopenhadze.

Polska zawetowała unijne wytyczne ws. redukcji CO2. Komisarz UE ds. klimatu Connie Hedegaard powiedziała, że weto nic nie zmieni. Czy możemy zbudować jakąś koalicję?

Janusz Reiter: Żeby zbudować koalicję, trzeba przedstawić atrakcyjną alternatywę. Polsce się to dotychczas nie udawało. Polityka klimatyczna ma dwa cele. Jeden jest bezpośrednio związany z klimatem i jest to zahamowanie globalnego ocieplenia. Pod tym względem Unia nie odniosła wielkich sukcesów i polski rząd słusznie jej to wytyka. Ale pani Hedegaard i inni unijni politycy nie są naiwni. Jeśli forsują politykę klimatyczną to ze względu na jej drugi cel, którym jest zwiększenie konkurencyjności gospodarki europejskiej. Oni uważają, że ten, kto znajdzie lepszy sposób wykorzystania zasobów naturalnych, będzie miał przewagę konkurencyjną. Stąd forsowanie przejścia na gospodarkę niskoemisyjną.

Pozostało 80% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy