Nasze wakacje będą droższe

Konflikt w Iraku powoduje, że możemy zapomnieć o benzynie po 5 złotych za litr. Zdaniem ekspertów już w najbliższym czasie paliwa na polskich stacjach mogą zdrożeć nawet o 30 groszy.

Aktualizacja: 16.06.2014 16:31 Publikacja: 16.06.2014 13:30

Nasze wakacje będą droższe

Foto: Bloomberg

Jeszcze w miniony weekend, zwłaszcza na północy i na wschodzie Polski, można było zatankować olej napędowy nawet za 5,12 zł, a benzynę E95 o 5 groszy drożej. Ale to może być już koniec taniej jazdy. Cena benzyny i oleju napędowego może wzrosnąć nawet o 30 groszy na litrze.

Skok cen

W ubiegłym tygodniu ceny ropy wystrzeliły w górę o   prawie 5 proc.,  do ponad 113 dol. za baryłkę. Jeśli dojdzie do eskalacji irackiego konfliktu, to zdaniem analityków, czeka nas w najbliższych dniach podwyżka ropy nawet  do 125 dol. za baryłkę.  Ale już ceny w pobliżu 115 dol. spowodują serię zwyżek cen w rafineriach i w hurcie, a te szybko się przełożą na rosnące  rachunki przy dystrybutorach.

– Jeśli konflikt przerodzi się w regularną wojnę domową, a ceny baryłki ropy konsekwentnie przez okres dłuższy niż 1, 2 dni utrzymywałyby się w rejonie 125 dol., z pewnością na naszych stacjach zmiana wzrostowa o jakieś 25–30 groszy w przypadku Pb95 i ON byłaby faktem – ocenia Jakub Bogucki, analityk portalu energetycznego e-petrol.

Przypomina, że jeszcze niedawno Irak ogłaszał plany powrotu do wydobycia ze złoża West Qurna-2 do 4 mln baryłek dziennie, co mogłoby bardzo wysoko pozycjonować  ten kraj na liście światowych eksporterów. – Obecne problemy, jeśli będą długotrwałe, polski rynek może odczuć bardzo wyraźnie. Ceny mogą skoczyć jak w okresie konfliktu libijskiego i tzw. arabskiej wiosny – dodaje.

Irak, upadła gwiazda?

Międzynarodowa Agencja Energii stara się uspokajać nastroje. – Jeśli konflikt w Iraku, który odpowiada za produkcję 4 proc. sprzedawanej na świecie ropy, szybko się zakończy, to ceny spadną tak samo szybko, jak wzrosły. Jeśli jednak konflikt okaże się długotrwały, eksport ropy z Iraku może ucierpieć – czytamy w oświadczeniu MAE.

Irak do niedawna był prawdziwą gwiazdą w OPEC. W marcu został w kartelu eksporterem, który najszybciej zwiększa sprzedaż. Do rozpoczęcia wydobycia na wielką skalę z szybów położonych na południu kraju szykowały się BP i Exxon.W końcu lutego ten kraj eksportował 2,8 mln, na początku czerwca było to już 3,3 mln, jeszcze zaś tego lata miało to być 4,5 mln baryłek, a kraj liczył na przychody z tego tytułu wielkości 100 mld dol.

W ostatni czwartek, na posiedzeniu kartelu eksporterów OPEC, kraje członkowskie uznały, że nie ma powodu do zmiany limitów wydobycia, które pozwalają pompować nawet 30,7 mln baryłek dziennie. Było to możliwe dzięki elastyczności Arabii Saudyjskiej, która jest w stanie szybko zwiększyć wydobycie o ok. 2 mln baryłek dziennie. OPEC nie ucierpiał więc z powodu spadku eksportu w Libii, gdzie od dłuższego czasu przeciwnicy władz blokują terminale naftowe. Ale pompowanie znacznie powyżej obecnych 10,5 mln baryłek dziennie może się okazać  trudne.

Zdaniem MAE nie jest jednak niemożliwe. Bo samemu OPEC także zależy na utrzymaniu cen ropy w przedziale 100–110 dol. za baryłkę Brenta.

Drożej w Polsce

Tanie paliwa  odgrywały podstawową rolę w obniżeniu  majowych cen towarów i usług w Polsce.W tym miesiącu ceny transportu, właśnie z powodu niskich notowań paliw, spadły o 0,4 proc. i obniżyły wskaźnik inflacji do 0,2 proc. Jednocześnie zaczął się umacniać dolar wobec euro oraz do złotego. Średni kurs tej waluty wobec euro w maju wyniósł 1,38, od początku czerwca jest to 1,35 dol. za  euro. To znaczy, że ropa drożejąca w dolarach, w złotych drożeje jeszcze bardziej.

W związku z droższymi paliwami, trzeba więc się liczyć nie tylko ze wzrostem cen np. żywności, ale i biletów lotniczych, bo linie błyskawicznie reagują na  wzrost cen paliw (o wiele szybciej niż na obniżki). Teraz średnio za przelot nad Atlantykiem bądź do Azji, u większości przewoźników dopłacamy za paliwo ok. 200 dol. do biletu. Jeśli ropa podrożeje do 125 dol. za baryłkę, ta dopłata może wzrosnąć w przypadku lotów z Polski o 100 złotych, a nawet więcej.

Nie tylko energia

Narastający konflikt w Iraku to doskonała wiadomość dla światowego przemysłu zbrojeniowego. Zdaniem analityków akcje spółek zbrojeniowych, obok koncernów energetycznych, będą kupowane w tym tygodniu najchętniej. Niezależnie od tego, czy USA zaangażują się w obronę rządu w Bagdadzie, popyt na uzbrojenie wzrośnie. Akcje spółek zbrojeniowych podrożały od 2011 r. na nowojorskiej giełdzie o 93 proc. i szły w górę zawsze, kiedy pojawiały się wiadomości o walkach w jakimkolwiek regionie świata. Teraz mamy dwa konflikty – na Ukrainie i w Iraku, obydwa mają wpływ na ceny energii i broni. Jednak mało jest na świecie firm, które zajmowałyby się jedynie produkcją samego uzbrojenia. Najlepiej widać to po portfelu Boeinga i Grupy Airbusa. Obydwa koncerny mają potężną część zbrojeniową, ale równie ważna jest część cywilna, która w ostatnich latach była znaczącym źródłem przychodów.

Jeszcze w miniony weekend, zwłaszcza na północy i na wschodzie Polski, można było zatankować olej napędowy nawet za 5,12 zł, a benzynę E95 o 5 groszy drożej. Ale to może być już koniec taniej jazdy. Cena benzyny i oleju napędowego może wzrosnąć nawet o 30 groszy na litrze.

Skok cen

Pozostało 94% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie