- Proszą o więcej gazu, niż jesteśmy zobowiązani dostarczać. Jest różnica między zachciankami, a uzgodnionymi w kontrakcie ilościami - cytuje Siergieja Komlewa z Gazprom Export agencja Interfaks.
Urzędnik podkreślił, że Gazprom robi oczywiście wszystko, by sprostać zamówieniom. Rano Rosjanie oskarżyli Ukraińców, że zabierają gaz z magistrali tranzytowych. Kraj ten w ciągu trzech dni zużył 1 mld m
3
paliwa, podczas gdy roczny kontrakt opiewa na dostawę 52 mld m
3
. Ukraińcy te oskarżenia odrzucają, dowodząc, że to Gazprom przysyła do ich systemu mniej gazu.
Tymczasem Ismo Koskinen, radca ds. energetyki przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Rosji, podał, że pięć krajów powiadomiło Komisję o niższych dostawach rosyjskiego gazu. Według Marlene Holzner z Komisji, mniej gazu dostają: Polska, Austria, Węgry, Bułgaria, Rumunia, Grecja, Włochy i Słowacja. Najgorzej ma być w Austrii, gdzie dociera o 30 proc. mniej gazu rosyjskiego. W Wypadku wloch jest to ponad 20 proc. a Polski - 8 proc.
Tymczasem PGNiG oraz Gaz System podają, że dostawy z importu są zgodne z zamówieniami.
"Obecnie dobowe zapotrzebowanie na gaz ziemny wysokometanowy dla klientów PGNiG kształtuje się na poziomie około 70 mln m
3
na dobę i jest pokrywane w następujący sposób: dostawy gazu ze źródeł krajowych wynoszą ok. 7,2 mln m
3
na dobę, dostawy z importu ok. 43 mln m
3
na dobę, pozostałe ilości pochodzą z podziemnych magazynów gazu" - czytamy w komunikacie.
Ale, jak ostrzega firma, "ze względu na panujące w całej Europie niskie temperatury powietrza, PGNiG szacuje, iż w najbliższych dniach niewykluczone są nieregularności w dostawach gazu z kierunku wschodniego o niewielkiej skali".
Firma jest gotowa, by te braki pokryć z zapasów gazu zgromadzonych w magazynach podziemnych w Mogilnie.