Takie plany zdradził właśnie Władimir Ciżow, przedstawiciel Rosji przy europejskich strukturach.
Według niego kwestie energetyczne będą jednym z głównych tematów najbliższego spotkania Rosja - Unia Europejska, jakie ma się odbyć w przyszłym tygodniu w Brukseli.
- Przed tygodniem, podczas międzynarodowej konferencji poświęconej 10-leciu dialogu energetycznego między Rosją a Wspólnotą Europejską, Günter Ettinger, komisarz UE ds. energii, odpowiadając na pytanie o South Stream powiedział wprost, że pozytywnie ocenia budowę wszystkich gazociągów, dzięki którym gaz płynie do Europy - stwierdził cytowany przez agencję TASS Ciżkow.
- Jednak liczymy na coś więcej, niż tylko słowne deklaracje, na przykład przyznanie South Stream takiego statusu, jaki mają już Nabucco i Nord Stream - dodał rosyjski przedstawiciel w Brukseli.
Według jego słów kilka lat temu powszechne było mniemanie, że energetyka gazowa odchodzi do historii. - Teraz jednak takich głosów już nie ma. Nikt nie ma wątpliwości, że w dającej się przewidzieć przyszłości zapotrzebowanie Europy na gaz będzie rosło - stwierdził Ciżkow.
South Stream to gazociąg, który ma służyć do transportu rosyjskiego gazu ziemnego poprzez Morze Czarne do Bułgarii i dalej dwoma nitkami: przez Grecję i Morze Jońskie na południe Włoch oraz przez Serbię, Węgry i Słowenię do Austrii.
Planowane przepustowość tego gazociągu to 63 mld m[sup]3[/sup]. Projekt jest realizowany przez konsorcjum, w skład którego wchodzą rosyjski koncern Gazprom oraz włoski Eni, a także francuski EdF (Francja też miałaby odbierać gaz z South Stream).
Uruchomienie gazociągu planowane jest na rok 2014 lub 2015.