Co dalej z systemem handlu emisjami CO2?

Walczymy o dodatkowe uprawnienia do emisji C02, a nie wykorzystujemy nawet tych, które mamy

Publikacja: 02.05.2012 01:10

Co dalej z systemem handlu emisjami CO2?

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

Bruksela rozważa weryfikację dyrektywy o wspólnotowym systemie handlu emisjami gazów cieplarnianych (tzw. ETS), bo dotychczasowe rozwiązania nie spełniły swojej roli. System miał stymulować inwestycje w nowe technologie o zerowej emisji. Pomysł był prosty – część uprawnień dostajemy za darmo (ilość zależy od branży), jeśli ktoś chce ich więcej, musi je dokupić. A najlepiej – zainwestować w technologie niskoemisyjne. Okazało się jednak, że Unia nie wykorzystuje przyznanych limitów, a cena uprawnień na rynku jest bardzo niska. Pytanie więc, jak może wyglądać ETS w kolejnym okresie, czyli w latach 2013 – 2020.

– Jedną opcją jest zamrożenie lub wycofanie pewnej puli uprawnień. Inne rozwiązanie to zwiększenie celu redukcji CO2 w perspektywie 2020 roku o dodatkowe 5 proc. (z 20 na 25 proc.). Jeszcze inne mogłoby ograniczyć możliwość przenoszenia uprawnień z tego okresu na przyszły – wylicza Juliusz Preś, członek zarządu DM Consus specjalizującego się w tym rynku. – Bez jakiejkolwiek interwencji ceny uprawnień nie wzrosną, a UE w walce o ochronę klimatu i uniezależnienie się Europy od paliw kopalnych poniesie spektakularną klęskę.

Swoich uprawnień nie wykorzystuje nawet Polska. Choć wygraliśmy sprawę z KE w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości dotyczącą przydziału darmowych uprawnień na lata 2008 – 2012 (Trybunał uznał, że dostaliśmy za mało), to jak wynika z informacji „Rz" w tym okresie i tak nie wykorzystamy wszystkich.

– Czas boleśnie zweryfikował założenia ETS. Pierwszy okres rozliczeniowy, czyli lata 2005 –2007, był czasem testów. Te zakończyły się złym wynikiem – nadpodażą uprawnień na rynku, w sumie na ok. 106 mln ton w skali UE – mówi Juliusz Preś. Bruksela zredukowała więc pulę uprawnień przeznaczonych na lata 2008 – 2012 o ok. 30 proc., co wywołało liczne protesty, m.in. ze strony Polski. Jednak i w tym przypadku przydział po korekcie okazał się zbyt duży i gdyby nie możliwość przenoszenia uprawnień na kolejny okres, ceny w 2012 r. ponownie znalazłyby się na poziomie kilku eurocentów. – Ale i tak w Polsce nadwyżka wyniesie najprawdopodobniej ok. 6 mln ton bez uwzględnienia krajowej rezerwy, a w całej UE sięgnie ok. 60 mln ton – szacuje Preś.

W pierwszym okresie, gdy Polska miała ponad 90 mln ton nadwyżki, ta przepadła. Obecną będzie można co prawda przenieść na kolejny okres rozliczeniowy rozpoczynający się w 2013 r., ale nie wiadomo, czy w całości czy np. częściowo. Bruksela bowiem bardzo się stara, by obecna cena praw do emisji CO2, których z czasem trzeba będzie kupować więcej, wzrosła z obecnych kilku euro. Granicznym poziomem jest 15 euro za tonę – wtedy zaczynają się opłacać inwestycje w czystą energię zamiast opłat za CO2.

Sprawa nabrała tempa za prezydencji Danii w UE. W czerwcu na posiedzeniu rady ministrów ds. energii wróci temat wzrostu celów redukcji emisji CO2, który polscy ministrowie środowiska zawetowali już dwa razy.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki k.baca@rp.pl

Bruksela rozważa weryfikację dyrektywy o wspólnotowym systemie handlu emisjami gazów cieplarnianych (tzw. ETS), bo dotychczasowe rozwiązania nie spełniły swojej roli. System miał stymulować inwestycje w nowe technologie o zerowej emisji. Pomysł był prosty – część uprawnień dostajemy za darmo (ilość zależy od branży), jeśli ktoś chce ich więcej, musi je dokupić. A najlepiej – zainwestować w technologie niskoemisyjne. Okazało się jednak, że Unia nie wykorzystuje przyznanych limitów, a cena uprawnień na rynku jest bardzo niska. Pytanie więc, jak może wyglądać ETS w kolejnym okresie, czyli w latach 2013 – 2020.

Pozostało 80% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie