Niemieccy liderzy ekologicznych źródeł energii

Nasi zachodni sąsiedzi jako pierwsi przekroczyli 20-proc. próg udziału w całkowitym zużyciu megawatogodzin wytworzonych w zielonych siłowniach.

Publikacja: 22.12.2014 06:08

Pod koniec ubiegłego roku ponad 23 proc. energii w całkowitym zużyciu Niemiec pochodziło z instalacj

Pod koniec ubiegłego roku ponad 23 proc. energii w całkowitym zużyciu Niemiec pochodziło z instalacji wykorzystujących odnawialne źródła energii (OZE).

Foto: Bloomberg

Pod koniec ubiegłego roku ponad 23 proc. energii w całkowitym zużyciu Niemiec pochodziło z instalacji wykorzystujących odnawialne źródła energii (OZE),  a po I kwartale tego roku – już 27 proc. I choć ustanowiony na 2050 r. cel 80 proc. produkcji z OZE wydaje się ambitny, to Niemcy nie będą mieli problemów z jego osiągnięciem. Już dziś bywają takie rekordowe dni jak ten 10 maja br., kiedy połączone moce OZE pozwoliły zaspokoić 74 proc. potrzeb kraju.

Rewolucja energetyczna nad Renem (tzw. Energiewende) nie byłaby możliwa, gdyby nie instrumenty wspierające jej wdrażanie. Chodzi o przyjętą w 2000 r., a potem nowelizowaną w 2004 r. i 2008 r. ustawę o energiach odnawialnych. Dziś Niemcy są światowym liderem energetyki słonecznej z udziałem 32 proc. (32 GW) i zajmują trzecią pozycję (za Chinami i USA) pod względem mocy wiatrowych z udziałem 12 proc.  (33,7 GW).

Zapisy ustawy dają bowiem pierwszeństwo w dostępie do sieci energii wytworzonej w OZE, a producenci sprzedają ją za cenę gwarantowaną (tzw. feed-in-tarrif), wyższą niż rynkowa.

Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej, uważa, że analogiczny mechanizm wsparcia, który dziś stosuje 66 państw, przyczyniłby się do rozwoju rynku najmniejszych instalacji także w naszym kraju.

– Na bazie rozwoju małych instalacji w systemie taryf gwarantowanych można byłoby z czasem przechodzić na autokonsumpcję energii z OZE, a potem tworzyć spółdzielnie – wskazuje Wiśniewski.

Jego zdaniem należałoby też przenieść na nasz grunt m.in. instrumenty wspierania nowych technologii, politykę informacyjną rządu, który w Niemczech daje zwykłym obywatelom pełny obraz dotyczący efektywności instrumentów wsparcia i kosztów inwestycyjnych, a także pokazuje skutki rozwoju OZE dla gospodarki.

Jak wynika z danych niemieckiego Ministerstwa Środowiska i Federalnego Ministerstwa Gospodarki i Technologii, energetyka odnawialna tworzy dziś więcej miejsc pracy niż konwencjonalna. Przełom miał miejsce około 2007 r. Pięć lat później w niemieckim sektorze OZE pracowało blisko 380 tys. osób, a rynek pracy w energetyce konwencjonalnej skurczył się z ok. 564 tys. zatrudnionych w 1991 r. do ok. 228 tys. w 2011 r.

Wśród niemieckich błędów, których nie należy powielać, Wiśniewski wylicza z kolei zbyt wolne dostosowanie poziomu taryf gwarantowanych do spadających kosztów produkcji energii (zmieniła to dopiero tegoroczna nowelizacja ustawy, która weszła w życie w sierpniu), zbyt późne wejście w morską energetykę wiatrową i zbyt wolne rozbudowywanie sieci przesyłowych dla powstających źródeł OZE.

Gwałtowne przestawianie się na ekologiczne siłownie niesie konsekwencje dla tych uczestników systemu, którzy opierali się na źródłach konwencjonalnych. Takie koncerny jak E.ON już zmieniają diametralnie swoje strategie, nastawiając się głównie na OZE.

Bo oprócz zmniejszania udziału węgla w miksie Niemcy chcą też wyeliminować energetykę jądrową. Do 2022 r. tylko w tej technologii zniknie 20,9 GW (ok. 9 GW już zamknięto w 2011 r.). Ale jak wynika z szacunków tamtejszego Instytutu Ekologii Stosowanej, Niemcy z nawiązką 3,8 GW zastąpią moc reaktorów nowymi instalacjami OZE, siłowniami gazowymi, a także instrumentami pozwalającymi na zarządzanie popytem.

Filip Thon, prezes RWE Polska, przytacza szacunki niemieckich ekspertów. Wynika z nich, że koszt transformacji, początkowo prognozowany na 600–800 mln euro rocznie, faktycznie jest wielokrotnie wyższy.

– Z jednej strony subsydia pozwalają danej technologii zaistnieć na rynku. Ale za duże i zbyt długie wsparcie negatywnie wpływa na inne – tłumaczy Thon. Zauważa też pozytywny aspekt, bo ceny ogniw spadły siedmiokrotnie.

Pod koniec ubiegłego roku ponad 23 proc. energii w całkowitym zużyciu Niemiec pochodziło z instalacji wykorzystujących odnawialne źródła energii (OZE),  a po I kwartale tego roku – już 27 proc. I choć ustanowiony na 2050 r. cel 80 proc. produkcji z OZE wydaje się ambitny, to Niemcy nie będą mieli problemów z jego osiągnięciem. Już dziś bywają takie rekordowe dni jak ten 10 maja br., kiedy połączone moce OZE pozwoliły zaspokoić 74 proc. potrzeb kraju.

Pozostało 86% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Energetyka
Rosyjski szantaż w Famurze. Chcą odkupić udziały warte 70 mln zł za 1 tys. euro