Reklama

Obama chce obniżyć emisję gazów

Restrykcje dotkną przede wszystkim siłownie opalane węglem kamiennym.

Publikacja: 03.06.2014 10:59

Obniżka emisji gazów cieplarnianych aż o 30 proc. do 2030 r. – taki ambitny cel postawił wczoraj Stanom Zjednoczonym prezydent Barack Obama.

Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) przedstawiła w poniedziałek propozycję nowych przepisów, które mają ograniczyć emisję niebezpiecznych gazów o 25 proc. do 2020 i o 30 proc. do 2030 r. Jako punkt wyjścia przyjęto poziom emisji z 2005 r. Nowy cel będzie o tyle łatwiejszy od osiągnięcia, że w ciągu minionych dziewięciu lat udało się już zmniejszyć emisję o ok. 10 proc.

Regulacje uderzą w elektrownie, które są odpowiedzialne za 40 proc. wszystkich emisji gazów do atmosfery, głównie w siłownie węglowe. Jest ich w USA ponad 600 i zgodnie z planem mają być stopniowo zastępowane czystszymi elektrowniami gazowymi oraz siłowniami wykorzystującymi odnawialne źródła energii.

Propozycji sprzeciwiają się republikanie, którzy otwarcie popierają węglowe lobby. Senator Mike Kenzi reprezentujący stan Wyoming oświadczył, że plan EPA oznacza „koniec węgla kamiennego i utratę pracy dla 800 tys. ludzi". Jeśli prezydent dopnie swego, wszyscy Amerykanie będą płacić wyższe rachunki za prąd i gaz – ostrzega sen. Kenzi. Amerykańska Izba Handlowa ostrzegła, że wprowadzenie w życie nowych norm uszczupli PKB o 350 mld dol. rocznie.

Obama odpiera te zarzuty. Jego zdaniem nowe przepisy przyczynią się do zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza oraz do rozwoju tańszych technologii pozyskiwania czystej energii, co jego zdaniem może się okazać motorem napędowym wzrostu.

Reklama
Reklama

Według amerykańskich mediów nowe przepisy to dla prezydenta ostatnia szansa na radykalną zmianę polityki klimatycznej i dotrzymanie warunków przyjętych przez ONZ w 2009 roku. Podczas swej pierwszej kadencji Obama przegrał w Kongresie batalię o uchwalenie dużej ustawy o zwalczaniu skutków globalnego ocieplenia. Pozostało mu zmienianie przepisów w drodze rozporządzeń wykonawczych. Prerogatywy w tej sprawie daje mu uchwalona jeszcze w 1970 roku ustawa Clear Air Act.

Nowe przepisy – o ile pokonają wszystkie prawne przeszkody, które już szykują republikanie – mają wejść w życie w czerwcu przyszłego roku.

– Największą zaletą planu jest jego elastyczność – zachwala główna administratorka EPA Gina McCarthy. Poszczególne stany będą bowiem miały swobodę opracowania w ciągu roku własnego planu dochodzenia do docelowego poziomu emisji. Administracja chce w ten sposób uniknąć konieczności zamykania elektrowni z dnia na dzień. Władze lokalne będą miały też możliwość wykupu zezwoleń na emisję zanieczyszczeń. Oprócz kija będzie także marchewka: wprowadzaniu restrykcji ma towarzyszyć pomoc federalna we wdrażaniu „czystych" technologii produkcji energii, w tym budowy siłowni słonecznych i wiatrowych.

Energetyka
Krytyczny punkt transformacji energetycznej. Prezes URE wskazuje najsłabsze ogniwo
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Energetyka
Trzęsienie ziemi w Grupie Azoty. Prezes pożegnał się ze stanowiskiem
Energetyka
Badanie: Polacy odczuwają wzrost cen prądu. I boją się dalszych podwyżek
Energetyka
Wraca ustawa sieciowa, która umebluje OZE
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama