Czarnobyl – 100 lat później

Po 35 latach od największej w historii ludzkości katastrofy nuklearnej sytuacja wydaje się opanowana. Od czterech lat radioaktywną bombę w postaci starego sarkofagu skrywającego rozerwany reaktor przykrywa Arka – najbardziej niezwykła konstrukcja, jaką wymyślił i zbudował człowiek. Ma chronić nas przed Czarnobylem przez 100 lat. A co będzie potem?

Najpierw liczby, które pomogą wyobrazić sobie niezwykłość Arki: kosztowała 1,5 mld euro, w finansowaniu uczestniczyło 27 krajów (w tym Polska); jej powierzchnia ma wielkość ponad dwóch boisk piłkarskich; ma kształt namiotu z dokładnie wykrojonym w środku odwzorowaniem starego sarkofagu, tak że przykryła go niczym jeden klocek Lego drugi.

Waży 36 tys. ton i jest… ruchoma. Porusza się po specjalnych torach. Części do jej konstrukcji dostarczyło na Ukrainę 18 kontenerowców. Do jej budowy zużyto 30 tys. ton elementów metalowych.
Konstrukcja jest chroniona powłoką ze stali nierdzewnej i obsługiwana przez dwie suwnice, z których każda jest wielkości dużego samolotu pasażerskiego.

Stal znad Morza Azowskiego

Wyjątkową stal na potrzeby Arki wyprodukowały nie najsłynniejsze zakłady branży, jak Voestalpine czy ThyssenKrupp, ale ukraiński Metinvest, a dokładniej huta Azovstal.

„Wybraliśmy Metinvest, ponieważ firma była w stanie spełnić wszystkie specjalne wymagania, specyfikacje i zagwarantować terminową dostawę materiału – tłumaczy Federico Tosi, kierownik projektu włoskiej firmy Cimolai dla agencji Unian.

– Projekt stawiał specjalne wymagania techniczne dotyczące jakości i składu chemicznego stali. Każdy jej arkusz podlegał obowiązkowej certyfikacji przez niezależnych ekspertów. Było to bardzo ważne dla naszego sukcesu w projekcie Cimolai – dodaje Roberto Re, dyrektor zarządzający Metinvest Europe.

Sarkofag bloku 4 przed przykryciem przez Arkę, fot. Iwona Trusewicz

Stalowe konstrukcje na potrzeby projektu zostały wyprodukowane w zakładzie metalurgicznym Mariupol Azovstal, a następnie dostarczone morzem do Włoch. Tam zostały przerobione na wyroby walcowane.

Tosi podkreśla, że Cimolai wyprodukował główne i tymczasowe konstrukcje metalowe, które zostały dostarczone do Odessy drogą morską, a następnie przetransportowane z portu do stacji w Czarnobylu. Ze względu na promieniowanie wszystkie metalowe konstrukcje zostały zmontowane na ziemi, 300 metrów od uszkodzonego reaktora.

Roman Kuraszew, szef marketingu Metinvest, podkreśla, że wybór ukraińskiego kombinatu nie był ukłonem świata wobec kraju najmocniej dotkniętego przez wybuch sowieckiej konstrukcji. Był wyborem czysto biznesowym.

Po wstępnym montażu łuki Arki zostały w 2016 r. podwyższone na wysokość dziesięciu tymczasowych wież. Następnie konstrukcja najechała na uszkodzony reaktor. Przebycie 300 metrów zajęło gigantowi 15 dni.

Krypta pełna… promieniotwórczego złota

Świat dostał więc cały wiek na ostateczne pozbycie się zawartości zniszczonego reaktora i starego sarkofagu na Ukrainie. Gotowy jest drugi ważny element tej układanki – nowoczesne składowisko zużytego paliwa jądrowego z Czarnobyla. Ukraińcy nazywają je kryptą, bo nazwa mogilnik jest dla nich, z powodu lokalizacji na terenach naznaczonych śmiercią tylu ludzi, nie do przyjęcia.

Krypta kosztowała 37 mld hrywien (1,1 mld euro); ma wielkość dziesięciu boisk piłkarskich i znajduje się w środku zakazanej strefy. Jej uruchomienie 23 kwietnia to ważny dzień dla Ukraińców. Dotąd kością w gardle stało im to, że na mocy wieloletnich porozumień Ukraina jest zmuszona wysyłać wypalone paliwo jądrowe (tzw. kasety uranowe) specjalnymi pociągami do Rosji. I płaci za to Moskwie 200 mln dol. rocznie.

Sarkofag bloku 4 przed przykryciem przez Arkę, fot. Iwona Trusewicz

Co robią z takim paliwem Rosjanie? W zakładzie Majak na zamkniętym osiedlu w rejonie Czelabińska zużyte paliwo jest przerabiane. Na co? Oficjalna strona internetowa zakładów informuje, że pluton na potrzeby broni jądrowej jest pozyskiwany z uranu odzyskanego ze zużytego paliwa.

W 2021 r. to się skończyło. „W styczniu oficjalnie poinformowaliśmy Federację Rosyjską, że przestaniemy eksportować wypalone paliwo jądrowe. Teraz będziemy to wszystko przechowywać na Ukrainie. I nie będziemy zależni od Federacji Rosyjskiej” – powiedział Hernam Gałuszczenko wiceprezes Energoatomu (państwowa korporacja energetyki jądrowej). Składowisko jest tak pomyślane, że nawet jeżeli upadłby na nie samolot, to przechowywane w specjalnych kontenerach zużyte elementy paliwowe pozostaną bezpieczne.

Do tego kontenery stają się w rzeczywistości strategicznymi zapasami broni jądrowej w kraju. Czy to oznacza, że za 100 lat Ukraina będzie mocarstwem nuklearnym, i to „dzięki” tragedii Czarnobyla?
W rzeczywistości może się to stać wcześniej. Amerykański startup Nano Diamond Battery zapowiedział stworzenie baterii atomowej, która będzie działać przez 28 tys. lat. Jej główną częścią jest rdzeń, który jest wykonany z niewielkiej ilości poddanych recyklingowi odpadów jądrowych.

Jeżeli ta technologia stanie się faktem, to „krypta jądrowa” w Czarnobylu zmieni się w „bank atomowy” przynoszący jego właścicielom, a więc ukraińskiemu skarbowi państwa, duże zyski.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Wenezuela miesza w ropie

Posiadacz największych zasobów czarnego złota próbuje nakłonić partnerów z OPEC do utrzymania ceny ropy ...

Książę-reformator planuje życie bez ropy

31-letni książę Mohammed bin Salman, uznawany za człowieka de facto rządzącego Arabią Saudyjską, przedstawił ...

Możliwe nowe sankcje USA na Nord Stream-2

Amerykanie przygotowują nowe sankcje przeciwko inwestycji Gazpromu. Jeżeli rurociąg zostanie dokończony, to ograniczenia uderzą ...

Wiatr przywiał zyski Polenergii

Dzięki rekordowym zyskom w energetyce wiatrowej Polenergia poprawiła wyniki finansowe w 2019 r. Grupa ...

Wizja energetyki 3D

Europa odchodzi od dużych wytwórców energii w stronę energetyki rozproszonej i prosumenckiej. 
Czy Polska ...

Europie brakuje solidarności

Unia Europejska wciąż jest mocno podzielona w kwestii rozwoju i przyszłości energetyki. Zmieniająca się ...