Kiedy unijne prawo o łupkach

Bruksela szykuje inicjatywę w sprawie gazu łupkowego. Ale szanse na nowe prawo w krótkim terminie są małe.

Aktualizacja: 28.05.2013 06:24 Publikacja: 28.05.2013 00:10

Polsce zależy na jak najszybszym starcie wydobycia gazu łupkowego na skalę przemysłową

Polsce zależy na jak najszybszym starcie wydobycia gazu łupkowego na skalę przemysłową

Foto: Dziennik Wschodni, Jacek Świerczyński Jacek Świerczyński

Polityczna atmosfera wokół gazu łupkowego w Brukseli ostatnio jest pozytywna. Na szczycie Unii Europejskiej 22 maja gaz łupkowy stał się częścią dokumentu końcowego i został wymieniony w kontekście szans.

„Nadal podstawowe znaczenie ma dalsze intensyfikowanie dywersyfikacji dostaw energii dla Europy oraz rozwijanie lokalnych źródeł energii, tak aby zapewnić bezpieczeństwo dostaw, zmniejszyć zewnętrzną zależność energetyczną UE oraz stymulować wzrost gospodarczy. (...) Komisja zamierza sprawdzić możliwość bardziej systematycznego korzystania z lokalnych źródeł energii, z myślą o ich bezpiecznej, zrównoważonej i ekonomicznie opłacalnej eksploatacji, z poszanowaniem decyzji państw członkowskich dotyczących koszyka energetycznego" – brzmi fragment wniosków ze szczytu.

Polska zaakceptowała ten zapis, premier Donald Tusk pozytywnie komentował dwa jego elementy.

Ewentualne regulacje na poziomie unijnym miałyby dotyczyć tego, by eksploatacja łupków była bezpieczna dla środowiska, neutralna lub pozytywna z punktu widzenia emisji CO2, ale także opłacalna biznesowo

Po pierwsze, że gaz łupkowy jest uważany za szansę. Po drugie, że szanuje się suwerenność państw członkowskich w kwestii doboru źródeł zaopatrzenia w energię, co jest zresztą wprost zapisane w traktacie lizbońskim.

Polski interes

Z punktu widzenia Polski kluczowa jest teraz interpretacja sformułowania „bezpieczna, zrównoważona i ekonomicznie opłacalna". Bo, że UE nie może wprowadzić europejskiego moratorium na wydobycie gazu z łupków, jest jasne. Może natomiast skonstruować takie przepisy, które zmniejszą opłacalność nowego biznesu.

Komisja Europejska pracuje właśnie nad inicjatywą, która ma zapewnić bezpieczną eksploatacją gazu łupkowego. Odpowiedzialny za to jest Janesz Potocznik, komisarz ds. środowiska, ale projekt powstaje w ścisłej współpracy z komisarzami ds. zmiany klimatycznej oraz energii.

Chodzi bowiem o to, żeby eksploatacja była bezpieczna dla środowiska, neutralna lub pozytywna z punktu widzenia emisji CO2, ale także opłacalna biznesowo.

Jak poinformowano nas w biurze prasowym komisarza Potocznika, trwają konsultacje oraz tzw. ocena wpływu. Musi ona towarzyszyć każdej nowej inicjatywie prawnej Brukseli – pokazuje jej skutki ekonomiczne.

Cztery opcje

Jak te wszystkie cele da się pogodzić, okaże się do końca roku, bo wtedy Komisja Europejska planuje zakończenie prac. Na razie nie wiadomo, w jakim kierunku one pójdą, choć wydaje się, że Potocznik nieco złagodniał.

Jeszcze kilka miesięcy temu jego rzecznik mówił nam, że na pewno na jesieni pojawią się propozycje legislacyjne. Miała to być albo modyfikacja istniejącego prawa, albo nowa zbiorcza dyrektywa dla gazu łupkowego.

Przesłana nam wczoraj przez biuro prasowe komisarza odpowiedź nie jest już tak zdecydowana i wymienia cztery wyjścia.

– Możliwe opcje obejmują: brak unijnych działań w tej sprawie, tzw. miękkie środki, czyli wytyczne dla wyjaśnienia istniejącej legislacji, poprawki istniejącego prawa lub osobne prawo, jak dyrektywa – twierdzi rzecznik komisarza Potocznika.

A więc wracamy do punktu wyjścia, gdy Komisja Europejska dopiero się zastanawiała, czy w ogóle nowe przepisy są potrzebne. Bo być może wystarczą liczne już istniejące, które regulują konwencjonalne wydobycie.

Zwolennikiem pozostawienia wszystkich opcji otwartych był od początku Gunther Oettinger, komisarz ds. energii, bardziej przychylny biznesowi łupkowemu niż jego kolega zajmujący się środowiskiem. Dla Connie Hedegaard, komisarz odpowiedzialnej za politykę klimatyczną, gaz łupkowy nie powinien być kontrowersyjny, ponieważ jego eksploatacja będzie neutralna dla klimatu i nie spowoduje dodatkowej emisji CO2.

Każdy z trójki komisarzy zamówił raport zewnętrzny skupiający się na interesujących z jego punktu widzenia aspektach wydobycia.

Oettinger był najbardziej zainteresowany rynkiem energii, Hedegaard – wpływem na emisję CO2, a Potocznik – środowiskiem. Dwa pierwsze raporty okazały się pozytywne lub neutralne. Nie wskazywały na potrzebę tworzenia nowego prawa.

Jednak trzeci dokument, sporządzony przez brytyjską firmę AEA Technology, wskazał na luki w istniejącym prawie i konieczność stworzenia nowych przepisów. Polska krytykowała ten raport, wskazując na błędy merytoryczne. Sama Komisja nigdy jednak nie podważyła ustaleń zawartych w dokumencie.

W ostatnich miesiącach przeprowadziła też konsultacje publiczne, w których każdy mógł wypełnić kwestionariusz z pytaniami dotyczącymi różnych aspektów gazu łupkowego. Najwięcej odpowiedzi przyszło z Polski.

Korzystny kalendarz

Pozytywną informacją z punktu widzenia zwolenników gazu łupkowego jest także terminarz.

Wcześniej mówiono o jesieni, teraz pojawia się sformułowanie „do końca roku". To oznacza duże prawdopodobieństwo, że żadnej konkretnej propozycji nie będzie.

Bo kilka miesięcy przed końcem kadencji Komisja Europejska z reguły nie wychodzi z dużymi inicjatywami legislacyjnymi, a tym byłaby propozycja nowej dyrektywy. Nie ma wtedy bowiem szans na sprawne zakończenie procedury w Parlamencie Europejskim. Datę wyborów do PE wyznaczono na czerwiec przyszłego roku, a po nich zostanie wybrana nowa Komisja Europejska.

Jose Barroso, szef Komisji Europejskiej, powiedział ostatnio, że potrzebne jest „zrównoważone, ogólnounijne podejście do niekonwencjonalnych węglowodorów, takich jak gaz łupkowy".

– Niektóre kraje w UE są przeciwne gazowi łupkowemu, więc nie ma szans na jedną unijną politykę. Dla Polski to lepiej, bo nie będzie się jej ograniczać tej możliwości – uważa Christian Egenhofer, ekspert Centre for European Policy Studies.

Według niego Europa nie może liczyć na łupkową rewolucję na wzór tej w USA. Bo po pierwsze, zasoby są prawdopodobnie mniejsze. Po drugie, ich wydobycie z powodów technicznych jest trudniejsze, a więc cena nie będzie tak niska jak za oceanem.

– Nikt więc nie wiąże z łupkami nadziei na znaczącą poprawę bilansu energetycznego w Europie. Skorzystać może co najwyżej Polska i to nie wcześniej niż za dziesięć lat – uważa ekspert.

Polityczna atmosfera wokół gazu łupkowego w Brukseli ostatnio jest pozytywna. Na szczycie Unii Europejskiej 22 maja gaz łupkowy stał się częścią dokumentu końcowego i został wymieniony w kontekście szans.

„Nadal podstawowe znaczenie ma dalsze intensyfikowanie dywersyfikacji dostaw energii dla Europy oraz rozwijanie lokalnych źródeł energii, tak aby zapewnić bezpieczeństwo dostaw, zmniejszyć zewnętrzną zależność energetyczną UE oraz stymulować wzrost gospodarczy. (...) Komisja zamierza sprawdzić możliwość bardziej systematycznego korzystania z lokalnych źródeł energii, z myślą o ich bezpiecznej, zrównoważonej i ekonomicznie opłacalnej eksploatacji, z poszanowaniem decyzji państw członkowskich dotyczących koszyka energetycznego" – brzmi fragment wniosków ze szczytu.

Pozostało 88% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie