Reklama

Unijna energetyka z Gazpromem w tle

Ceny gazu z importu nie powinny być powiązane z cenami ropy. Nad postulatem w tej sprawie będzie dziś głosował Parlament Europejski.

Publikacja: 10.09.2013 08:21

Trzeba dążyć do pełnego wdrożenia trzeciego pakietu energetycznego – ocenia Jerzy Buzek, eurodeputow

Trzeba dążyć do pełnego wdrożenia trzeciego pakietu energetycznego – ocenia Jerzy Buzek, eurodeputowany PO

Foto: Fotorzepa, Łukasz Kobus Łukasz Kobus

Ceny gazu dla odbiorców przemysłowych w Europie są 3,5 razu wyższe niż w USA. Z dokonującej się na świecie rewolucji energetycznej, której efektem są niższe ceny gazu, Europa nie osiąga żadnych korzyści. Bo wiele jej państw ma pojedynczych dostawców gazu, którzy w kontraktach wiążą cenę dostarczanego surowca z ceną drogiej wciąż ropy naftowej.

O wysiłki na rzecz zniesienia tej indeksacji zaapeluje dziś Parlament Europejski w głosowaniu nad raportem polskiego eurodeputowanego Jerzego Buzka. Były przewodniczący Parlamentu Europejskiego jest autorem dokumentu o potrzebie dokończenia budowy wspólnego rynku energetycznego.

Paragraf 75 sprawozdania zawiera apel, który może pomóc Polsce w negocjacjach kolejnej umowy z Gazpromem, a może nawet zmianie obecnej.

Konieczny przegląd wszystkim umów

„Parlament Europejski wzywa Komisję i państwa członkowskie, w odniesieniu do wewnętrznego rynku gazu, do przeprowadzenia przeglądu wszystkich umów gazowych opartych na przestarzałych mechanizmach ustalania cen, w szczególności na zasadzie indeksacji cen ropy, które narzucają wysokie ceny na konsumentów, oraz wzywa Komisję, aby pomogła w zbadaniu możliwości renegocjacji tych umów, nie tylko w kontekście ich przedłużenia".

– To najważniejszy element sprawozdania – ocenia Konrad Szymański (PiS), który z ramienia grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów negocjował ostateczny kształt raportu i zabiegał o umieszczenie problemu indeksacji w poddanym dziś pod głosowanie tekście. Zdaniem Szymańskiego ten zapis nie budził kontrowersji, wspomina się o nim w raporcie w trzech różnych miejscach, co zapowiada, że w czasie głosowania nie powinien już być zmieniony.

Reklama
Reklama

Sama Komisja Europejska zresztą zdaje sobie sprawę, że indeksowanie ceny gazu do ceny ropy może mieć efekty niekorzystne dla konkurencji. W prowadzonym właśnie śledztwie przeciwko Gazpromowi jest to jeden z trzech zarzutów. Według Komisji Europejskiej stosowana formuła, choć obecna w handlu gazem od dawna, zaburza właściwe funkcjonowanie rynku w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, które skazane są na jednego dostawcę – Gazprom.

Cichy bohater

Choć rosyjski koncern nie pojawia się z nazwy w raporcie Buzka, to jest cichym bohaterem wielu jego zapisów.

– Trzeba dążyć do pełnego wdrożenia trzeciego pakietu energetycznego – mówił Buzek na spotkaniu z polskimi dziennikarzami w Brukseli.

W swoim raporcie zawarł apel do Komisji Europejskiej o skrupulatne stosowanie zapisów pakietu wobec wszystkich przedsiębiorstw obecnych na unijnym rynku, nie tylko tych z siedzibą w Unii Europejskiej.

„Przepisy trzeciego pakietu energetycznego powinny być stosowane w pełnym zakresie w stosunku do przedsiębiorstw europejskich i zagranicznych. Należy ograniczyć wszelkie przyznane przez Komisję odstępstwa od tych przepisów w zakresie i czasie ich stosowania. Powinny one podlegać przeglądowi Parlamentu i Rady" – zaapelują dziś eurodeputowani.

Gazprom stara się o wywalczenie dla siebie wyjątku od zapisów pakietu, który zabrania łączenia w jednym przedsiębiorstwie produkcji energii z jej przesyłem lub dystrybucją. Firmy muszą albo dokonać podziału własnościowego, albo funkcjonalnego – w zależności od modelu przyjętego przez dane państwo członkowskie. Sprawozdanie zaapeluje o ścisłe przestrzeganie tych zasad. Wezwie też Komisję Europejską do wzmacniania wspólnej polityki energetycznej tak, aby Bruksela mogła negocjować zakupy w imieniu większej liczby państw.

Reklama
Reklama

Problematyczny gaz łupkowy

Tam, gdzie mowa o solidarności energetycznej, w PE panuje zgoda. Podziały polityczne są jednak wyraźne, gdy pojawia się problem gazu łupkowego. W tekście nie ma słowa o tym, jaką szansę stwarza on dla zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego Europy.

Jedynie w opisie sytuacji na świecie pojawiło się zdanie o tym, że rewolucja łupkowa w Stanach Zjednoczonych doprowadziła do zmniejszenia emisji dwutlenku węgla.

– Na więcej nie było szans. Nie chciała tego lewica i liberałowie – wyjaśniał Buzek. Jak trudno mówić o łupkach, potwierdza Szymański. – To śmieszne, że nie można nawet wspomnieć tego słowa – uważa eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości. Na poświęconym polityce energetycznej szczycie Unii Europejskiej w maju również słowo na „ł" się nie pojawiło. Zaakceptowane przez przywódców 27 państw wnioski końcowe mówiły o konieczności rozwoju „lokalnych" źródeł energii.

Raport Buzka nie ma charakteru legislacyjnego, ale jest stanowiskiem Parlamentu Energetycznego w debacie o polityce energetycznej. Komisja Europejska powinna go brać pod uwagę, przygotowując projekty nowego prawa w dziedzinie energii.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.slojewska@rp.pl

Energetyka
Projekt elektrowni jądrowej w gminie Choczewo wchodzi w decydującą fazę przygotowań
Energetyka
Zaskakująca sytuacja na rynku fotowoltaiki. „Szok dla sektora"
Energetyka
Rok 2026 będzie kluczowy dla branży energetycznej. Jak to wpłynie na ceny prądu?
Energetyka
Nadchodzi przełomowy rok dla JSW? Ekspert o trudnej sytuacji spółki
Energetyka
Tak zmienia się polski miks energetyczny. Podsumowanie kluczowych zmian w 2025 roku
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama