Właściciel Fukushimy prosi o pomoc

Właściciel elektrowni Fukushima poprosił japoński rząd o dotację wysokości 12 mld dol. Będzie to najwyższy w Japonii bailout nie związany z sektorem bankowym

Publikacja: 29.03.2012 17:56

Właściciel Fukushimy prosi o pomoc

Foto: Bloomberg

Tepco, największa azjatycka firma zajmująca się produkcją, przesyłaniem i dystrybucją energii elektrycznej, zwróciło się do japońskiego rządu o 12 mld dol. (1 bln jenów) wsparcia. Zmagające się ze skutkami zeszłorocznego trzęsienia ziemi przedsiębiorstwo zamierza przeznaczyć pieniądze na usuwanie skutków awarii w Fukushimie, m.in. na rekompensaty dla poszkodowanych.

Bez rządowej pomocy, która musi jeszcze zostać zatwierdzona przez ministra gospodarki i handlu Yukio Edano, Tepco może grozić niewypłacalność. Oznaczałoby to ogromne straty dla wierzycieli przedsiębiorstwa dostarczającego energię elektryczną do 45 mln ludzi wokół Tokio.

Toshio Nishizawa, prezes Tepco, powiedział, że kapitał firmy zmalał z około 2 bln jenów przed zeszłorocznymi trzęsieniem i tsunami do obecnych 620 mld jenów. Podkreślił w ten sposób konieczność szybkiego zastrzyku gotówki do zarządzanego przez siebie przedsiębiorstwa. – Jeśli nic się nie zmieni, istnieje realna szansa, że staniemy się niewypłacalni. Jestem świadomy, że nasza sytuacja finansowa jest ekstremalnie zła – powiedział prezes Nishizawa.

W marcu 2011 r. silne trzęsienie ziemi w Japonii wywołało tsunami, które doprowadziło do awarii reaktora w Fukushimie, co spowodowało podwyższone promieniowanie i skażenie radioaktywne, a promieniu 20 km ewakuowano 10 tys. mieszkańców. Tepco musi teraz zmagać się z ogromnymi kosztami sprzątania i rekompensat. Dodatkowym ciężarem dla przedsiębiorstwa jest konieczność wycofania z eksploatacji zniszczonych reaktorów, co może trwać latami.

Bailout otwiera drogę dla Tepco i rządu do sfinalizowania planu reform. Energetyczny gigant zamierzał wprowadzić go w życie z końcem marca, jednak nie zdołał tego zrobić z powodu problemów ze znalezieniem nowego prezesa. W ramach programu pomocy rząd oczekuje przejęcia większości akcji Tepco z opcją zwiększenia udziałów do 66 proc. w sytuacji, gdyby firma zwlekała z przeprowadzeniem wewnętrznych reform. Nowy prezes Tepco stanie przed wielkim wyzwaniem przywrócenia firmie wiarygodności i zysków, szczególnie w czasie, kiedy przyszłość energetyki jądrowej w Japonii stoi pod dużym znakiem zapytania.

Obecnie funkcjonuje tylko jeden z 54 japońskich reaktorów jądrowych. Biorąc pod uwagę obawy społeczeństwa o bezpieczeństwo, nie wiadomo czy i kiedy wznowiona zostanie praca reszty reaktorów. Eksperci spodziewają się jednak, że Tepco przedstawi w swoich planach biznesowych zamiar uruchomienia siłowni jądrowych w Kashiwazaki Kariwa nie później niż w marcu 2014 r. Lokalne rządy zgłaszają zastrzeżenia dotyczące bezpieczeństwa, ale presja wznowienie działania reaktorów pochodzi ze strony przemysłu, który domaga się obniżenia wysokich cen energii elektrycznej.

Tepco, największa azjatycka firma zajmująca się produkcją, przesyłaniem i dystrybucją energii elektrycznej, zwróciło się do japońskiego rządu o 12 mld dol. (1 bln jenów) wsparcia. Zmagające się ze skutkami zeszłorocznego trzęsienia ziemi przedsiębiorstwo zamierza przeznaczyć pieniądze na usuwanie skutków awarii w Fukushimie, m.in. na rekompensaty dla poszkodowanych.

Bez rządowej pomocy, która musi jeszcze zostać zatwierdzona przez ministra gospodarki i handlu Yukio Edano, Tepco może grozić niewypłacalność. Oznaczałoby to ogromne straty dla wierzycieli przedsiębiorstwa dostarczającego energię elektryczną do 45 mln ludzi wokół Tokio.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie