Choć „Prosument" – program Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – wystartował pod koniec maja, to do dziś zainteresowani wytwarzaniem prądu i ciepła na własny użytek mogą się starać o pieniądze na inwestycje tylko przez samorządy. Wkrótce ma ruszyć nabór wniosków przez wojewódzkie oddziały funduszu.
Ale żadna z tych ścieżek nie daje szansy na rozpowszechnienie idei, która przyświecała „Prosumentowi". Dlatego NFOŚiGW przyspieszył prace nad tzw. trzecią drogą. Pieniądze miałyby trafiać do prosumentów poprzez banki. I to nie przez jedną, wybraną w przetargu instytucję, lecz przez wszystkich zainteresowanych.
Trzecia ścieżka
Jak to możliwe? Przedstawiciele funduszu powołują się na znajdującą się już w Sejmie ustawę o ułatwieniu działalności gospodarczej, tzw. ustawę deregulacyjną.
– Znajdujące się tam zapisy umożliwiają funduszowi przekazywanie pieniędzy na pożyczki i dotacje wielu bankom jednocześnie – tłumaczy Witold Maziarz, rzecznik NFOŚiGW.
Szacuje on, że po zatwierdzeniu ustawy przez parlament fundusz mógłby uruchomić bankową ścieżkę dystrybucji w ciągu kilku tygodni. Kolejne kilka tygodni byłoby potrzebne na przygotowanie przez zainteresowane instytucje oferty dla klientów detalicznych.
– W najbardziej optymistycznym wariancie pieniądze na mikroinstalacje trafiłyby do Kowalskiego już jesienią, a w najgorszym do końca tego roku – ocenia Maziarz.
Utworzenie tej metody starania się o pieniądze jest istotne dla osób ubiegających się o wsparcie, ale też dla sztandarowego programu NFOŚiGW, do którego potencjalni prosumenci mają dostęp ograniczony. To właśnie dzięki ofertom wielu banków kończący się program dofinansowania kolektorów słonecznych wytwarzających ciepło odniósł sukces i przyczynił się do rozwoju mikroinstalacji.
Agnieszka Chwiałkowska, radca prawny w kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr, uważa, że zastosowanie przepisów ustawy deregulacyjnej przyspieszy angażowanie banków do udziału w „Prosumencie" i sprawi, że ludzie będą mogli szybciej starać się o pieniądze na inwestycje.
Branża na skraju
Ale kończący się program 45-proc. dotacji dla kolektorów i niedopracowane ścieżki dystrybucji środków w ramach „Prosumenta" sprawiają, że branża mikroinstalacji OZE już narzeka na tworzącą się lukę inwestycyjną.
– W obecnym kształcie program nie tylko nie gwarantuje szerokiej dostępności dofinansowania, ale też ze względu na zawiłości proceduralne znacznie odsuwa realny termin jego wejścia w życie. Za sprawą przyjętych ścieżek dystrybucji „Prosument" będzie miał szansę zafunkcjonować najwcześniej w 2015 roku – twierdzi Krzysztof Romaniak, prezes firmy Hoven dostarczającej solary.
Taka sytuacja – jak wskazuje – doprowadzi do problemów sektora mikroinstalacji, a w konsekwencji zmniejszy dostępność tych urządzeń dla klientów.
– Szcunkowo 80–100 małych firm zakładających takie instalacje już przestało działać ze względu na brak zleceń. Samo uruchomienie „Prosumenta" nie oznacza bowiem, że ludzie od razu dostają pieniądze na inwestycje – mówi z rozgoryczeniem Katarzyna Motak, prezes Związku Pracodawców Forum Energetyki Odnawialnej.
Dlatego w imieniu branży wysłała pismo do Janusza Ostapiuka, wiceministra środowiska i przewodniczącego rady nadzorczej NFOŚiGW, z prośbą m.in. o pomostowe przedłużenie programu 45-proc. dopłat do kolektorów i poszerzenie go o technologie uwzględnione w „Prosumencie".
Odpowiedź wiceministra na jej prośbę była odmowna, a jej uzasadnienie – ogólnikowe.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, a.wieczerzak@rp.pl