Syria pompuje ceny

Syria straszy rynki. Odroczenie interwencji zatrzymało wzrost cen, ale na stacjach będzie drożej.

Publikacja: 03.09.2013 02:04

Syria pompuje ceny

Foto: Bloomberg

Syria wprawdzie nie jest krajem, który produkuje znaczące ilości ropy. Jednak przez jej terytorium przebiegają kluczowe rurociągi, zaś sytuacja w tym kraju ma ogromny wpływ na to, co dzieje się w całym regionie.

Od ostatniego piątku do poniedziałkowego południa baryłka ropy gatunku Brent staniała o kolejnego dolara, do 114,01 dol. Najdrożej było 28 sierpnia, kiedy skoczyła do 117,34 dol. Wtedy jednak wydawało się pewne, że do Amerykanów, którzy są zdeterminowani, żeby ukarać rząd Asada, przyłączą się Brytyjczycy.

Zdaniem analityków rynków energetycznych w Societe Generale, amerykańsko-brytyjski atak na Syrię wywindowałby ceny ropy do 125 dol. za baryłkę Brenta, zaś gdyby kolejna wojna na Bliskim Wschodzie rozlała się na przykład na Irak (dzienny eksport 3 mln baryłek), to notowania skoczą na krótki okres nawet do 150 dol. za baryłkę.

– Do nerwowych reakcji może dojść już w ciągu najbliższych dni – ostrzega Michael Wittner, analityk rynku ropy francuskiego banku.

Brytyjskie nie, francuskie tak

Wiadomo, że brytyjski parlament zablokował udział tego kraju w ataku na Syrię, zgodzili się natomiast Francuzi. Z kolei prezydent Barack Obama musi poczekać, aż o interwencji wypowie się Kongres, który zbierze się po wakacyjnej przerwie dopiero 9 września.

Napięcie więc chwilowo opadło, ale każda zdecydowana wypowiedź Amerykanów bądź Francuzów, zdaniem Wittnera, może oznaczać wzrost cen ropy o 2–5 dol. zależnie od rangi osoby, która się wypowiada.

Przy tym, gdyby okazało się, że pojawiły się kłopoty z transportem ropy przez Syrię, wzrośnie popyt na ropę saudyjską. Nie jest to jednak dużym problemem, bo jest to jedyny kraj, który praktycznie w ciągu kilku dni jest w stanie znacząco (nawet o 2 mln baryłek dziennie) zwiększyć wydobycie.

– Ale – ostrzega Wittner – rynek będzie reagował przede wszystkim na zmieniające się moce rezerwowe, a to oznaczać może jedynie ruchy ceny w górę. Jego zdaniem można też oczekiwać, że kilka krajów europejskich, bo to przede wszystkim naszego kontynentu dotyczy zagrożenie zmniejszeniem dostaw, zdecyduje się na uwolnienie części rezerw. Aby do tego doszło dostawy muszą drastycznie spaść, bądź jej cena mocno zdrożeć.

Ile zapłacimy na stacji

Polskie rafinerie już odczuły w cennikach wojnę nerwów, która toczy się wokół syryjskich problemów. Co zatem czeka nasz rynek?

– Niestety także nad Wisłą zobaczymy kilkugroszowe podwyżki przy dystrybutorach. Zmiany w hurtowych cenach paliw polskich operatorów były potężne, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę ich jednorazowe rozmiary. Z dnia na dzień zdarzały się podwyżki nawet o 100 zł na 1000 litrów paliwa – mówi Jakub Bogucki z e-petrolu. – Obecna średnia ogólnopolska dla benzyny bezołowiowej 95 wynosi 4519 zł/tys. litrów, ok. 100 zł więcej niż w poprzedni weekend. Jeśli zaś chodzi o olej napędowy, ta zmiana jest jeszcze większa. Dzisiaj za tysiąc litrów trzeba zapłacić 4517 zł, o prawie 155 zł od wyników z ubiegłego tygodnia – dodaje.

Jego zdaniem podwyżkowy trend wcale jeszcze nie musi się zakończyć. Bo jeśli w Syrii dojdzie do eskalacji konfliktu, z pewnością rodzime rafinerie błyskawicznie podniosą ceny.

W tej chwili notowania ropy windują dwa czynniki. Oprócz wspomnianego napięcia wokół możliwości interwencji w Syrii, także zagrożenie dla transportu ropy przez Kanał Sueski. Tą drogą codziennie jest transportowane 800 tys. baryłek ropy i 1,4 mln produktów ropopochodnych.

Według Międzynarodowej Agencji Energii (MAE) bywały dni w tym roku, kiedy wielkość transportu była znacznie większa i sięgała nawet 2,97 mln baryłek dziennie. To dlatego nieudana próba ataku na panamski tankowiec płynący kanałem tam zwiększyła nerwowość na rynkach.

Według e-petrolu przypadku cen detalicznych E95 spodziewany jest ich przedział na poziomie 5,57–5,69 zł/l. Bezołowiowa 98 dojść może w cenach średnich nawet do 5,93 zł/l.

Prognozy dla oleju napędowego wskazują na przedział 5,54–5,65 zł/l. Również w przypadku cen autogazu wysoce prawdopodobne są podwyżki stacyjnego detalu – nawet do wysokości 2,38 zł/l.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki d.walewska@rp.pl

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie