Gazprom ma umowę z Chinami

Rosyjski gaz popłynie do Chin najwcześniej za cztery lata. Cena będzie niższa niż dla Europy.

Publikacja: 22.05.2014 01:35

Prezydent Rosji Władimir Putin, szef Gazpromu Aleksiej Miller i szef China National Petroleum Corpor

Prezydent Rosji Władimir Putin, szef Gazpromu Aleksiej Miller i szef China National Petroleum Corporation Zhou Jiping

Foto: PAP/EPA

Iwona Trusewicz

Wiadomo, że umowa opiewa na 30 lat i 38 mld m sześc. gazu rocznie. Prezes Gazpromu Aleksiej Miller pytany o cenę, po której koncern będzie sprzedawał gaz China National Petroleum Corp., zasłonił się tajemnicą handlową. Powiedział jednak, że „ogólna cena kontraktu na 30 lat to 400 mld dol. dla dostaw 38 mld m sześc. rocznie".

Jak szybko wyliczyli analitycy, oznacza to średnią 350 dol. za 1000 m sześc. (Europa zapłaciła w ubiegłym roku średnio 380 dol.). Jest to cena poniżej oczekiwań Gazpromu, który by mieć minimalny zysk z tej umowy, musi sprzedawać Chinom gaz po 360–400 dol.

Rosjanie muszą uruchomić wydobycie ze złoża Czajandinskiego w Jakucji i gazociąg Siła Syberii (3200 km). W marcu Gazprom przeniósł terminy oddania tych inwestycji na 2019 r. Teraz może się to zmienić. Być może gazowy kontrakt dopuszcza chińskich wykonawców na rosyjskie budowy, co obniżyłoby znacznie koszty, które są ogromne. Tylko po stronie rosyjskiej wielkość nakładów inwestycyjnych w obiekty wydobycia i transportu szacuje się na 55 mld dol.

Dekada negocjacji

Minister energetyki Aleksandr Nowak zapowiedział w Szanghaju, że pierwsze dostawy ruszą za cztery–sześć lat. Dodał, że strony przygotowują preferencje podatkowe. Odpowiednia umowa ma zostać podpisana do końca roku. Władimir Putin już zaproponował obniżenie do zera stawki podatku od wydobycia surowców dla złóż, z których popłynąłby gaz do Chin. Ze swojej strony Chińczycy są gotowi znieść cła wwozowe na rosyjski gaz. Mają też zapłacić Rosji awansem 25 mld dol.

Umowa była negocjowana ponad dziesięć lat. Rosjanie chcieli sprzedawać 68 mld m sześc. rocznie z kierunku wschodniego (gazociąg Siła Syberii, złoże Czajandinskie w Jakucji i Jużno-Kirinska na szelfie Sachalinie) oraz zachodniego (gazociąg Ałtaj, koszt w 2006 r. szacowany był na prawie 14 mld dol.). Chińczycy domagali się większego powiązania ceny z notowaniami giełdowymi czy rezygnacji z klauzuli „bierz lub płać", zmuszającej do odbioru lub zapłacenia za 70–80 proc. gazu z kontraktu, niezależnie od zapotrzebowania.

Problemy w Rosji

Jeszcze we wtorek rzecznik PetroChina, spółki zależnej CNPC, mówił w „Financial Times": – Nie zamierzamy podpisywać kontraktu. Obecnie gaz z importu drożej nas kosztuje aniżeli gaz krajowy. Już tracimy pieniądze na imporcie i nie możemy sobie pozwolić, by tracić ich więcej.

Na konferencji prasowej w Szanghaju w środę Władimir Putin podał, że formuła cenowa dla Chin jest podobna jak dla Europy, czyli wiąże cenę gazu z ceną ropy i produktów naftowych. Jednak nie do końca, cena dla Chin jest bowiem powiązana z koszykiem japońskich produktów naftowych, czyli indeksem JCC (Japanese Crude Cocktail). Gazprom w swoim oświadczeniu podał z kolei, że umowa zawiera klauzulę „bierz lub płać". Nie podał jednak, ile gazu obowiązkowo muszą odbierać Chińczycy.

Chińskie zapotrzebowanie to ok. 150 mld m sześc. rocznie, z tego dwie trzecie zaspokaja wydobycie krajowe. Największy import gazu idzie do Chin z Turkmenistanu (ok. 25 mld m sześc. gazu rocznie). Chińczycy są też udziałowcami największego w Turkmenii i drugiego na świecie złoża gazu Gałkanysz.

Moskiewska giełda zareagowała na podpisanie kontraktu wzrostem notowań Gazpromu (o 1,9 proc.), potem rynek się uspokoił i akcje zyskały tylko 0,87 proc. – Nie ma co oczekiwać znaczącego wzrostu kursu papierów Gazpromu, był bowiem już wzrost skokowy w przededniu tych wydarzeń – przypomina Andriej Poliszczuk, analityk rynku gazu i ropy Raiffeisen Banku cytowany przez agencję Prime.

Od minimum 122,8 rubla za akcję 28 kwietnia cena podskoczyła o ponad 20 proc. do 149 rubli wczoraj. Teraz wielu inwestorów zechce zrealizować zysk, tym bardziej że zaraz może się to zmienić w stratę. Ukraina bowiem nie zamierza uiszczać Gazpromowi przedpłat za gaz.

Więcej niż ukraiński dług Gazpromowi są winni sami Rosjanie i rosyjskie firmy. Choć cena gazu w Rosji jest ponad cztery razy niższa, aniżeli dla krajów Unii czy Ukrainy, to dług krajowy wobec Gazpromu przekroczył 4,1 mld dol. i rośnie.

W I kw. zwiększył się o 23 proc. W całym 2013 r. zadłużenie wobec Gazpromu zwiększyło się w Rosji o 40 proc. W tym czasie średnia cena gazu na krajowym rynku wynosiła 2340 rubli (ok. 80 dol.) za 1000 m sześc., podczas gdy średnia dla Europy była na poziomie 387 dol.

Gazprom zdecydował się zaprzestać gazyfikacji 13 najbardziej zadłużonych regionów, w tym moskiewskiego, archangielskiego, smoleńskiego oraz republiki Inguszetii. Chce też odciąć dłużników od gazu rurociągowego. Mogliby wtedy korzystać tylko z butli.

Iwona Trusewicz

Wiadomo, że umowa opiewa na 30 lat i 38 mld m sześc. gazu rocznie. Prezes Gazpromu Aleksiej Miller pytany o cenę, po której koncern będzie sprzedawał gaz China National Petroleum Corp., zasłonił się tajemnicą handlową. Powiedział jednak, że „ogólna cena kontraktu na 30 lat to 400 mld dol. dla dostaw 38 mld m sześc. rocznie".

Pozostało 92% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie