Strategia atomowa po nowemu

Cooling towers, electricity pylons and other buildings stand at Gundremmingen (KRB) nuclear power plant, operated by RWE AG, in Gundremmingen, Germany/Bloomberg

Nowa wersja programu polskiej energetyki jądrowej przewiduje budowę dużych siłowni o łącznej mocy 6–9 GW. Po ostatniej wizycie prezydenta Andrzeja Dudy w USA można zakładać, że będzie to amerykańska technologia.

Konsultacje publiczne zaktualizowanej strategii dla polskiego atomu potrwają do 21 sierpnia. Zakłada ona wykorzystanie jednej technologii, co – według Ministerstwa Klimatu – pozwoli na uzyskanie efektu skali (obniży to koszty inwestycji), jednego współinwestora strategicznego oraz zachowanie kontroli Skarbu Państwa nad realizacją programu. „Przewiduje się zastosowanie jedynie dużych i sprawdzonych reaktorów typu wodnego ciśnieniowego, o mocy jednostkowej powyżej 1000 MW, m.in. z uwagi na bogate doświadczenie eksploatacyjne oraz znakomitą charakterystykę bezpieczeństwa” – czytamy w dokumencie. Oznacza to rezygnację z zastosowania tzw. małych reaktorów, które dopiero wejdą do komercyjnego użytku.

Lokalizacja bez zmian

Pierwsza z planowanych elektrowni jądrowych powstanie w jednej z dwóch lokalizacji nadmorskich. Tu nie ma zmian w porównaniu z poprzednią wersją projektu, która wskazywała na Lubiatowo – Kopalino i Żarnowiec. Dokument uwzględnia też lokalizację w centrum kraju, gdzie obecnie znajdują się duże elektrownie systemowe. Chodzi o opalane węglem brunatnym elektrownie Bełchatów i Pątnów.

Koszty budowy siłowni jądrowej zostały oszacowane w projekcie polityki energetycznej państwa i mają sięgnąć 17,55 mld euro (ponad 77 mld zł) do 2040 r. Natomiast wcześniej eksperci wskazywali, że koszt inwestycji w energetykę jądrową o mocy 6–9 GW wyniesie 100–135 mld zł, rozłożonych na 20–25 lat.

Harmonogram projektu zakłada wybór technologii dla dwóch pierwszych bloków jądrowych w 2021 r. Rok później resort przewiduje, że inwestor uzyska decyzję środowiskową dla jednej z lokalizacji i podpisze umowę z dostawcą technologii. Rozpoczęcie budowy zaplanowano na 2026 r., a oddanie do eksploatacji pierwszego reaktora na rok 2033.

Three Mile Island nuclear power plant in Middletown, Pennsylvania, U.S./Bloomberg

Jak dotąd prace przygotowawcze w tym obszarze prowadziła Polska Grupa Energetyczna. Wiadomo już jednak, że koncern ten nie udźwignie tak dużej inwestycji. Dlatego program przewiduje pozyskanie jednego partnera strategicznego, powiązanego z dostawcą technologii. Skarb Państwa przejmie wszystkie udziały w spółce celowej, należącej dziś do PGE, a następnie – po wyborze współinwestora – utrzyma w niej co najmniej 51 proc. udziałów.

Amerykańskie nadzieje

Ostatnia wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w USA potwierdziła, że obie strony są zainteresowane współpracą przy projekcie jądrowym. Po spotkaniu z amerykańskim prezydentem Donaldem Trumpem Duda zapowiedział, że w najbliższym czasie zostanie podpisana w tej sprawie międzyrządowa umowa, a prace w tym zakresie są daleko posunięte. Nieoficjalnie wskazuje się, że na kontrakt w naszym kraju liczy amerykańska firma Westinghouse.

Eksperci studzą jednak emocje. – Trudno mówić na chwilę obecną o wyborze jakiejkolwiek technologii, ponieważ nie ma jeszcze ogłoszonego przetargu. Zanim zaczniemy szczegółowo rozważać możliwych dostawców, należy określić sposób finansowania inwestycji, dokończyć badania środowiskowe, określić sam proces wyboru dostawcy i – co ważne – zbudować krajową organizację TSO (Technical Support Organization), która wzorem innych krajów będzie odpowiedzialna za obiektywne analizy bezpieczeństwa i rekomendacje zarówno dla inwestora, jak i wykonawcy – wskazuje prof. Konrad Świrski z Politechniki Warszawskiej. Zwraca też uwagę na zmiany w unijnej polityce energetycznej. – Mowa o zdecydowanym preferowaniu na rynku energetyki odnawialnej wraz z magazynowaniem energii z tych źródeł i rozwiązaniami opartymi na wodorze. W tej formie Europejski Zielony Ład jest dużą konkurencją dla samej energetyki jądrowej, która w europejskiej polityce jest w pewien sposób pomijana i pozostawiona bez systemów wsparcia – dodaje Świrski.

Cyberochrona

Zapytaliśmy też ekspertów, na ile amerykańska technologia jest bezpieczna pod względem ewentualnych cyberataków. – Budowa siłowni jądrowej stanowi jedno z największych wyzwań inżynieryjnych, stąd obawy o bezpieczeństwo publiczne, zwłaszcza w kraju bez doświadczenia w eksploatacji bloków energetycznych z reaktorami jądrowymi, są zrozumiałe – kwituje Zbigniew Zasieczny, wiceprezes Transition Technologies Advanced Solutions. Podkreśla, że w przypadku zastosowania rozwiązań amerykańskich możemy uczyć się na ich błędach. Wskazuje przy tym m.in. na infekcję wirusem Slammer systemu jednej z amerykańskich elektrowni w 2003 r. Tego typu zdarzenia wpłynęły tam na zaostrzenie norm dla nowych projektów jądrowych.

– W Europie funkcjonuje ponad 130 reaktorów. Większe obawy niż rozwiązania amerykańskie budzić powinny zabezpieczenia bloków krajów ościennych, eksploatowanych od dziesięcioleci, niż nowo projektowane jednostki – twierdzi Zasieczny.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

#RZECZoBIZNESIE: Marek Józefiak: Walkę ze smogiem zacznijmy od norm jakości węgla

Mam nadzieję, że te normy będą podyktowane naszym zdrowiem, a nie troską o kieszeń ...

Grupa wsparcia Gazpromu

Choć zimy w Europie praktycznie nie było, to cztery unijne kraje zwiększyły znacząco zakupy ...

Basen jako magazyn energii

Polska firma Virtual Power Plant znana z rozwiązań w zakresie efektywności energetycznej ma pomysł, ...

Im więcej monopolu tym… bezpieczniej

Operator gazociągu Nord Stream 2 odpowiedział na list przeciwników inwestycji. Odpowiedź jest kuriozalna. Operator ...

Kolejny sprzedawca podnosi ceny prądu

Znamy szczegóły projektu ustawy o rekompensatach dla gospodarstw domowych za drożejącą energię elektryczną. Po ...

PGNiG kupił kolejny ładunek LNG

Centrica LNG Company Limited dostarczy na podstawie umowy spotowej prawie około 65 tys. ton ...