- Problem w tym, że Europa koncentruje się na odnawialnej eneregtyce w sposób niezwykle agresywny, a system handlu kwotami emisji CO2 okazał się nieefektywny. Pomimo restrykcyjnego prawa szkodliwe emisje w Europie rosną, a w USA, które nie wprowadziły żadnych ograniczeń, emisja spadła o 7 proc. w latach 2006-2011 - zauważył Gerard Mestrallet podczas wystąpienia na konferencja energetycznej w Houston w USA.
Stephen Pryor ExxonMobil Chemical podał, że spadek emisji CO2 wyniósł w USA nawet 10 proc., a jest to zasługa rewolucji łupkowej. Masowe przechodzenie amerykańskiego przemysłu na tani gaz z łupków, spowodowało znaczny spadek emisji szkodliwych substancji do atmosfery. Produkcja stała się czystsza i tańsza.
Do tego dała krajowi 140 tys. nowych miejsc pracy, a do 2015 r będzie to w sumie 1,5 mln nowych miejsc i 200 mld dol. wkładu do narodowego PKB. Dane te nie przekonały prezesa GDF Suez. jego zdaniem łupkowa rewolucja utrudniła Europie walkę ze zmianami klimatu.
- Spotykamy się teraz w Europie z problemem nadmiaru mocy, co wpływa na pracę zakładów przerabiających gaz. Każda nowa bateria słoneczna czy wiatrownia po prostu zabija część gazowych turbin - wyliczał Francuz.
Do tego dochodzi import do Europy taniego gazu z USA, wypieranego tam z rynku przez jeszcze tańszy gaz łupkowy.
- Niskie ceny na gaz w Ameryce nie wpływają na razie na rynek międzynarodowy, bo gaz ten nie jest eksportowany - cytuje prezesa GDF Suez gazeta Wiedomosti.
Francuzi są partnerami Rosjan w gazociągu północnym. Nie dziwi więc ich zaniepokojenie sytuacją. Spadający popyt na rosyjski gaz powoduje, że ten kosztowny gazociąg po dnie Bałtyku (9 mld euro) jest zapełniony w jednej trzeciej i udziałowcy przedsięwzięcia, ciągle tracą.