Ekolodzy protestują: ropa to koniec Wysp Kanaryjskich

Hiszpański rząd zgodził się na wydobycie ropy naftowej z dna morskiego u wybrzeży Wysp Kanaryjskich. Pozwolenie na wiercenie otrzymał koncern Repsol. Ekolodzy są oburzeni.

Publikacja: 14.08.2014 19:22

Ekolodzy protestują: ropa to koniec Wysp Kanaryjskich

Foto: Bloomberg

Lokalni politycy i kilka grup ekologów zamierzają przed sądem walczyć o zakaz wiercenia u wybrzeży hiszpańskich wysp wakacyjnych.

Pod wyspami Lanzarote i Fuerteventura znajdują się pokaźne złoża ropy - twierdzą eksperci hiszpańskiego koncernu Repsol. Przez 30 lat dzienne wydobycie z tych złóż może sięgnąć nawet 100 - 150 tys. baryłek, to 10 procent całego zużycia ropy w Hiszpanii i dokładnie tyle ile ten kraj obecnie importuje.

Według ekspertów odwierty będą miały głębokość od 3,5 tysiąca do 6,8 tys. - niebezpiecznie blisko turystycznych plaż i ośrodków na obu wyspach - 9 km od plaż Fuerteventury i 18 km od wybrzeży Lanzarote.

Ekolodzy i przedstawiciele przemysłu turystycznego oraz lokalni mieszkańcy obawiają się wypadków, np. wycieku ropy, zanieczyszczenia środowiska oraz wody pitnej, a przez to zniszczenie lokalnego przemysłu turystycznego. Obie wyspy zostały wpisane na listę Unesco jako rezerwaty biosfery i zdaniem obrońców są pod szczególna ochroną.

Repsol zapewnia, że nie dopuści do żadnej katastrofy ekologicznej i obiecuje, że zainwestuje w regionie ponad 9 mld euro. A zwolennicy wydobycia podkreślają, że dla dotkniętej kryzysem hiszpańskiej gospodarki to może być życiodajny "zastrzyk" pieniędzy. Prace wydobywcze dadzą od 3 do 5 tys. nowych miejsc pracy. To niebagatelny argument za rozpoczęciem prac, tym bardziej, że na wyspach bezrobocie sięga 35 proc. Zwolennikiem wydobycia jest, m.in. hiszpański minister gospodarki Jose Manuel Soria, który pochodzi z Gran Canaria i podkreśla, iż projekt Repsola pobudzi aktywność gospodarczą w regionie.

W projekt zaangażowane są też dwie zagraniczne firmy: australijska Woodside Energy oraz niemiecki koncern energetyczny RWE.

rząd w Madrycie postawił inwestorom szereg warunków. W razie trzęsienia o mocy ci najmniej 4,5 w skali Richtera i ziemi w promieniu 75 km prace wydobywcze muszą zostać wstrzymane natychmiast. Repsol musi się zobowiązać do pokrycia kosztów i naprawy wszystkich ewentualnych szkód w środowisku naturalnym, jakie mogą nastąpić w wyniku wierceń. Koncern musi mieć zabezpieczone 60 mln euro na poczet ewentualnych szkód. Jeżeli w trakcie próbnych odwiertów faktycznie stwierdzone zostaną pokaźne zasoby gazu i ropy to Repsol będzie musiał strać się oddzielnie na każde nowe wiercenie.

Prezes Repsol, Antonio Brufau zapowiedział, że próbne odwierty rozpoczną się jeszcze w tym roku.

Lokalni politycy i kilka grup ekologów zamierzają przed sądem walczyć o zakaz wiercenia u wybrzeży hiszpańskich wysp wakacyjnych.

Pod wyspami Lanzarote i Fuerteventura znajdują się pokaźne złoża ropy - twierdzą eksperci hiszpańskiego koncernu Repsol. Przez 30 lat dzienne wydobycie z tych złóż może sięgnąć nawet 100 - 150 tys. baryłek, to 10 procent całego zużycia ropy w Hiszpanii i dokładnie tyle ile ten kraj obecnie importuje.

Pozostało 80% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie