Japonia nie chce zrezygnować z energetyki jądrowej

Nowy plan rządowy unieważnia ustalenia poprzedniej ekipy.

Publikacja: 27.02.2014 08:00

Japonia będzie rozwijać energetykę jądrową – wynika z nowego planu rządowego, który de facto unieważnia deklaracje poprzedniego gabinetu o stopniowym odchodzeniu od energii atomowej.

Efekt Fukushimy

Sceptycyzm wobec tej formy energii wzrósł znacznie w Japonii od katastrofy w elektrowni Fukushima Daiichi, która miała miejsce w marcu 2011 roku. Była to największa katastrofa nuklearna na świecie od czasów Czarnobyla. Jednak premier Shinzo Abe, który przejął władzę pod koniec 2012 roku, jasno dał do zrozumienia, że chce przywrócić do pracy reaktory, po przeprowadzeniu w nich nowych testów bezpieczeństwa.

Obecnie nie działa żaden z 48 japońskich reaktorów. Siedemnaście przechodzi testy pod kątem ich ewentualnego ponownego uruchomienia. Prowadzi je, według nowych, ostrzejszych kryteriów wprowadzonych po Fukushimie, Urząd Nadzoru Nuklearnego.

Propozycja rządu ma zapewnić plan dla przyszłości japońskiej energetyki na najbliższe 20 lat. Po przyjęciu przez gabinet stanie się ona oficjalną linią polityki energetycznej Japonii.

Dokument głosi, że „energia nuklearna jest ważnym i jednym z podstawowych źródeł elektryczności", co oznacza, że elektrownie atomowe pozostaną jednym z głównych producentów energii, obok zakładów opalanych węglem i hydroelektrowni.

Paliwa ?i dwutlenek węgla

Politycy twierdzą, że energia atomowa pozostaje ważnym sposobem na ograniczenie uzależnienia Japonii od importu paliw z Bliskiego Wschodu i emisji dwutlenku węgla. Abe określił ją również mianem kluczowego czynnika utrzymującego konkurencyjność japońskiego przemysłu.

Nagły odwrót od energetyki atomowej wywołany katastrofą w Fukushimie „zwiększył nasze uzależnienie od paliw kopalnych" – powiedział japoński minister ds. energetyki Toshikazu Okuya. – Pieniądze uciekły z kraju, a ceny elektryczności wzrosły – mówił minister.

Uwzględniając jednak nieufność opinii publicznej wobec energetyki jądrowej, plan nie precyzuje, jaki odsetek energii będzie w przyszłości pochodził z tego źródła. – Nie sposób w tej chwili określić proporcji, bo nie wiadomo, ile reaktorów wróci do pracy – powiedział minister gospodarki Toshimitsu Motegi.

Urząd Nadzoru Nuklearnego, który ma decydować, jakie reaktory mogą wrócić do pracy, to niezależna organizacja stworzona we wrześniu 2012 roku na fali krytyki związanej z kumoterskimi stosunkami pomiędzy rządem a branżą energetyczną, których tragicznym skutkiem była katastrofa w Fukushimie.

Przed wypadkiem energetyka jądrowa stanowiła blisko 30 procent całej produkcji energetycznej Japonii, a rząd planował podnieść ten odsetek do 50 procent. Po Fukushimie zrezygnowano z tej strategii, a poprzedni rząd planował stopniowe wygaszanie wszystkich reaktorów.

Podzielone społeczeństwo

Sondaże opinii publicznej nie dają w tej kwestii Abe czytelnych sygnałów. Badanie przeprowadzone 22–23 lutego na zlecenie sieci Fuji Television pokazało, że 53 procent z tysiąca ankietowanych nie chce przywrócenia do pracy reaktorów w Japonii. 53 procent popiera rząd Abe.

—Mari Iwata

(C) 2014 Dow Jones & Company, Inc. Wszelkie prawa zastrzeżone Aby zaprenumerować „The Wall Street Journal": www.wsjeuropesubs.com

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie